• Portal


    Danteze
    Już niebawem rusza kolejny sezon ligi Polish Touring Car Championship z atrakcyjnymi nagrodami. Zanim to nastąpi zachęcam wszystkich do zapisywania się na piąty sezon oraz wzięcia udziału w głosowaniu, które ma na celu wyłonienie najlepszego pakietu samochodów, którymi będziemy się już niebawem ścigać. Pakiety dzielimy na dwie grupy po trzy samochody w pierwszym klasyki a w drugim samochody współczesne.

    Oto jakie samochody wchodzą w skład pakietów:

    Klasyczne B500:

    - Chevrolet Corvette Stingray 427
    - Nissan Fairlady Z 432
    - Ferrari 365 GTB/4

    Współczesne A600:

    - Chevrolet Corvette Grand Sport
    - Nissan 370Z
    - Ferrari California

    Powyższe samochody będą tak dopasowane aby każdy z nich miał szanse zaistnieć na torach, które będą specjalnie dobrane pod te samochody. Trasy zostaną podane w przyszłym tygodniu zaraz po ogłoszeniu wyników głosowania. Przewidujemy wstępnie sześć rund odbywających się w niedzielę wieczorem. Głosować można klikając na poniższy link i zalogowaniu się do naszego serwisu:
     
    Głosowanie
     
    Wyniki rywalizacji planujemy poszerzyć o klasyfikacje klubową jak i drużynową. Uatrakcyjni to rywalizację. Do nagród które przyznamy zaliczają się abonamenty Xbox LIVE na trzy i jeden miesiąc oraz punkty Microsoft Points. Podobnie jak w ubiegłym sezonie sporo nagród będzie rozlosowywana wśród uczestników. Lista nagród znajduje się tutaj.
     
    Zachęcamy wszystkich do zapisywania się na piąty sezon Polish Touring Car Champiosnship oraz odwiedzenie działu ligowego, gdzie znajdują się wszystkie informacje o PTCC.
     
    Zapisy
     
    Polish Touring Car Champiosnhip
     
     
    Autor: Marcin Piekarz
    Łródło: ForzaMotorsport.pl
    Danteze
    Na konferencji Microsoftu otrzymaliśmy pierwsze informacje o nowej Forzie, która ukaże się wraz z premierą konsoli Xbox One, czyli już pod koniec bieżącego roku! Gra została zbudowana od podstaw aby przystosować ją do nowej konsoli, a sam Microsoft zapewnia, że Forza 5 wprowadzi nas w nowy wymiar wyścigów i jeszcze nigdy wcześniej prowadzenie samochodu nie dostarczało takiej przyjemności. Więcej o grze usłyszymy na targach E3 już 11 czerwca.
     
     
    Poniżej prezentujemy pierwszy film ukazujący grę Forza Motorsport 5:
     
    <iframe width="640" height="360" src="http://www.youtube.com/embed/vy_LDyfCANg?feature=player_embedded" frameborder="0" allowfullscreen></iframe>
     
    Jak widać, wyścigi będą niewątpliwie bardziej widowiskowe oraz odbywać się będą również na torach ulicznych w realnych lokacjach. Na powyższym filmiku ukazana jest Czeska Praga. Nie pozostaje nam nic innego jak czekać do nadchodzących wielkimi krokami targów E3 i podziwiać oficjalne screeny z gry.
     

     

     

     

     

     

     
     
     
    Autor: Marcin Piekarz
    Ĺšródło: ForzaMotorsport.pl
     
    Danteze
    W dniu dzisiejszym Microsoft podczas długo oczekiwanej konferencji zaprezentował swoją najnowszą konsolę Xbox. Będzie to bezpośredni następca obecnego, wysłużonego już Xbox'a 360. Nie obyło się bez niespodzianek. Pierwszą z nich była nazwa konsoli. Nie będzie to ani 720, ani też Infinity czy Durango. Oficjalna nazwa brzmi One!

    Również sam wygląd konsoli zaskoczył nie jedną osobę, będzie ona prostokątna, co nada jej więcej elegancji. W podobnym stylu będzie wyglądał również sensor Kinect. Pad został lekko zmodernizowany i przeszedł delikatny lifting, nowe style przycisków i gałek robią wrażenie.






    Całkowicie odmieniony zostanie również interfejs, zmiany poszły zdecydowanie na plus i podobnie jak sama konsola będzie wyglądał elegancko i czytelnie. Na samym początku zaprezentowany został obrazek z Forzy 5, który możecie zobaczyć na poniższym obrazku. Świadczy to o tym, że nowa Forza jest absolutnym priorytetem Microsoftu.



     

    Nowy Xbox będzie bardziej skoncentrowany na rozpoznawanie mowy i jeszcze bardziej przybliży nas do wizerunku urządzenia wielofunkcyjnego jako multimedialnego centrum rozrywki. Będziemy mieli lepszy dostęp do filmów, muzyki i przede wszystkim gier. Ile z tych rzeczy zobaczymy w polskiej wersji usługi Xbox Live pozostaje niewiadomą. Microsoft zapowiedział również, że sensor Kinect zostanie bardziej dopracowany, lepiej czytał ruchy, wychwytywał więcej szczegółów takich jak ruchy nadgarstkami oraz posiadał większą rozdzielczość.

    Oto specyfikacja techniczna Xbox One:


     
     
    Na konferencji Microsoftu poznaliśmy przybliżoną datę premiery konsoli Xbox One. Będzie to końcówka 2013 roku. Wraz z premierą ukaże się również gra Forza 5. Szacujemy, że konsola na rynku może zadebiutować już w październiku lub listopadzie. Więcej o grach usłyszymy na targach E3, które rozpoczną się 11 czerwca.
     
     
    Auto: Marcin Piekarz
    Ĺšródło: ForzaMotorsport.pl

     
    Danteze
    Przygoda z Metro na konsolach nowej generacji rozpoczęła się od udanej gry Metro 2033 - Last Refuge. Gra była ciepło przyjęta przez miłośników twórczości Dymitry'a Glukhovsky'ego jak i graczy, którzy z postapokaliptycznym światem zetknęli się po raz pierwszy. Na kolejną okazję powrotu do moskiewskiego metra musieliśmy poczekać ponad trzy długie lata. W trakcie tych trzech lat Uniwersum Metro rozrastało się o kolejne znakomite utwory literackie. Wśród nich można wyróżnić kontynuacje głównej serii czyli "Metro 2034" Glukhovsky'ego oraz książki zaliczające się do uniwersum "Piter" Szymuna Wroczka, jeszcze głośniejsze "Do światła" i "W mrok" Andrieja Diakowa oraz świeżą powieść "Korzenie niebios" Tullio Avoledo. To czy Metro odniesie taki sam sukces jak Gwiezdne Wojny przyjdzie nam jeszcze poczekać, ale teraz już mogę powiedzieć, że wszystko jest na dobrej drodze, tym bardziej, że szykuje się ekranizacja pierwszej powieści "Metro 2033".

    Musicie mi wybaczyć nawiązania do książek, bo przecież mam skupić się na recenzji gry. Z drugiej strony jako osoba która przeczytała je wszystkie i znająca Metro od podszewki sprawia, że wypowiada mi się łatwiej i bardziej krytycznie co postaram się wykazać opisując grę Metro Last Light.

