Zmień
Kategorie
Szukaj artykułów
Ostatnie artykuły
Ostatnie komentarze
-
Koniec początkiem czegoś no...
By alq, dziś, 17:32 -
Koniec początkiem czegoś no...
By MariuszB35 PL, dziś, 08:16 -
Koniec początkiem czegoś no...
By SirDeav, dziś, 07:12 -
Koniec początkiem czegoś no...
By TomKatto, dziś, 05:29 -
Koniec początkiem czegoś no...
By DTRaven, dziś, 02:53 -
Cisza przed burzą.
By DTRaven, maj 17 2012 16:28
Zwycięstwo Vettela podczas pierwszego GP Indii
Dzisiejszego dnia odbył się pierwszy wyścig o GP Indii, na nowo wybudowanym torze niedaleko New Delhi - Buddh International Circuit. Nowa lokacja zmagań bolidów F1 okazała się jednym z najciekawszych torów w aktualnym kalendarzu. Tor w Yeongam, który swój debiut miał rok temu, okazał się nudniejszy od tego w New Delhi. Pierwsze linijki w historii toru nakreślił nie kto inny, a Sebastian Vettel, Mistrz Świata 2011 roku. Drugi był Jenson Button, a trzeci Mark Webber.Sebastian Vettel odniósł swoje 11 zwycięstwo w sezonie, a 21 w karierze, jednocześnie został pierwszym triumfatorem nowego Gran Prix w kalendarzu. To kolejne zwycięstwo Niemca, w tym zdominowanym przez niego sezonie, w którym mu nikt nie przeszkodził. Prowadził od startu do mety, praktycznie bez żadnego zagrożenia ze strony Button'a, mimo, że jego przewaga nad Anglikiem wynosiła przeważnie jedynie około 5 sekund.
Sam start wyścigu był bardzo spokojny. Spekulowano, że kierowcy startujący z brudnej części toru zostaną z tyłu. Tak się jednak nie stało. Ba, Mark Webber startujący z drugiej pozycji, miewający prawie zawsze problemy z szybkim ruszeniem, wystartował bardzo dobrze. W sumie, cała czołówka wystartowała dobrze, jednak niektórzy byli po prostu w gorszym miejscu toru przed pierwszym zakrętem. W najlepszej sytuacji był Jenson Button, który z piątej pozycji przebił się na drugą. Z początku Anglik był mocno atakowany przez Marka Webber'a, z czasem jednak uciekł spod australijskiego noża i na wielkim spokoju dowiózł swoje drugie miejsce do mety.
Markowi Webberowi nie udało się ukończyć wyścigu na trzeciej pozycji, na której jechał przez większość okrążeń. Wcześniejsza zmiana opon miękkich na twarde niestety kosztowała go podium. Fernando Alonso zmienił opony kilka okrążeń później, co zaprocentowało wyjazdem przed Australijczykiem.
W wyścigu pojawił się kolejny odcinek brazylijsko-angielskiego serialu "Lewis Hamilton i Felipe Massa". W tym sezonie zadziwiająco ci kierowcy mają się ku sobie. Brazylijczyk po starcie wyprzedził Hamiltona, który nie dawał za wygraną. Był szybszy, chcąc wyprzedzić Massę w jednym zakrętów, zszedł na wewnętrzną. Niestety jego rywal nie zostawił mu nic miejsca, przez co doszło do 6 kolizji w sezonie tych kierowców. Hamilton był zmuszony zjechać do mechaników po nowe przednie skrzydło. Kontrowersyjna okazała się decyzja sędziów. Karę przejazdu przez pit-lane dostał Felipe Massa. Dla mnie decyzja ta była zupełnie bez sensu. Brazylijczyk cały czas podczas walki był z przodu, on jechał cały czas linią optymalną i nie musiał zostawiać miejsca rywalowi. To atakujący musi znaleźć dogodny moment i miejsce do ataku, nie może na pewno liczyć na to, że przeciwnik da się mu po prostu wyprzedzić. Cóż, kompletnie nie rozumiem tej decyzji. W innych wyścigach F1, czy innych seriach za takie kolizje był winiony atakujący, nie broniący.
