• Recenzja Forza Motorsport 5

       (0 opinii)

    Imperator360

    Po 8 długich latach wreszcie ruszyła nowa generacja konsol. Ekscytacja nowym sprzętem zawsze pojawia się w takich momentach, ale nowe maszynki od Microsoftu i Sony definiują przede wszystkim gry. My przyglądamy się sztandarowej produkcji od Microsoft Studio, dla której wielu zdecydowało się na Xbox One. Z pewnością jest to najważniejszy tytuł startowy, który ma być obowiązkowy dla fanów serii Forza Motorsport, ale także przyciągnąć mniej wymagających graczy, którzy chcą po prostu poczuć moc najdroższych samochodów świata oraz moc nowej generacji. Czy to się udało?

    Dla tych pierwszy liczy się przede wszystkim model jazdy, wiernie odwzorowane tory i zaawansowane opcje tuningu samochodu. Druga grupa może zwracać uwagę bardziej na ilość nowości względem poprzednich odsłon. Z FM5 jest tak, że obie te grupy znajdą coś dla siebie, ale także będą miały na co ponarzekać.

    Samochodów w podstawowej wersji jest 2-krotnie mniej niż w zamykającej poprzednią generację czwartej części Forzy. Do tego zamiast 16, mamy 14 torów. Fanów serii zaboli z pewnością brak takich obiektów jak niemiecki NĂźrburgring czy japońska Suzuka. Mamy w pewnym sensie to wynagrodzone, bo australijski Bathurst czy belgijskie Spa to zapierające dech w piersiach tory. Nie zapomnijmy o widowiskowym Yas Marina, gdzie pomimo szerokich poboczy i bezpiecznych stref wyjazdowych mamy wiele trudnych technicznie zakrętów - mały błąd na tym torze kosztuje bardzo dużo. Z klasyków mamy Silverstone w najnowszej konfiguracji. FM4 posiadało pętle tego angielskiego toru, która po raz ostatni była używana w 2009 roku. Dzięki temu mamy nieco powiewu świeżości w âpiątceâ a twórcy ze studia T10 najwyraźniej dali odpocząć od miejsc, po których jeździmy już od pierwszej części. Nie wiadomo, czy przy pomocy DLC twórca uzupełni najważniejsze braki, nie jest to jeszcze potwierdzone. Z pewnością dział marketingu ma niezły orzech do zgryzienia, bowiem trzeba się zastanowić, czy dać klasyczne obiekty w FM5 i narazić się na krytykę wynikającą z tego, że chcą zarobić na czymś, co już występowało w poprzednich odsłonach. Lepiej z pewnością będzie wyglądać druga możliwość z wprowadzeniem wszystkiego w szóstej części, gdzie wtedy twórcy będą chwalili się większą ilością zawartości podstawowej. Ja osobiście liczę na jakieś DLC w rozsądnej cenie dodający klasyczne tory występujące już w poprzedniczkach, a do tego przynajmniej jeszcze jeden jakiś nowy obiekt np.: włoska Monza czy przebudowany niedawno Red Bull Ring w Austrii.

    2pzh7pu.jpg

    Kończąc wątek zawartości warto jeszcze wspomnieć o samochodach. Długo nie trzeba, by znaleźć braki, jednak tutaj również twórcy postanowili nieco zaszaleć. Mamy bolid Formuły 1 skonstruowany przez ekipę Lotusa, mamy również klasyczne wyścigówki z Królowej Motosportu jak Ferrari 312 T2 i McLaren M23, którymi w 76 roku zaciekle rywalizowali ze sobą sławni ostatnimi czasy Niki Lauda i James Hunt. Do tego auta z serii IndyCar oraz najnowsze dzieła samochodów drogowych â Ferrari F12 czy McLaren P1. Skupiliśmy się na liczbach i nowościach, porównując zawartość FM5 z poprzednimi odsłonami. Najważniejszym jest jednak jak prezentuje się jakość wymienionych wyżej elementów. Turn 10 tłumaczy mniejsza liczbę aut i torów przede wszystkim tym, że wszystko zostało stworzone od zera â specjalnie pod nową generację, która może zaoferować nie tylko ładniejszą grafikę, ale także dzięki większej mocy obliczeniowej, lepszą fizykę. W przeszłości z pewnością też nie było tak, że czwarta część miała wszystkie samochody stworzone od âzeraâ a niektóre konstrukcje z pewnością pochodziły z jeszcze wcześniejszych części gry. Sytuacja najprawdopodobniej identycznie będzie wyglądać również przy Forzy 6 â McLaren P1 czy odświeżona pętla Silverstone pozostaną takie same â ewentualne kosmetyczne zmiany, jak lepiej wyglądający kibice czy trawa.