    Na początku zaznaczę, że obie gry z serii Metro łączą się z sobą głównym bohaterem i ogólnym sensem rozgrywki więc dla lepszego rozeznania wypada ukończyć na początku Last Refuge. Wcielamy się w książkowego bohatera o imieniu Artem. Fabuła rozpoczyna się rok po wydarzeniach opisanych w Last Refuge oraz książce "Metro 2033". Również poboczni bohaterowie nie są bynajmniej wymyśleni, a zaadaptowani z wersji książkowej co dla fanów Metro będzie niezwykłą gratką, połączoną z możliwością szerokiego zwiedzania stacji o których wcześniej mogli jedynie przeczytać w książce. Ponadto fabuła nie jest zaczerpnięta z "Metro 2034" a stanowi swego rodzaju dopełnieniem luki między książkami "Metro 2033" i 2034, niewątpliwie dało to spore pole do popisu autorom gry, co bezwzględnie to wykorzystali. Gra posiada niepowtarzalny klimat, grając czułem dosłownie to samo co czytając książkę, przedstawione wydarzenia są interesujące i wciągające. Jedynie postać Artema mogła zostać przedstawiona bardziej szczegółowo co pozwoliło by nam bardziej się do niej przywiązać.
     


    Silnik graficzny stworzony przez studio 4A Games wyciska z konsoli siódme poty. Nie zdawałem sobie z prawy, że na obecną generację konsol ta gra będzie wyglądała rewelacyjnie. Niestety moja wiekowa konsola (początki produkcji) ledwo dawała rade i zdarzyło się jej zawiesić, około czterech razy w ciągu całej rozgrywki, która trwała trzy dni. Największe graficzne wrażenie wywołuje maska, którą musimy nosić wychodząc na powierzchnie. Potrafi się zachlapać, spływać krwią, tłuc się oraz zużywać (mowa tu bardziej o filtrach powietrza). Aby ją wyczyścić wystarczy przetrzeć szkła ręką. W przypadku gdy nie będziemy tego robić widoczność zdecydowanie spadnie i będzie podczas szybkich akcji poważnie przeszkadzać. Również w deszczowe dni osadzające się krople na szkłach maski wyglądają bardzo realistycznie, podobnie jak kałuże i odwzorowanie wody. 4A Games pokazało nam, że z obecnych konsol można wycisnąć sporo i cieszyć się piękną grafiką. Niezapomniane wrażenie robi Plac Czerwony i Kreml, który możenie zobaczyć na poniższym zdjęciu, niestety tylko jego skrawek, gdyż w sieci na razie ciężko o lepsze zdjęcie.
     

     

     
    Tak jak wspomniałem wcześniej na ukończenie gry potrzebowałem trzech dni. Nie jest to ani dużo ani mało, mimo wszystko z długości rozgrywki jestem w pełni zadowolony. Gra jest klimatyczna i wciągająca. Na normalnym trybie trudności często braknie nam amunicji, a wykorzystywanie naboi "złotych" używanych również jako waluta naprawdę boli. Czasami miałem wrażenie, że mocniejsi przeciwnicy trzymają się na nogach/łapach aż do naszego ostatniego naboju. Nikt nie każe nam również ciągle zabijać a wiele misji możemy przejść skradając się i ukrywając.

    Podsumowując muszę przyznać, że gra posiada ogromny potencjał i jest bardzo dobrym prognostykiem na przyszłość. Seria Metro dopiero się rozkręca i możemy jedynie liczyć aby nie obniżyła lotów. Grę polecam każdemu lubiącemu mroczne klimaty i chcą się dobrze bawić. Tak więc zapraszam do świata Metro!
     
     
    Autor: Marcin Piekarz
    Ĺšródło: ForzaMotorsport.pl
    Imperator360
    Po ubiegłotygodniowym GP Hiszpanii stało się to, co stać się powinno. Włoska firma Pirelli zdecydowała się na przekonstruowanie swojego produktu tłumacząc potrzebę zmian m.in. przez za dużą liczbę pit stopów podczas hiszpańskich zawodów. Oprócz tego producent opon zaciska zęby, gdy okazuje się, że miliony przed telewizorami widzi jak ich towar rozwarstwia się, naraża na niebezpieczeństwo kierowców. Słaby marketing, gdy nie wszyscy śledzący relacje w TV mogą rozumieć inną konstrukcję ogumienia, bardziej miękkie mieszanki. Wszyscy jednak widzą odrywające się pozostałości po tym, co jeszcze parę metrów wcześniej nazywało się oponami PZero.

    Zmiany w trakcie sezonu zawsze wzbudzają pewne kontrowersje. Najbardziej logicznym jest fakt, że narzekać na zmiany będą ci, co dobrze sobie radzą z kapryśnymi oponami. Przychylne oko powinny mieć zespoły, które mają pewne problemy i po cichu liczą na automatyczne ich wyeliminowanie przez zmianę sięgającą skali całego sportu. Tylko wydaje mi się, że w takiej sytuacji jest Mercedes, który mimo prób poradzenia sobie z zużyciem opon będzie miał łatwiej na nowych oponach przywiezionych po raz pierwszy na GP Kanady. Tymczasem krytycy decyzji Pirelli zwracają uwagę przede wszystkim na Red Bulla, który w Hiszpanii wybierając niewłaściwą taktykę, zmieniając ją w trakcie wyścigu, przegrało nie tylko walkę o zwycięstwo, ale także o podium. I to właśnie zespół dowodzony przez Christiana Hornera miał być tym najbardziej naciskającym na zmiany. Pirelli dementuje te pogłoski zapewniając, że nie ulega naciskom. Trzeba zwrócić uwagę, że mimo to Red Bull nie radzi sobie źle w tym sezonie, dublet w Malezji, podium w Chinach i dwa czwarte miejsca dowiezione przez tego samego kierowcę, Sebastiana Vettela. Niemiec dodatkowo wciąż jest liderem punktacji po pięciu rundach, więc pokazują, że dają sobie radę z oponami. Mimo wszystko mogą czuć się rozczarowani tym sezonem, o czym pisałem w poprzednim artykule. Wymieniony wcześniej Mercedes też posiada bardzo szybki bolid, trzy wywalczone polepositions z rzędu, jednak wyścig to inna historia w porównaniu do aut z Czerwonym Bykiem w logo. O co więc chodzi z tymi oponami?

    Na wstępie pisałem już o czarnym marketingu, gdzie Pirelli zostanie zapamiętane z rozpadających się "kapci" i nie potrafiących znieść trudów szybkiej jazdy bolidem F1, w wyniku czego mieliśmy aż 4 postoje w alei serwisowej u większości zawodników w Hiszpanii. Głównym powodem zmian jest więc naprawienie nie zrozumiałych przez wielu kibiców przetasowań po licznych pit stopach, o zamianie pozycji nie wynikającej z walki na torze, a przy wizytach w alei serwisowej. W tym sezonie dochodzą już uznawane za tradycję podczas każdego wyścigu słowa przez radio do kierowcy "nie ścigaj się, jedziesz inną strategię". Nie mamy więc jazdy koło w koło, ryzykowanego opóźniania hamowania, by być wyżej na mecie. Wszystko opiera się na kalkulacjach, na reagowanie na ruchy innych, niczym w szachach. Nie znaczy jednak to, że nie wygrywa najszybszy kierowca/bolid - choć w tym sezonie czołówka jest dość ściśnięta i minimalne różnice w szybkości poszczególnych aut znikają przez decydujące o wyniku opony.
     



