• 0

    Rozdane karty w GP Belgii

       (0 opinii)

    Imperator360

    Wpatrywanie się w belgijskie niebo podczas niedzielnego popołudnia ostatecznie okazało się niepotrzebne. Z dużym prawdopodobieństwem zapowiadany deszcz na wyścig pojawił się mniej oczekiwanie w piątek i sobotę nie utrudniając zmagań na tym i tak dość wymagającym obiekcie podczas finałowego dnia weekendu wyścigowego. Mimo to rywalizacja przyniosła nam dość interesujących tematów do omawiania.

    Podsycić atmosferę tuż przed startem postanowił odchodzący po tym sezonie z F1 Mark Webber, który nie wymieniając konkretnego nazwiska dość jednoznacznie wskazał, kto podobno ma już kontrakt z zespołem Red Bulla na 2014 rok u boku Sebastiana Vettela. Trudno tutaj mówić o przesadnym ukrywaniu, gdy słyszmy z ust âKanguraâ, że Australia będzie zadowolona.

    I to właśnie od Daniela Ricciardo warto zacząć pisać, bowiem od kiedy toczy się walka o fotel seniorskiego teamu, zawodnik urodzony w Perth wyraźnie nabrał wiatru w żagle. Po zupełnie popsutych strategicznie kwalifikacjach, gdzie obaj podopieczni Toro Rosso odpadli już po Q1 zajmując odległe 18 i 19 miejsca, w wyścigu Ricciardo pokazał, że potrafi stoczyć kilka udanych pojedynków i zapunktować pomimo tak słabej sobotniej czasówki. Co prawda tor Spa swoją charakterystyką umniejsza znaczeniu kwalifikacji, to z drugiej strony bolid włoskiego zespołu plasuje się poza pierwszą szóstką najszybszych konstrukcji i z pewnością trzeba się napracować, by coś w nim osiągnąć. Czy jedno oczko za 10 lokatę wzbogaci wiecznie uśmiechniętego Australijczyka nie tylko w klasyfikacji generalnej, ale także przypieczętuje najważniejszy w karierze kontrakt?

    34t8px0.jpg

    Z pewnością liczy na to sam zainteresowany, bo zdaje się, że Mistrzowska ekipa spod znaku Czerwonego Byka nie zwalnia w drodze po czwarty z rzędu tytuł Mistrza Świata wśród kierowców i konstruktorów. Sebastian Vettel bardzo szybko podczas dzisiejszych zawodów w Belgii wybił z głowy rywalom myśli o choćby próbie przekroczenia linii mety na pierwszym miejscu. Tempo po starcie z drugiego pola na pierwszych metrach wyścigu było z innej ligi i szybkie wyprzedzenie Lewisa Hamiltona ruszającego z polepositions pozwoliło rozpocząć spacerek po drugi w karierze triumf Niemca w Ardenach. 46 punktów przewagi nad drugim w tabeli Fernando Alonso i 58 nad trzecim w generalce Lewisem Hamiltonem to już sporo mając na uwadze, że zbliżają się tory najlepiej pasują nie tylko bolidowi RB8 ale także samemu kierowcy (Korea, Japonia, Indie). Na Marka Webbera rywale zainteresowani odbieraniem punktów Vettelowi nie mają co liczyć. Wydaje się, że zwycięzca 9 Gran Prix w swojej karierze stracił ochotę na otwarcie dwucyfrowego wyniku i jazda tego kierowcy z każdym kolejnym weekendem wydaje się coraz bardziej pozbawiona chęci, zapału, charakteru â jakkolwiek byście chcieli to nazwać.

    Mimo to Fernando Alonso nie przekreśla swoich szans i podbudowany drugim miejscem w Spa wspomina coś o sześciu wygranych w ostatnich rundach sezonu 2013. Wydaje się, że po GP Włoch za 2 tygodnie jego plany szybko zostaną zweryfikowane na torach bardziej technicznych, wymagających dobrego pakietu aerodynamicznego, o których wspominałem powyżej. Oczywiście słów Hiszpana nie należy od razu przekreślać, bowiem po świetnej jeździe w wyścigu uwodnił, że słusznie zapowiadał możliwość powalczenia nawet o zwycięstwo po sobotnich kwalifikacjach ukończonych na 9 miejscu. Poprawki w F138 zaczynają działać i pewnie stąd ten optymizm u lidera zespołu Ferrari.

    Z kolei w Mercedesie zawodnicy odnotowali odwrotny trend. Ich W04 zawsze lepiej âczułâ się w chłodniejszych warunkach, jednak po zmianach mających ograniczyć nadmierne zużycie przy wyższych temperaturach byliśmy świadkami dość słabego tempa prezentowanego zarówno przez Lewisa Hamiltona jak i Nico Rosberga. Brytyjczyk podkreślał jednak, że gdyby nie loteryjne warunki podczas Q3, szansa na wywalczenie czwartego z rzędu pierwszego pola startowego byłyby niewielkie i być może oczekiwania kibiców oglądających niedzielne zmagania były przez to zbyt wysokie. Szef zespołu, Ross Brawn wskazuje na problem z balansem ich Srebrnej Strzały, a wszystko przez niższy poziom docisku stosowany w Belgii w porównaniu choćby do tego, jaki używano na Hungaroringu 4 tygodnie wcześniej. Mimo to 3 miejsce Hamiltona i 4 Rosberga nie powoduje dużego pesymizmu u obu reprezentantów Mercedsa, którzy zapowiadają mocne tempo choćby w Singapurze, gdzie wykorzystuje się pakiet dający jak najwięcej docisku aerodynamicznego.