Massa nie ukończył wyścigu, przez uszkodzone zawieszenie na jednym z krawężników, podobnie jak to zrobił podczas kwalifikacji.
Hamilton ostatecznie zakończył wyścig dopiero na 7 miejscu za dwoma Mercedesami. Michael Schumacher ukończył wyścig na bardzo dobrej piątej pozycji, tuż przed kolegą z zespołu Nico Rosbergiem. Starszy kolega wyprzedził go dzięki wydłużonemu przedostatniemu stintowi, po ostatniej zmianie opon wyjechał przed Rosbergiem. Mimo, że obaj kierowcy na ostatnich okrążeniach byli jedynie około jednej sekundy od siebie, nie walczyli między sobą. Dowieźli dla Mercedesa bardzo dobry wynik.
Toro Rosso miało również wielkie nadzieje na przyjazd obu kierowców w punktowanej czołówce. Po świetnych kwalifikacjach i dobrym starcie, wszystko na to wskazywało. Do czasu, gdy z silnika Sebastiana Buemi'ego zaczęły się wydobywać kłęby dymu. Szkoda, bo STR miało szansę na świetny wynik. Chociaż zespół na pewno nie będzie narzekał na 8 miejsce Alguersuari'ego.
9 miejsce zajął Adrian Sutil dla Force India. Smutno by było lokalnym kibicom, gdyby zespół z Indii nie zdobył punktów podczas pierwszego Gran Prix Indii. Jeden punkcik dla Saubera dowiózł do mety Sergio Perez. Taktyka startu na twardym ogumieniu i ich zmiana zaraz na początku okazała się dobrym pomysłem. Podobnie jak w Toro Rosso, również tylko jeden kierowca Saubera dojechał do mety. Kamui Kobayashi zakończył wyścig już na pierwszym okrążeniu, gdy po kolizji z Rubensem Barichello był zmuszony zaparkować swój bolid na poboczu.
Lotur Renault nie zaliczy kolejnego wyścigu to zbyt udanych. Na pierwszych okrążeniach Bruno Senna wskoczył do dziesiątki, jednak nie był on w stanie utrzymać swej pozycji, wszystko przez uszkodzony system KERS. Przez co, szybko został wyprzedzony. Ostatecznie Senna skończył na 12 pozycji, tuż za kolegą z zespołu. Vitaly Petrov był o włos od zdobycia punkcika. Na ostatnich okrążeniach był szybszy od Pereza, jednak na atak zabrakło kilku okrążeń.
Bardzo z dobrej strony podczas GP Indii zaprezentował się Heikki Kovalainen z Team Lotus. Mimo w sumie odległej 14 pozycji, pod koniec jego tempo było na poziomie 9-10 miejsca. Kolejny nieciekawy wyścig ma za sobą Williams. Barichello dojechał na odległym 15 miejscu, a drugi kierowca Pastor Maldonado nie ukończył w ogóle wyścigu z powodu awarii skrzyni biegów.
Do końca sezonu pozostały jeszcze dwa wyścigi. Tytuł zdobył już Sebastian Vettel, ale dwa pozostałe stopnie podium są jeszcze do wzięcia. Walka między Buttonem, Webberem, Alonso i Hamiltonem za dwa tygodnie przenosi się na tor w Abu Dhabi, gdzie również odbędą się dwa ostatnie wyścigi cyklu Porsche Super Cup z Kubą Giermaziakiem aktualnie na 3 pozycji w tabeli.
Poniżej wyniki GP Indii oraz aktualna punktacja mistrzostw.

Autor: Karol Mroczkowski
Żródła: www.f1.com; www.autosport.com