    Do zmiany dojdzie, to jest już faktem i wszyscy muszą to zaakceptować. Sport jest przede wszystkim dla kibiców i nawet Ci, którzy widzą swoich ulubieńców na szczycie niedzielnych zawodów powinni obiektywnie ocenić, jak wyglądał poszczególny wyścig. Wiadomo przecież, że gdy nasz ulubieniec kończy zawody na czole stawki, nawet najnudniejsze procesje na koniec stają się jakby ciekawsze. Jako przykład przywołam GP Japonii 2010, gdy Robert Kubica startując 3 pola zgubił koło. Z racji porannej godziny emisji w Polsce, wyścig wielu kibiców trwał tyle, co zmagania Krakowianina, dalsze okrążenia mijały fanów naszego kierowcy już w śnie Tak więc reakcja Ferrari na swojej oficjalnej stronie, gdzie „obrzucony” ciętymi słowami Red Bull, jako główny winowajca zmian w oponach, wydaje mi się nieco przesadzona i nie na miejscu. Lotus, jako drugi team z tych lepiej radzących sobie w obecnych warunkach, również zajął stanowisko w tej sprawie, jednak zdecydowanie łagodniej przywołując jedynie przykład poszerzenia bramek w piłce nożnej w trakcie sezonu pod konkretny zespół.

    Pozostając przy temacie prawdziwego ścigania, warto zwrócić uwagę na czasy okrążeń z ostatniego wyścigu o GP Hiszpanii. Kimi Raikkonen po ostatniej zmianie opon wykręca następne kółko w czasie 1:26,7 (jest to najszybsza runda Fina podczas wyścigu). Kolejne dwa okrążenia mimo coraz mniejszej ilości paliwa mamy już ponad pół sekundy gorsze, a następne są już na poziomie 1:28,0 i dużo wyższym osiągając nawet 1:28,8 sześć rund po zmianie na twardszą mieszankę opon. Można więc jechać jak reprezentant Lotusa 2 sekundy wolniej w celu zaoszczędzenia opon lub ścigając wynik jak Felipe Massa, który z nadzieją na zabranie drugiego miejsca wspomnianemu Raikkonenowi po 12 okrążeniach przed ostatnim pit stopem stracił 3 sekundy ze swojego tempa. Idźmy dalej. Wcześniej na 30 kółku Kimi pojechał 1 sekundę szybciej od Brazylijczyka, który przejechał na twardszej, z reguły wolniejszej oponie już 9 rund, a w przypadku Fina było to dopiero 3 okrążenie na miękkiej oponie, która w kwalifikacjach była szybsza o około 1 sekundę. Wskazuje to na ciągłą jazdę łaskawą dla obecnie wybranego ogumienia. Można byłoby dalej kilka stron artykułu poświęcić na dokładną analizę czasów starając się udowodnić, jak daleko kierowcom do osiągnięcia pełnych możliwości bolidów podczas niedzielnych wyścigów. Jenson Button wtórował wcześniejszej wypowiedzi właściciela Red Bulla, Dietrich Mateschitza, który doliczył się aż 10 pit stopów, gdyby jego podopieczni, Mark Webber i Sebastian Vettel, mieliby na tych oponach cisnąć cały wyścig. Reprezentant McLarena dorzucając swoje trzy grosze przyznał z kolei, że bardzo szybko po wizycie w alei serwisowej bolidy Formuły 1 zaczynają poruszać się tempem najszybszych samochodów niższej serii GP2.

    Podane wyżej powody świetnie rozumie także Pirelli przyznając się do niepowodzenia przy tegoroczny projekcie opon tłumacząc jednocześnie, że nie pomaga brak testów, a z kolei te odbywające się przed sezonem utrudniają odpowiednią ocenę zachowania się opon. Wszystko przez panujące w lutym w całej Europie niskie temperatury znacznie odbiegające od tych, jakie mamy podczas wszystkich 19 w tym roku weekendów wyścigowych. Powodem niepowiedzenia Pirelli ma być również brak porozumienia z zespołami, gdy chciano przejąć od jednego z teamów bolid w nowszej specyfikacji. Opony na ten rok były testowane już podczas prywatnych jazd Pirelli w 2012 bolidem, który został zbudowany na sezon 2010. Paul Hembrey zaznacza wręcz, że nie spodziewali się tak dużego obciążenia ich opon przez tegoroczne bolidy podając różnicę 4-5 sekund w tempie ich auta testowego a dzisiejszych modeli.
     



    Co więc zostanie zmienione w oponach, które po raz pierwszy zostaną wypróbowane w Kanadzie. Chodzi przede wszystkim o kształt opon, o częściowe powrócenie do koncepcji jakie widzieliśmy w sezonach 2011 i 2012. Głównym aspektem zmian jest ograniczenie rozgrzewania opon tylnej osi, z czym największy problem ma właśnie wymieniony wyżej Mercedes. Zmieni się jednak nie tylko to, w jaki sposób pracuje opona, ale także zmiany mogą wpływając na ogólny profil aerodynamiczny bolidu. Obawy przede wszystkim Lotusa mogą być na tyle uzasadnione, że zniknie przewaga nad innymi konkurentami w kwestii zużycia "czarnego złota F1", ale także wpłynie to być może na pracę aerodynamiki bolidów. Tego drugiego obawia się z pewnością także Ferrari, które w pamięci ma jeszcze sezon 2012, gdy ich auto pod względem przepływu powietrza odstawało dość znacznie od konkurencji. Jeden z niemieckich magazynów powołując się na specjalistów przekonuje, że dzięki temu także McLaren może szybciej wrócić do gry. Na koniec tego wątku warto jednak zaznaczyć, że stopnie mieszanek nie ulegną zmianie i ich twardość powinna zostać na dotychczasowym poziomie.

    Tak więc został nam więc już tylko jeden wyścig na dotychczasowej charakterystyce opon PZero. Czy podczas kolejnego GP w Kanadzie ujrzymy nowy start sezonu? Wydaje się, że tak, co może okazać się jednym minusem tych zmian, jednak Pirelli zapewnia, że obawy są mimo wszystko zbyt wysokie. Czego możemy spodziewać się w księstwie Monako jako ostatni wyścig na kończących swoją karierę w F1 oponach? Większość obserwatorów jest zgoda, że Mercedes może wreszcie powalczyć o swoje pierwszej zwycięstwo w tym sezonie. Auto Lewisa Hamiltona i Nico Rosberga jest bardzo mocne w kwalifikacjach przy niskim ładunku paliwa, a jak wiemy na tym ulicznym torze dobry wynik w sobotniej czasówce to podstawa, gdyż bardzo trudno się wyprzedza, a i samo zużycie ma tak nie doskwierać jak dotychczas. Sytuacja idealna dla kapryśnego W04 z trójramienną gwiazdą na nosie, chyba najbardziej pokrzywdzonego zespołu w tym roku przez opony. Podkreślając jednak obiektywizm tego artykułu i jego autora trzeba zaznaczyć, że nikt jednak nie broni inżynierom z Brackley zaprojektować bolidu potrafiącego radzić sobie z obecnymi „gumami”. Nikt również nie może mieć pretensji do Red Bulla, gdy okaże się, że zbudowali najlepsze aerodynamicznie auto, które poradzi sobie z nowymi oponami najlepiej. My chcemy po prostu jak najwięcej walki na torze i niech wygrywa najszybszy!

    Autor: Imperator360
     
    Danteze
    W ubiegłym miesiącu jeden z najlepszych polskich klubów [PS R] zmienił nazwę na [FMPL] przez co stał się oficjalnym klubem Serwisu Forza Motorsport Polska. Otrzyma on pełne wsparcie jak i zaplecze administracyjne pomocne w jeszcze lepszym prowadzeniu klubu.
     