    Powyższe słowa o jakości jest wstanie od razu potwierdzić choćby tor Laguna Seca w Kalifornii. Porównując ten obiekt między wersją w czwartej i piątej części Forzy odniesiemy wrażenie, że nowy bardziej przypomina ten prawdziwy. Różnice nie są duże, bo pomimo starej generacji, FM4 miało każdy element dopracowany z dbałością o najmniejsze szczegóły. Przykładem mogą okazać się nierówności w popularnym zakręcie Corkscrew oraz jego wierniej oddana pochyłość. Miałem to szczęście, że widziałem na żywo jak ten fragment wygląda i wydawał się dużo bardziej stromy niż w Forzy 4. Czuć tą różnicę także w âpiątceâ a dodatkowo pojawiła się przeniesiona z prawdziwego świata strefa wyjazdowa. Idąc dalej można wspomnieć o Yas Marina w Abu Dhabi. Tor jeszcze dość nowy (zadebiutował w 2009 wraz z Gran Prix Formuły 1), który ma idealnie gładką nawierzchnię i taki też jest w nowej części dzieła od Turn 10. Tam z kolei wyzwaniem są tarki i krawężniki, które trzeba przycinać, by osiągnąć dobry czas okrążenia, ale są bardzo zdradliwie i potrafią wybić auto w powietrze. Oprócz tego można wyczuć także nieznaczną różnicę w przyczepności toru. I widać to pomiędzy wspominanymi dwoma obiektami, gdzie w Abu Dhabi mamy gładki i dość śliski asfalt, a z kolei Laguna oferuje bardziej chropowatą nawierzchnię. Jadąc jeden po drugim takim samym autem można wyczuć, że przykładowo Ferrari 458 (wyłączona kontrola trakcji i stabilności) z dość âlekkimâ tyłem bardziej ślizga się na Yas Marina. Stosowana technika laserowa zdaje egzamin, a efekt różnych rodzajów nawierzchni może pochodzić od danych zbieranych z opon.

    Na jakość zawartości wpływa także wygląd zarówno samochodów jak i torów. W przypadku tych pierwszych, T10 wykonało kapitalną pracę. Auta odwzorowana z najdrobniejszą dbałością o szczegóły i zarówno na torze jak w trybie Forza Vista wyglądają kapitalnie. W tej części widać większą różnicę pomiędzy kolorem, na który zdecydujemy się pomalować nasze auto. Zarówno lakier metaliczny, matowy czy chromowany, wyraźnie oddaje swoje najlepsze cechy na ekran naszego telewizora. W przypadku torów warto tutaj od razu ocenić całą oprawę graficzną. Nie trzeba długo się przyglądać, aby dostrzec skok nowej generacji. Przede wszystkim mamy więcej detali i efektów typu oślepiające słońce czy odbijające się o przedniej szyby elementy wewnątrz samochodu, gdy postanowimy pojeździć z widokiem ze środka auta. Całość śmiga w rozdzielczości 1080p utrzymując stałe 60 klatek, więc graficznie jest to jedna z najładniejszych gier startowych. Są elementy, do których można się przyczepić, gdy postanowimy się zatrzymać i popatrzeć z bliska. Trawa na Indianapolis robi wrażenie, można policzyć każde źdźbło, ale już na Bathurst zatrzymując się na poboczu widać trawę będącą po prostu jakąś płaską powierzchnią. Nie wygląda to źle, ale wydaje mi się, że na każdym torze trawa powinna być jednakowa. Publiczność także dobrze wygląda gdy się mknie z wysokimi prędkościami, jednak po obejrzeniu z bliska okazuje się, że są to zdjęcia prawdziwych ludzi wrzucone w formie 2D do gry. Na trybunach kibice wyglądają porządku, ale ci stojący tuż przy bandzie ukazują podejście nie do końca warte nowej generacji. Można jeszcze zwrócić uwagę na asfalt, od którego słońce odbija się niczym od lodu i w tym przypadku sytuacja jest odwrotna. Gdy się zatrzymamy, widać dokładnie strukturę nawierzchni, jednak gdy pędzimy, droga wydaje się być przekoloryzowana. Efekt nie występuje na każdym torze, a tam gdzie słońce chce nam bardziej utrudnić widok. Mamy więc kilka detali, które obniżają nieco jakość, ale oceniając całość â każdy będzie zadowolony z nowej oprawy, bo jak już napisałem wyżej, nowa wyścigówka od Turn 10 to jedna z najładniejszych gier startowych na konsole nowej generacji.