    288tuup.jpg

    O ile wciąż mówimy o ewentualnych pretendentach do prób powstrzymania Vettela, to nie wiadomo, w którym miejscu umieścić Lotusa. Czy będą wstanie jeszcze odbierać punkty swoim rywalom? Zdaje się, że team z Enstone traci rozpęd z początku sezonu przeplatając czasem swoje niepowodzenia jakimś dobrym rezultatem. Kimi Raikkonen spadł na czwarte miejsce w klasyfikacji indywidualnej po nieukończeniu wyścigu w Spa przez awarię hamulców w jego bolidzie spowodowanej najprawdopodobniej uszkodzeniem tarczy hamulcowej w wyniku jej przegrzania. A wszystko przez tzw. zrywkę, którą każdy z kierowców ma na swoim wizjerze kasku. Ta zatykając wlot powietrza układu chłodzenia spowodowała nieodwracalne szkody. Przy pierwszej wizycie po nowe opony mechanicy zauważyli niedrożny kanał doprowadzający powietrze, jak się jednak później okazało było już za późno i sypiący się przy ostrym hamowaniu czarny pył zwiastował nieuniknioną usterkę. Fin zakończył tym samym swoją passę 27 wyścigów z rzędu ukończonych na punktowanych miejscach. Mimo to Lotus w Belgii nie wyglądał zbyt konkurencyjnie, a pozycja lidera ekipy tuż przed wycofaniem się z zawodów nie zapowiadała prób włączenia się do walki choćby o pierwszą piątkę ma mecie. Potwierdził to Romain Grosjean, który skończył niedzielne zmagania na 8 miejscu. Podobnie jak w przypadku Mercedesa, także i w Lotusie dały o sobie dać dość chłodne warunki pogodowe.

    Słabszą dyspozycję szybszych rywali dobrze wykorzystał McLaren. Jenson Button dowożąc 8 punktów za 6 lokatę zagwarantował swojemu zespołowi awans w klasyfikacji generalnej wśród konstruktorów przeskakując ich bezpośredniego rywala, hinduski team Force India. Byłoby znacznie lepiej gdyby nie zbyt arogancka jazda Sergio Pereza ukaranego za wypychanie z toru Grosjeana. Po odbyciu kary zmieniono u młodego Meksykanina strategię na jedną zmianę opon, co jak się później okazało nie przyniosło żadnych korzyści, a Checo jadący na mocno zużytym ogumieniu musiał poddać się w walce o 10 pozycję z goniącym Danielem Ricciardo.

    2usajw5.jpg

    Ludzie z Force India mogli się tylko przyglądać jak wymyka im się z rąk bardzo dobre 5 miejsce w klasyfikacji generalnej konstruktorów. Oczekiwania podczas tego wyścigu z pewnością były dużo większe po bardzo dobrym występie w kwalifikacjach Paula di Resty. Szkot nie założył slicków na początku ostatniego segmentu kwalifikacji, jak naiwnie zrobiły to inne ekipy i pojechał świetne okrążenie przez dłuższy czas pozostając na 1 miejscu. Niestety warunki na sam koniec Q3 poprawiły się na tyle, że ostatecznie musiał pogodzić się z 5 polem startowym, co i tak jest świetnym wynikiem wygrywając z bolidami Lotusa czy Ferrari. Niestety w wyścigu nie było już tak dobrze, a na drodze do dowiezienia choćby najmniejszych punktów stanął Pastor Malnonado. Słynący z rozbijania swoich bolidów Wenezuelczyk w ostatniej szykanie zahaczył lekko drugiego z kierowców Force India, Adriana Sutila, co spowodowało chwilową utratę kontroli nad przodem auta i z impetem uderzenie w tylne lewe koło następnego w kolejce Di Resty eliminujące go z dalszej rywalizacji. Zawodnik Williamsa otrzymał za to surową karę przejazdu przez aleje serwisową z dodatkowym 10-sekundowym postojem dając wszystkim obserwatorom kolejny argument przy dyskusji oceniającej wartość tego kierowcy, a wielkość jego wkładu dzięki petrochemicznemu gigantowi z Wenezueli. Sytuację w Force India starał się uratować Adrian Sutil zgarniając 2 oczka z 9 miejsce.

    Po wyścigu o GP Belgii pozostaje zadać pytanie, czy Sebastian Vettel rozpoczął spacerek po czwarty z rzędu tytuł Mistrza Świata? Oczywiście większość kibiców wskazuje na ubiegłoroczną punktację, gdzie Fernando Alonso na tym samym etapie mistrzostw miał podobną przewagę i mimo to nie triumfował w 2012 roku. Warto jednak zwrócić uwagę, że to niemiecki zawodnik w najszybszym bolidzie gonił wtedy w punktacji. Do tego nazwany przez Webbera âmistrz jednego okrążeniaâ dołożył swoje trzy grosze do ubiegłorocznej walki prezentując w tym sezonie mniej szkodliwą dla rywali jazdę, co i tak nie miałoby większego znaczenia, bo startujący zawsze z przodu Vettel nie walczyłby bezpośrednio na pierwszych okrążeniach z Romain Grosjean, jak robił to w 2012 roku Alonso wyraźnie odstając w kwalifikacjach. Jak sam dwukrotny Mistrz Świata potem przyznał, ruszając do wyścigu z dalszych pozycji zawsze zwiększa się ryzyko kontaktu z innymi zawodnikami na torze. Myślę, że kibice powinni przyjąć system Vettela i skupiać się tylko na pojedynczych wyścigach, bo w perspektywie całego sezonu 2013 karty praktycznie zostały już rozdane.

    Autor: Imperator360

    0


    Opinie użytkowników

    Brak opinii do wyświetlenia.