    Klub [FMPL] będzie zrzeszać najlepszych polskich kierowców i piąć się w górę w światowym rankingu. Obecnymi członkami są osoby znane z tworzenia jednych z najlepszych setupów oraz projektów malowań samochodów. Z chęcią otwieramy się też na nowych klubowiczów którzy mogą dołączyć do FM Poland Academy [PL A], gdzie będą sprawdzani a ich osiągnięcia zadecydują o ewentualnym awansie do klubu [FMPL].
     
    Chciałbym również zaprosić wszystkich chętnych i ambitnych kierowców do wstąpienia w nasze szeregi. Do akademii [PL A] może wstąpić każdy a spośród najlepszych wybierzemy nowych członków do [FMPL].
     
    Klikając na poniższy link traficie do działu rekrutacji akademii gdzie można napisać zgłoszenie. Więcej o akademii możecie przeczytać tutaj.
     
    Rekrutacja
     
     
    Autor: Marcin Piekarz
    Łródło: ForzaMotorsport.pl
    Danteze
    Hockenheimring, pierwsza runda Scirocco R-Cup w sezonie 2011, na najwyższym stopniu podium staje debiutujący w pucharze Polak –
    , obecny lider klasyfikacji generalnej Volkswagen Castrol Cup Poland. Kto zwyciężył w zawodach Golfów na wirtualnym torze w Hockenheim? Zapraszam na relację z trzeciej rundy Wirtualnego Volkswagen Castrol Cup. Na końcu relacji znajdziecie wywiad z Adamem Rzepeckim, który opowie nam z perspektywy kierowcy o tym jak wirtualne ściganie Golfem w Forzy Motorsport 4 ma się do zmagań w prawdziwym pucharze Volkswagen Castrol Cup.

     W kwalifikacjach Pole Position już po raz drugi z rzędu zdobył Adrian Bukowski. Tuż za Bukosem na starcie ustawił się Paqito, broniący w trzeciej rundzie pozycji lidera klasyfikacji generalnej. Pierwszą piątkę uzupełnili Imperator, SlimChameleon oraz niebezpiecznie szybki RiD3R.
     

     
     
    Pomimo tłoku na starcie nie doszło do kolizji w pierwszym zakręcie.


     
     
    Na dojeździe do drugiego zakrętu błąd na hamowaniu popełnił Darek F53 powodując kolizję z udziałem Salmona i TomKatto. Podobny incydent przytrafił się Darkowi podczas pierwszego wyścigu na torze Mugello. Niestety także na Hockenheimringu nie obeszło się bez kary dla Darka. Jedna pozycja do tyłu na mecie za spowodowanie kolizji.


     
     
    Kilkaset metrów dalej efektowny slajd Krissa, poprzedzony kontaktem po nieco zbyt optymistycznym ataku. Mimo to Kriss doskonale radzi sobie z poślizgiem i kontynuuje walkę bez większych strat.
     


     
    W czołówce wyścigu naciskany przez rywali Paqito nieznacznie opuszcza tor, natychmiast wykorzystują to Slim oraz RiD3R. W międzyczasie jadący z przodu Adrian buduje coraz większą przewagę.



     
    W środku stawki trwa zacięta walka, ataki dzielnie odpiera Imperator.



     
    Po dwunastu okrążeniach jako pierwszy linię mety mija Bukos, zwyciężając z bezpieczną przewagą blisko czterech sekund nad drugim na mecie SlimChameleonem. Tak szybka jazda to miła niespodzianka w wykonaniu Slima. Podium uzupełnia RiD3R, czwarty jest Paqito ze znaczną stratą do pierwszej trójki.


     
     
    Do pierwszego wyścigu grupy drugiej z Pole Position rusza nieco zawiedziony wynikiem kwalifikacji Lopez. Lopez tuż po starcie w wyniku serii błędów traci kilka pozycji, ostatecznie wyścig kończąc na szóstym miejscu. Wynik zdecydowanie poniżej oczekiwań gracza startującego do tej pory w grupie pierwszej.



     
    W międzyczasie dochodzi do z pozoru niewielkiego kontaktu, który dla Patryka oraz StanaGTI kończy się groźnym wypadnięciem poza tor.



     
    Zwycięzcą pierwszego wyścigu grupy drugiej z minimalną przewagą nad Maxem zostaje debiutujący w Wirtualnym Volkswagen Castrol Cup Bembenos. Imponujący wynik jak na pierwszy start. Trzeci na metę ze stratą dziesięciu sekund przyjeżdża Maniak Forza.



     
    W drugim wyścigu zgodnie z tradycją odwrócone zostały pozycje na starcie. Na czwartym okrążeniu doszło do kontrowersyjnego incydentu pomiędzy RiD3Rem, a Bukosem. Bukos w wyniku kolizji i uszkodzeń spadł na ostatnią pozycję. W tym momencie zanosiło się na sensację. Czyżby faworyt miał odpaść z walki o czołowe pozycje w wyścigu?
     


     
    Na dziesiątym okrążeniu Bukos jako jeden z pierwszych zjechał na obowiązkowy pit stop.



     
    Po szybkiej naprawie samochodu Adrian rozpoczął pogoń za rywalami, osiągając czasy okrążeń na poziomie 1:07,100 – o pół sekundy szybsze niż w kwalifikacjach. Wydawać się mogło, że po incydencie z RiD3Rem Bukos straci szanse na dobrą pozycję, jednak szybkość oraz wola walki pozwoliły awansować z ostatniego na piąte miejsce. Wspaniały wyczyn biorąc pod uwagę przygody, które spotkały w tym wyścigu Bukosa. Adrian linię mety minął tuż za RiD3Rem, który po wyścigu postanowił honorowo oddać pozycję. Wyrazy szacunku od organizatora za postawę fair play.



     
    Zwycięzcą drugiego wyścigu został krampz0r, drugi przez metę przejechał Imperator. Niespodzianką było trzecie miejsce Salmona, bardzo dobry wynik zważywszy na start z siódmego pola. Zaskoczeniem była dość odległa pozycja Paqito, dopiero jedenaste miejsce i spora strata punktowa do Bukosa, który po tym wyścigu został zdecydowanym liderem Volkswagen Castrol Cup z przewagą ośmiu punktów.




    W drugim wyścigu drugiej grupy doszło do poważnego incydentu. Patryk po wyraźnym błędzie na hamowaniu do zakrętu numer dwa z impetem uderzył w Nikodema. Po wyścigu Patryk z pokorą przyjął karę dyskwalifikacji z wyścigu.


     
     
    Już chwilę później doszło do kolejnego incydentu z udziałem Patryka, tym razem zajechał drogę Bleidowi, ten z kolei  nieuważnie powracając na tor spowodował kolizję z Jacufmc.



     
    W dalszej fazie wyścigu było już spokojniej. Piękną jazdę po raz kolejny zaprezentował Bembenos, po starcie z końca stawki dzielnie wyprzedzał rywali.



     
    Pierwszy linię mety przekroczył Lopez, jednak bohaterem wyścigu został debiutujący w wyścigach VW Bembenos, który zaprezentował wspaniały pokaz wyprzedzania awansując z ostatniej pozycji na drugą.


     
     
    Tak oto zakończyły się wyścigi na torze w Hockenhheim, gratulacje dla zwycięzców, a w szczególności dla Bukosa, za szybkość, za wolę walki, za postawę godną mistrza.
     