    2znwi6h.jpg

    Jednym z kluczowych elementów sagi Forza jest model jazdy. To do czego zdążyła nas przyzwyczaić ta seria to wyśmienity realizm, a przy tym mogą czerpać z tego nie tylko doświadczeni gracze, ale także mniej ograni ludzie, którzy po włączeniu asyst nie muszą âwalczyć o życieâ w każdym zakręcie. W mojej opinii ta część nie zawodzi. Dodałbym, że jest jeszcze ciut lepsza od tego, czego doświadczyliśmy w Forza Motorsport 4. Wierniej oddano element podsterowności, ponieważ wcześniej był nieco niewidoczny podczas jazdy. W âczwórceâ efekt ten kończył się gorszą prędkością na wyjściu z zakrętu, ale auto potrafiło zmieścić się w torze. W nowej odsłonie Forzy od razu czuć kiedy złapaliśmy podsterowność. Prędkość o 5km/h za wysoka dla przedniej osi i widzimy, że ten samochód już nam się nie zmieści w zakręcie. Mowa o sytuacji, gdy ktoś uporczywie nie będzie chciał zdjąć nogi z gazu. W FM4 ciężko było wyczuć te element wyścigowego rzemiosła â dopiero na powtórkach można było przeanalizować, że mamy niższą prędkość na wyjściu od rywala, który przejeżdża dany zakręt lepiej. Efekt nasilał się w przypadku samochodów z napędem na przednią oś. Kończąc wątek modelu jazdy, reszta utrzymuje się na podobnym poziomie jak w poprzedniej odsłonie, gdzie trzeba było uważać z gazem, aby starać się nie "zamiatać" tyłem jadąc samochodem z napędem na tylne koła. Do tego każde auto cechuje się swoją własną charakterystyką. Dla przykładu Ariel Atom 500 V8 ma bardzo dobrą trakcję i dobrze hamuje, jednak w szybkich zakrętach bardzo łatwo potrafi się odkleić z optymalnego toru jazdy. Ferrari 458 potrafi dobrze skręcać i ciężko złapać w tym aucie podsterowność, jednak trzeba pamiętać o âlekkim tyleâ. Chevrolet Corvetta ZR1 najlepiej nadaje się chyba tylko do jazdy po prostej, ponieważ potężna moc i dość lekka konstrukcja potrafi szybko napędzać tego potwora na długich prostych, ale w zakrętach prowadzi się beznadziejnie. Tak więc każdy fan FM4 będzie zadowolony z modelu jazdy, który oferuje piątka, a nawet dostrzeżecie drobne różnice wychodzące na plus, co starałem się wyżej udowodnić.

    Forza Motorsport 5 naturalnie oferuje zarówno zabawę jako pojedynczy gracz, jak i również w trybie multiplayer. Ten pierwszy nie wiele różni się od tego co widzieliśmy w poprzednich częściach tej gry. Musimy wygrywać kolejne wyścigi w specjalnie przygotowanych klasach. Są więc zawody samochodów egzotycznych, zabytkowych, wyścigowych itd. Schemat niemal identyczny jak w poprzedniczkach, jednak wyróżnia się tym, jak studio Turn 10 podeszło do tematu naszych przeciwników, a więc sztucznej inteligencji. W Forzy 4 komputer pozbawiony był charakteru. Grzecznie pokonywał kolejne okrążenia jadąc bardzo czysto, można powiedzieć zachowawczo. W âpiątceâ wprowadzono usługę Drivatar. Serwery rozsiane gdzieś po całym świecie uczą się jazdy od nas samych. To, jak âbierzemyâ wierzchołki zakrętów, kiedy hamujemy i którą stroną w danym zakręcie wyprzedziliśmy rywala. W pewnym sensie funkcja ta świetnie spełnia swoją rolę, bo na wyższych poziomach trudności wyścigi wyglądają interesująco. Gdy wyprzedzimy kolejnego zawodnika, możemy być pewni, że spróbuje utrzymać się za nami i zaatakuje w kolejnym zakręcie opóźniając hamowanie i szukając wolnej luki. Musimy od razu przed zakrętem przyjąć linię defensywną, by wybić z głowy zabrania naszej pozycji na torze. Gdy Drivatar zobaczy wolną lukę, na pewno spróbuje się tam wcisnąć. System nie jest jednak doskonały, bowiem niekiedy nasi rywale jadą zbyt agresywnie i czasem zdarza się kraksa na miarę tej, jaką widzimy w multiplayer, gdzie zbyt wiele osób naraz chce wjechać po starcie w pierwszy zakręt. Działa to w obie strony, ponieważ rywale w singlu potrafią powielać błędy wcześniej popełniane przez ich ânauczycielaâ. Warto cisnąc do ostatniego zakrętu, ponieważ może się okazać, że jadący daleko z przodu na pierwszym miejscu zawodnik przestrzeli punkt hamowania i straci nieco czasu jadąc połową swojego samochodu po trawie. Niestety słabo ta funkcja wypada na najniższych poziomach trudności, ponieważ system uczy się tylko na samych błędach i jazda staje się bardzo kontaktowa. Wydaje mi się, że im niższy poziom trudności Drivatar, tym funkcja powinna mniej uczyć się od graczy, a więcej mieć z góry zaprogramowanych zachowań, bo specjalne wjeżdżanie w tył przez komputer to nie jest nic fajnego â choć z drugiej strony nie można mieć zastrzeżeń, gdyż taki sam poziom prezentują gracze ścigający się na niższych poziomach trudności. Drivatar świetnie jednak wpisuje się do trybu single player urozmaicając nieco zabawę. Gracz naprawdę musi zaciekle walczyć o swoją pozycję, ponieważ na najwyższym poziomie nie zawsze da się wygrać, a im wyższe miejsce na mecie tym otrzymujemy większą sumę kredytów.