    Dziękujemy wszystkim za udział w trzeciej rundzie i już teraz zapraszamy na drugi wyścig w Niemczech, tym razem na najtrudniejszym torze wyścigowym świata, znanym jako Zielone Piekło. Zapowiedź czwartej rundy na północnej pętli Nürburgringu już niebawem, a tymczasem zapraszam do lektury wywiadów z uczestnikami Wirtualnego Volkswagen Castrol Cup oraz z Adamem Rzepeckim (Mistrz Polski w klasie E1 do 2000 cm³, Mistrz Polski w Endurance do 2000 cm³), który opowie nam jak jazda wirtualnym Golfem ma się do startów w pucharze Volkswagen Castrol Cup Poland.
     
     
    Paweł Pilarczyk
    HEXA PLUS Sport

     
    --------------------------------------------------------------------
     
    Paweł: Witaj Adam, startujesz w Volkswagen Castrol Cup, ale jeździsz także wirtualnie w Forzy Motorsport 4. Czy jazda w Forzy to dobry trening przed wyścigami na żywo?
    Adam: Zdecydowanie tak. Jazda w Forzie to dobry trening przed prawdziwymi zawodami. W sezonie 2012 zawsze trenowałem na takich torach jak Hockenheim czy Nurburgring. Niestety Forza 4 nie posiada w sobie większości torów na jakich miałem okazję jeździć, ale liczę, że w Forzie 5 będzie więcej torów z europy centralnej.

    Paweł: Zanim zacząłeś się ścigać jeździłeś dużo w symulatorach. Czy według Ciebie umiejętności zdobyte w wirtualnym świecie można przenieść na prawdziwy tor?
    Adam: Według mnie niektóre umiejętności jak linia jazdy czy znajomość toru można przenieść na prawdziwy tor. Po zapoznaniu się z torem w grze takiej jak Forza, która jest dobrym odwzorowaniem rzeczywistości, jadąc już na nim czujesz się pewniej. Lecz w wirtualnym wyścigu nie odczuwa się takich rzeczy jak prędkość, hamowanie samochodu na danej nawierzchni, uszkodzeń zawieszenia czy opon, a te czynniki są bardzo ważne aby osiągnąć najlepsze wyniki w prawdziwych wyścigach.

    Paweł: Jak porównujesz jazdę prawdziwym wyścigowym GTI do jazdy jego wirtualnym odpowiednikiem w Forzy? Czy zaobserwowałeś jakieś podobieństwa między prawdziwym autem, a wirtualnym?
    Adam: Jazda wirtualnym Golfem jest porównywalna do jazdy prawdziwym Golfem w wielu czynnikach. Zapewne jakby Turn 10 odwzorowało osobny samochód VW Golf 6 Cup (ten co jeździ w prawdziwym pucharze) do gry Forza, był by niesamowitym autem i wspaniałym odpowiednikiem prawdziwego, oczywiście Golf przygotowany do wirtualnego pucharu jest bardzo dobrym odpowiednikiem tego auta. Samochody, które zostały stworzone od razu jako pucharowe są lepsze niż przerobione seryjne.
     
    Paweł: Jaki jest Twój plan na najbliższe wyścigi Volkswagen Castrol Cup oraz na sezon 2013?
    Adam: Moje plany na ten sezon to dojechać na jak najwyższych miejscach, celuje w pierwszą dziesiątkę w Brnie. Będę jechać szybko, ale rozsądnie.


    Paweł: Dziękuję za wywiad Adam, trzymam kciuki za Twoje starty i za jak najlepsze wyniki w Volkswagen Castrol Cup Poland. Powodzenia!
     
     
     
    Paweł: LKRISS, jak oceniasz swój debiut w wyścigach grupy pierwszej?
    Krzysztof: Byłem mile zaskoczony, że mój czas z kwalifikacji premiował mnie do 1-szej grupy. Jazda w gronie elity FM4 jest sporym wyzwaniem. Tym bardziej gdy jesteś świadomy jak wiele ci brakuje do czasów z czołówki. Postawiłem sobie kilka celów. Jednym z nich było pojechać czysto i nie być ostatnim. W sumie udało się je zrealizować z czego jestem zadowolony. W obu wyścigach miałem sporo walki o pozycje i zaznaczę, że była to czysta walka z obu stron. W drugim wyścigu zdawałem sobie sprawę jak bardzo blokuję czołówkę. Ale chyba nikomu z tego tytułu nie zabrakło emocji gdy kolejne próba wyprzedzania kończyła się niepowodzeniem. Wydaje mi się, że popełniłem błąd zjeżdżając do boksu dopiero na 14 okr. Ale nie ma co się specjalnie nad tym rozczulać. Lepiej myśleć już nad kolejną rundą i troszkę potrenować. Bo tym razem tor będzie jeszcze bardziej wymagający!

    Paweł: Powiedz proszę kilka słów o klubie Night Riders (forza.pl) w Forzy Motorsport 4. Co Was wyróżnia?
    Krzysztof: Za nami już 3 runda Pucharu VW i przyznać muszę, że organizacyjnie całość prowadzona jest profesjonalnie. Zarówno pomysł jak i atmosfera jaka towarzyszy turniejowi jest super! Paweł (organizator) widać, że zna się na tym bardzo dobrze. Zaznaczę, że nie każdy zdaje sobie sprawę jakim wyzwaniem jest przygotować taki turniej czy ligę dla tak wielu graczy. W organizacji podobnych turniejów w grze FM4 mam do czynienia od początku gdy dołączyłem do klubu Night Riders a było to pod koniec 2011 roku. W tym czasie rozegraliśmy w naszym klubie blisko 300 wyścigów zorganizowanych tematycznie (każdy turniej czy liga przygotowana z detalami, malowaniem, punktacją itd). To pokazuje jak wielkie możliwości daje gra dysponując tak wieloma trybami rozgrywki oraz tak szerokim garażem samochodów czy też torów. Z tego co widzę to społeczność Forzy jest dosyć podzielona na mniejsze czy większe kluby oraz graczy, którzy lubią pograć od czasu do czasu a poziom jaki reprezentują godny jest niejednokrotnie pozazdroszczenia. Aktualnie w każdą niedzielę oraz czwartek organizujemy wyścigi klubowe i jak tylko są dostępne miejsca w lobby zapraszamy gości do wspólnej jazdy (należy tylko zapoznać się z zasadami CRC).
     
    To właśnie Puchar VW w mojej ocenie zjednoczył wszystkich dając dużo dobrej zabawy oraz emocji jakie towarzyszą podczas kwalifikacji czy też później podczas samych wyścigów.

    Pozdrawiam wszystkich, życzę wam dużo emocji podczas kolejnych rund VW Cup oraz zapraszam w ramach wolnego czasu do wspólnej jazdy :-)

    Paweł: Dziękuję za rozmowę i za miłe słowa.
     
     
     
    Paweł: Tommi, czy wyścigi Golfów są dla Ciebie ciekawe z punktu widzenia fotografa?
    Tomasz: Oczywiście, że puchar VW jest świetnym tematem do robienia zdjęć. Przede wszystkim (co widać na zdjęciach) sporo dzieje się podczas takich wyścigów. Dzięki czemu można w świetny sposób oddać ducha rywalizacji na torze między zawodnikami. Staram się oddać właśnie na swoich zdjęciach jak najwięcej ze zmagań zawodników na torze, a wiem, że nie brakuje tam emocji gdyż sam również rywalizuję w tym pucharze. Do tego wisienka na torcie w postaci świetnych malowań aut. Czego dopełnieniem są wręcz profesjonalnie przygotowane repliki malowań zespołów zmagających się w realnym pucharze VWCC. Dla mnie jest to sama przyjemność kiedy mogę pobawić się w wirtualnego fotoreportera na takich zawodach. Może kiedyś uda się mi zawitać na zawodach w realu.

    Paweł: Tommi, regularnie publikujemy Twoje fotorelacje z Wirtualnego Pucharu. Zdradź nam proszę receptę na to jak robić w Forzy ładne i fotorealistyczne zdjęcia?
    Tomasz: Dziękuję bardzo, że zdjęcia się podobają. Dla mnie recepta jest prosta. Nic na siłę. Jak jest wena
    są i zdjęcia Później należy znaleźć dobre miejsce i odpowiednio ustawić kadr. Następnie dopracowanie szczegółów czyli. ekspozycji, kolorów, prędkości migawki itp. Dla początkujących polecam świetny tor pod zdjęcia Road America i wybrać coś z oferty VW, Audi czy też Porsche. Świetnie te samochody wychodzą na zdjęciach. No i również druga ważna sprawa czyli "trening czyni mistrza". Czyli jak się pojawia wena wówczas odpalam grę i czerpiąc wspaniałą zabawę robię zdjęcia. Polecam każdemu tego typu rozrywkę. Dzięki też właśnie ilości robionych zdjęć można swój poziom zwiększać. Ja na obecną chwilę zrobiłem około 2000 zdjęć i nadal
    się uczę eksperymentując w ustawieniach aparatu dzięki czemu wychodzą bardzo ciekawe "eksperymenty".
     
     
     
    Paweł: RiD3R, jesteś jednym z najlepszych tunerów na scenie Forzy, czy możesz udzielić uczestnikom pucharu kilku wskazówek co do ustawień pucharowego Golfa?
    Rafał: Oczywiście, że dam kilka wskazówek. Przyznam, że sam nie jeżdżę na ustawieniu, które robiłem do końca sam, ale mogę podpowiedzieć wszystkim, że Golf musi być ustawiony na miękkim zawieszeniu i jak najmniejszym docisku (jeżeli chodzi o tył to w ogóle bym nie dawał). Zauważcie, że ten Golf robi czasy już na wysokim poziomie, można sobie to sprawdzić w rankingu. Osobiście się czuję najlepiej w napędach RWD i AWD, a z FWD miałem najmniej do czynienia, także cały czas jeszcze się uczę. Pozdrawiam wszystkich i życzę powodzenia w następnym wyścigu!
     
     
     
    Paweł: Rauf, jesteś autorem relacji filmowych z Wirtualnego Volkswagen Castrol Cup. Co sądzisz o dotychczasowej rywalizacji w pucharze, czy dostarcza ona oczekiwanych emocji?
    Rafał: Celem zawodników jest w miarę pewnie zwyciężać - cokolwiek by altruistycznie nie mówili o umiłowaniu walki - to bezpieczny czy nawet nieemocjonujący tryumf jest lepszy od ryzyka kontaktowej jazdy. Dla widzów, czy same relacji jest dokładnie odwrotnie. Chcemy oglądać walkę od startu do mety, oczywiście w miarę czystą ale wiemy też że w sporcie motorowym chwila nieuwagi i może być groźnie. To wielka przewaga wyścigów wirtualnych, gdzie błąd czy kolizja zawsze kończą się bezboleśnie. W Wirtualnym pucharze VW Castrol mamy zapisanych ponad stu graczy, to więcej niż samochodowych załóg w obleganym Rajdzie Dakar czy klasyku Le Mans! Walki więc nie brakuje. Niezwykle wymagające jest samo zakwalifikowanie się do wyścigu, nawet w 2 grupie trzeba jechać praktycznie bezbłędnie żeby myśleć o punktach w klasyfikacji generalnej. Odwrócona kolejność drugiego startu, dodatkowo podnosi emocje. Najlepsi potrafią z końca stawki przebić się do szpicy - co fantastycznie wyszło w 1szej rundzie, koledze Paqito. W takich sytuacjach trzeba skilla i mega doświadczenia, które najlepsi w stawce zdobywali właściwie od lat. Okiem uczestnika zmagań jak i osoby odpowiedzialnej za relację wydaje mi się, że mamy świetną okazję rywalizować w warunkach quasi realistycznych, w takich samych samochodach do tego bez kosztowo, nie martwiąc się ubezpieczeniem czy innymi sprawami.

    Paweł: Regularnie bierzesz udział w ligach i turniejach Night Riders, sam także organizujesz m.in. puchar Muscle Carów. Masz zatem sporo doświadczeń związanych z organizacją turniejów. Jak na tym tle oceniasz poziom organizacji Wirtualnego Volkswagen Castrol Cup?
    Rafał: Trzeba przyznać, że dobrze zorganizowany event to taki, kiedy wszyscy dobrze się bawią i nie zawracają sobie głowy sprawami organizacyjnymi. Wiadomo jednak że stoi za tym czyjaś praca, przemyślane decyzje, zasady, punktacja, sędziowanie nawet dobór torów i ilość okrążeń. Kiedy te elementy zagrają i dodatkowo jest się otwartym na uwagi i spostrzeżenia uczestników mamy sukces. Właśnie tak moim zdaniem jest w Pucharze VW Castrol Cup. Analizując założenia Pucharu VW Castrol Cup z kolegami w Klubie NR wiedzieliśmy, że to solidna impreza i nie można nie wziąć w niej udziału! Wiadomo, że trudno pogodzić oczekiwania wszystkich uczestników, mamy różne doświadczenia, gramy na różnych urządzeniach sterujących, mamy swoje rodziny, obowiązki i pracę...Dlatego bez przesadnej egzaltacji można spokojnie pochwalić organizatora za dotychczasowe efekty i małe zmiany jak choćby obowiązek pit stopu w wyścigu który podnosi poprzeczkę, czy dostosowanie godzin kwalifikacji na takie aby jak najwięcej zawodników miało szansę wystartować! Kończąc życzę wszystkim dobrej zabawy na następnych rundach Pucharu jak i utrzymania wysokiego poziomu czystej rywalizacji!
     
     
     
     
    Paweł: Omen, poza repliką Golfa Kuby Litwina stworzyłeś oryginalne malowanie w barwach Frugo, które może mieć spore szanse na zwycięstwo w konkursie na najlepsze malowanie. Skąd czerpałeś inspiracje?
    Bartosz: Pracuję w branży FMCG, gdzie reklamy spotykam w zasadzie na każdym kroku, a jeżeli jakieś logo lub pomysł mi się spodoba, to po prostu staram się przenieść to do świata Forzy, przy czym skupiam się tylko i wyłącznie na polskich reklamach - Red Bull'i , Monster'ów i innych takich jest na witrynach w FM mnóstwo, a naszych "polskich" malowań dosłownie jak na lekarstwo, wymyśliłem więc sobie, że choć trochę tę sytuację zmienię Maluję przede wszystkim - i nie zawaham się użyć tego stwierdzenia - z pasji, a mówiąc innymi słowy: ja to po prostu lubię robić!