    Te z pewnością się przydadzą, ponieważ na wiele aut musimy sobie po prostu zapracować, gdy chcemy się nimi przejechać. Twórca z pewnością kierował się tym, aby był większy sens skrupulatnego przechodzenia dalszych szczebli kariery. Za darmo możemy wypróbować dosłownie garstkę aut w trybie wolnej jazdy. Nie ma się jednak czym martwić, bo wypożyczyć możemy naprawdę interesujące auta jak choćby Ferrari F12 czy McLarena P1. Przetestujemy również wspomniane wyżej zabytkowe bolidy Formuły 1 czy najnowszy, wyścigowy model Audi mający na koncie zwycięstwo prototypów w tegorocznym 24-godzinnym wyścigu Le Mans. Na głośno zapowiadany najnowszy bolid Formuły 1 musimy jednak uzbierać aż 6 milionów wirtualnej waluty, by się nim przejechać, co daje sporo godzin przed konsolą.

    2gw9xnd.jpg

    W przypadku multiplayer nie mamy tu nic nowego, a nawet tryb ten został nieco âogołoconyâ. Można doszukać się paru minusów jak np. brak tak popularnych klubów w FM4. Niestety nie możemy też zapisać powtórki z wyścigu online, co przy licznie organizowanych ligach i turniejach odbije się na jakości tych zawodów. Może twórcy pomyśleli, że skoro konsola Xbox One sama z siebie potrafi zapamiętać ostatnie 5 minut z dowolnej gry, to nie jest to potrzebne, bo w przypadku kolizji możemy zapisać ostatnie minuty i mieć dowód swojej niewinności. Dziwi to podwójnie, gdy widzimy, że z każdego wyścigu w trybie kariery możemy zapisać powtórkę. Samo zakładanie gry, ustalanie ograniczeń czy wczytywanie przygotowanych wcześniej ustawień auta, wszystko identyczne jak w Forzy 4. Mały plusik za głosowanie na tor, który wykorzystamy do ścigania się online na rankingu. Przed każdym kolejnym wyścigiem możemy zawsze wybierać spośród dwóch nowych obiektów â rozwiązanie przypominające to z ostatnich części serii Call of Duty, gdzie podobnie głosujemy przed każdym kolejnym meczem na wybraną przez nas mapę.

    Przed momentem wspomniałem o ustawieniach samochodu. Również na tym polu nic się nie zmieniło, kupowanie nowych części i dostrajanie swojego auta poprzez zmianę m.in. ciśnienia w oponach czy przełożeń skrzyni biegów wygląda tak samo jak w FM4. Malowanie i fotografowanie również daje takie same możliwości, z jakimi już się spotkaliśmy.

    Podsumowując, Forza Motorsport 5 jest bardzo dobrą pozycją na otwarcie nowej generacji zarówno dla zagorzałych fanów serii jak i dal ludzi chcący po prostu od czasu do czasu po ścigać się bardzo szybkimi autami. Ĺadniejsza grafika, lepsza fizyka, a co za tym idzie jeszcze trochę bardziej realistyczny model jazdy ukazują nam moc Xboxa One. Nie znajdziemy tutaj żadnej rewolucyjnej zmiany, a jedynie lekki powiew świeżości poprzez parę nowych, niewystępujących wcześniej aut i torów. Drivatar urozmaica nieco grę w karierze, ale niestety twórcy zaniedbali nieco zabawę przez Internet, co w perspektywie czasu najdłużej utrzymuje tą serię przy życiu. Może developerzy wysłuchają głosu graczy i postarają się coś naprawić odpowiednim patchami â pierwszy odzew już mamy poprzez zmianę trochę przesadzonej ekonomii w grze. Mimo to pozycja obowiązkowa dla wszystkich decydujących się na Xbox One, ponieważ FM5 ukazuje nam jakość nowej generacji.

    Autor: Imperator360

    0


      Zgłoś Artykuł


    Reakcje użytkowników

    Brak opinii do wyświetlenia.