    Paweł: Jak (jako jeden z najaktywniejszych malarzy w Forzy 4) oceniasz malowania pucharówek uczestników?
    Bartosz: Forza Motorsport jest świetną grą: grafika, dźwięk, grywalność - wszystko tak realne jak tylko na tę generację konsol się da, jednak jej najlepszy aspektem jest część społecznościowa - w tej grze można tyle różnych rzeczy robić! Można się po prostu ścigać, można godzinami malować, można "dłubać" coś w samochodzie, tuningować czy nawet robić realistyczne zdjęcia. Każdy znajdzie coś dla siebie i podobnie jest w też Wirtualnym Volkswagen Castrol Cup: dla części osób najważniejsza jest rywalizacja na torze, inni coś fajnego namalują, ktoś zrobi super zdjęcie. Przeglądając projekty pucharowych Golfów stwierdzam, że większość osób woli się po prostu ścigać (w czym oczywiście nie ma nic złego!), jest jednak kilka projektów - perełek, które przykuły moja uwagę Jeżeli chodzi o dobór kolorów, to bardzo podoba mi się malowanie KAP3LANa - w zasadzie tylko 3 barwy, a jaki efekt - proste, schludne, czytelne, po prostu ładne - WOW! Z kolei auto SirDeav'a podoba mi się najbardziej w ogóle - również ciekawie dobrane kolory, fajne wzory, dobre przejścia - wyróżnia się na tle innych No i w tym zestawieniu nie mogę pominąć oczywiście Lopeza, który robi bardzo dobre repliki - jestem ciekaw jak wyglądałby jego własny projekt?
     
    Paweł: Dziękuję wszystkim za udzielenie wywiadów!
    Imperator360
    Przed weekendem w Hiszpanii mówiło się wiele o tym, że przez 22 lata tych zawodów nie wygrał żaden kierowca startujący dalej niż z 3 miejsca. Mieliśmy różnych dostawców opon w tym okresie, różne zasady oraz tankowanie podczas pitstopów. Nic nie było w stanie złamać tego faktu aż do dziś, gdy Fernando Alonso startujący z 5 pola z przebitą oponą dowiózł zwycięstwo do mety. Czy to przypadek?
     
    Oczywiście, że nie. O ile w poprzednim roku opony wywracały nam stawkę w pierwszej połowie sezonu, to już w obecnym stanie opony wywracają całą Formułę 1 i sens ścigania. 4 pitstopy przy najtwardszych dwóch mieszankach opon? Wyprzedzanie przy pomocy DRS - wymijanie można powiedzieć - rywali, którzy i tak nie mają szans z racji stanu swoich opon, to nie to co chcemy oglądać. Wiele razy już pisałem na ten temat i nie ma sensu znów rozwodzić się nad przesadzeniem w drugą stronę przez Pirelli przy próbie poprawy widowiska. Miała być lekka zmiana w najtwardszej mieszance, by ta wytrzymywała więcej, co się później okazało, przełożyło się tylko na jedno okrążenie więcej na twardej w porównaniu do stopień niższej, pośredniej opony. Samo Pirelli to potwierdziło publikując - ich zdaniem - najlepsze strategie na wyścig. Oczywiście nie bardzo trafione w przypadku 10 zespołów z wyjątkiem Lotusa. Włoski producent opon wie, że tegorocznej Formule 1 daleko do tego, z czym jest kojarzona. Najszybsze bolidy nie wygrywają (wyobrażacie sobie Mercedesa na japońskich Bridgestonach?), a prawdziwej walki to już dawno nie widzieliśmy. Pirelli zapowiada kolejne zmiany w oponach na GP Wielkiej Brytanii, bo Silverstone to kolejny tor, który znany jest z prawdziwego ścigania w kraju skąd wywodzi się motosport.

    Wspomniałem na początku o przebitej oponie u zwycięzcy dzisiejszych zawodów. Szczęście Hiszpana, że nie skończył wyścigu na poboczu, bo tegoroczne "kapcie" lubią się rozwarstwiać. W Bahrajnie i Hiszpanii mieliśmy 5 przypadków, gdy bieżnik odkleja się od całej konstrukcji, co w poprzednich latach nie występowało wcale. Włoski zespół jak i firma Pirelli potwierdzili, że ostatni pitstop u Fernando Alonso był nieco szybciej, bo opona zaczynała tracić ciśnienie przez minimalne rozcięcie, co przy wspominanym wyżej rozwarstwianiu się tegorocznych mieszanek na pewno poddenerwowało całe szefostwo Ferrari. Napięcie w zespole na pewno było także już po wyścigu, gdy okazało się, że zwycięzca nie zastosował się do przepisów zatrzymując się na okrążeniu zjazdowym po hiszpańską flagę od jednej z osób obsługujących tor. Wezwany na "dywanik" dostał reprymendę, co w mojej opinii to i tak za dużo.

    Bohater Hiszpańskich kibiców pomimo tego incydentu z oponą odniósł pewne zwycięstwo, wydawałoby się nie stawiając przed bolidem Ferrari zbyt dużych trudności. O tempie czerwonych bolidów mówią nie tylko świetne czasy Alonso, ale także bardzo dobra robota Felipe Massy, który po starcie z 9 pola wskoczył na podium.
     



    O takim tempie mogą pomarzyć tylko zajmujący cały pierwszy rząd na starcie kierowcy Mercedesa. Zarówno Lewis Hamilton jak i Nico Rosberg mieli utrudnione zadanie podczas tego weekendu, uważanego za pewien restart sezonu, ponieważ pomimo przywiezionych poprawek do swoich Srebrnych bolidów nie udało się pokonać problemu z nadmiernym zużyciem (nie pomógł nawet nowy, bardziej srebrny kolor zastosowany w ten weekend). Napisałem o utrudnionym zadaniu, bo zmodyfikowana przez Pirelli najtwardsza mieszanka cechowała się nieco niższą optymalną temperaturą potrzebną do prawidłowej pracy, do zapewnienia odpowiedniej przyczepności. Jak powszechnie wiadomo Mercedes W04 bardzo szybko rozgrzewa tylne "kapcie" i w efekcie przegrzewający opony na kolejnych kółkach wyścigu bolid Hamiltona i Rosberga bardzo szybko traci tempo. Tutaj zespół Brackley wolałby, gdyby podniesiono temperaturę optymalnej pracy opony niż ją obniżono. Kolejne polepostitions Mercedesa pokazuje jednak, że auto generuje odpowiednio dużo potrzebnego docisku, dobrze się prowadzi i przy minimalnym zatankowaniu oferuje znośny balans. Niestety w wyścigu z 150KG paliwa na pokładzie opony bardzo szybko pokazują, jak nie potrafią się dogadać z tą konstrukcją. Mercedes szybko musi coś z tym zrobić, albo liczyć, że już w następnych wyścigach temperatury toru i powietrza będą znacznie niższe niż do tej pory.

    Już nie pierwszy raz mówi się, że GP Hiszpanii jest pewnym restartem sezonu, bowiem każdy team przywozi spore poprawki do swoich bolidów. Ci którzy w pozamorskich wyścigach mieli tempo, jeszcze bardziej próbują urwać kolejne części sekundy, pozostali z problemami liczą na ich wyeliminowanie w pierwszej europejskiej rundzie. W tym roku o poprawie tempa bolidu nie może być mowy, czy o rozwiązywaniu problemów z balansem. W tym roku chodziło tylko o dostosowanie swojej konstrukcji do kapryśnych opon kosztem całego bolidu. To może być przyczyna tego, że tak naprawdę układ sił w stawce w ogóle się nie zmienił. Wciąż mamy najlepiej radzące sobie z ogumieniem bolidy Ferrari i Lotusa. Najbardziej uniwersalny wydaje się auto Red Bulla, które prezentuje nieco lepsze tempo podczas kwalifikacji od wymienionej dwójki, a i wyścigu potrafi dotrzymać kroku w szybkości, a zużycie opon choć wyższe, wydaje się, że podążają w odpowiednim kierunku, by dopasować RB8 do tej charakterystycznej specyfikacji. Podobna sytuacja z Mercedesem i McLarenem pozostając przy temacie oczekiwanej zmiany układu sił w stawce. Ci drudzy okazuje się jednak, że zrobili mały kroczek do przodu, jednak wciąż więcej zyskują na umiejętnościach swoich kierowców przy odpowiednim przedłużaniu życia oponom. Czyste tempo wciąż daleko w tyle, nie udało się nawet przeskoczyć walczącego samego ze sobą Rosberga, który zawdzięcza swoje miejsce chyba tylko pierwszemu polu startowemu (Button po ruszeniu spod świateł w momencie gdy Niemiec prowadził jeszcze stawkę spadł na 17 lokatę). Hamilton można śmiało powiedzieć, że podobny wyczyn z niedzieli mógłby dokonać jeszcze tylko przy pomocy bolidów Marussi i Caterhama, ewentualnie Williamsa choć i z granatowym bolidem przyszło się zażarcie bronić. Słowa Brytyjczyka - "nie chcę tego drugi raz przeżyć" mówią wszystko.

    Największym zaskoczeniem jest wciąż dobre, nie znikające tempo bolidów Force India. Choć strata w kwalifikacjach wyniosła 1,3 sekundy, to już w wyścigu korzystają wciąż z impetu, jaki nabrali do walki z takimi potęgami sportu jak McLaren czy Mercedes. Wydaje się, że o pozostałe teamy uważane za te ze środka stawki nie muszą się martwić. Ubiegłoroczny zwycięzca GP Hiszpanii, Pastor Malnonado, w tym roku został zdublowany (podobnie jak triumfator tamtych kwalifikacji - oddelegowany ostatecznie na koniec stawki Hamilton). Ekipa Saubera choć prezentowała się bardzo dobrze, wciąż musi popracować nad swoim tempem, gdy chce myśleć o walce z Force India i próbie regularnego punktowania. Toro Rosso wydaje się coraz bardziej naciskać, ale jeśli miałbym stawiać, kto lepiej rozwinie bolid w przeciągu roku, to napewno nie będzie to siostrzany zespół Red Bulla, choć należy pamiętać, że mają na pokładzie James Key'a, który jest autorem wzrostu formy w ostatnich sezonach właśnie w wymienionych wyżej zespołach Saubera i Force India.
     



    Padła nazwa Red Bulla? Dopiero teraz zajmujemy się nimi? Wszyscy przyzwyczajeni są do tego, że Sebastian Vettel (czasem Mark Webber) walczą o zwycięstwa i już za porażkę uznają niższy stopeiń podium. Zapracowali sobie na taki wizerunek, że 4 miejsce Vettela i 5 Webbera jest praktycznie nie zauważalne. Niemiecki zawodnik Czerwonych Byków próbował pojechać hiszpańskie zawody na 3 pitstopy, jednak zrezygnowano z tego pomysłu, co pozbawiło Sebastiana szans na coś więcej (za dużo strat w pierwszym etapie wyścigu, gdzie od początku można było nastawiać się na szybką jazdą decydując się na 4 zjazdy). Przez to występ Vettela można zaliczyć do nijakich patrząc na tradycyjnie słaby start Webbera, który na pierwszych okrążeniach plasował się tuż za pierwszą dziesiątką. Mimo to udało się dotrzeć na mecie tuż za swoim zespołowym kolegą. Team z Milton Keynes musi być ogólnie rozczarowany z dotychczasowych losów mistrzostw. Choć ich reprezentant wciąż zajmuje miejsca lidera w punktacji generalnej, to jeszcze spora droga, by zachować dotychczasową szybkość samochodu, a poprawić dłuższe przejazdy w wyścigu i powstrzymać rozpędzonego Alonso, który mimo minimalnej zdobyczy punktowej w GP Malezji i GP Bahrajnu goni w punktacji generalnej.

    Jeszcze bliżej jest Kimi Raikkonen, który tradycyjnie najlepiej wykorzystuje produkt Pirelli w poruszaniu się po torze (przy całej sympatii dla Fina, trudno mówić tutaj o prawdziwym ściganiu). Mówi się, że tegoroczne opony są przypadkowo zbudowane pod czarno-złote auto, bowiem wszyscy w padoku mają w pamięci, z jakiego bolidu korzysta włoski producent przy prywatnych testach poszczególnych mieszanek. Lucas di Grassi i Jaime Algersuari (kierowcy testowi Pirelli) jeżdżą konstrukcją zbudowaną właśnie przez zespół z Enstone w 2010 roku. Mówi się, że od tamtego czasu, gdy auto poruszało się jeszcze pod szyldem Renault, ma takie samo DNA jak obecne ścigającego się jako Lotus.
     



    Na koniec warto zawsze podsumować, to co widzieliśmy w niedziele, jednak w przypadku GP Hiszpanii, wczesniej GP Chin, warto postawić chyba tylko trzy kropki i czekać jak zareaguje na to Pirelli i władze sportu. Dużo ciekawiej jest za kulisami sportu. Toczy się wciąż ostra dyskusja na temat przyszłorocznych testów, które są wskazane z racji wejścia nowych silników 1.6 V6 Turbo. Być może w 2014 sezon zacznie się dużo wcześniej niż zwykle, bowiem rozważa się testy już w styczniu w którymś z krajów Bliskiego Wschodu. Mówi się również o tym, że bolidy dopuszczone do sezonu 2014 będą jeździły znacznie wolniej - najgorszy scenariusz przewiduje tempo nieco lepsze od najszybszych w tym roku zawodników przedszkolnej serii GP2. Aż strach pomyśleć!

    Podczas weekendu w Hiszpanii mieliśmy też sporo polskiego akcentu. Oprócz flag na trybunach z napisami "Robert czekamy" lub "Fernando jest szybszy od Ciebie, Robert szybszy niż ktokolwiek inny", mieliśmy też doniesienia z obozu Mercedesa potwierdzające ostatnie rewelacje. Robert rzeczywiście był w fabryce Mercedesa w Brackley. Oprócz osobistego potwierdzenia ze strony Krakowianina, widać również, że niemiecki zespół nie zamierza się z tym kryć i oficjalnie potwierdza, że Robert jeździł w ich symulatorze. Pojawiają się jednak sprzeczne informację, czy Kubica rozwija tegoroczny bolid czy zajmuje się raczej "dostrajaniem" symulatora, tak by jak najwierniej oddawał realną jazdę bolidem F1. Tego tak naprawdę nikt nam nie powie, jednak od ostatnich jazd Roberta Kubicy w Jerez w 2011 roku minęło już trochę czasu. Zmieniły się bolidy, przede wszystkim opony, więc mając to na uwadze obstawiałbym jednak tą drugą opcję. Nie ważne tak naprawdę, co robi. Ważne, że nasz zawodnik z Krakowa wciąż myśli o Królowej Motosportu. Najważniejsze jest również to, że wszyscy pamiętają o talencie Polaka, który pomimo długiej już przerwy, gdyby wrócił do F1, najprawdopodobniej bardzo szybko nawiązałby walkę z czołówką. Trzymamy kciuki!

    Autor: Imperator360
     
     
    Danteze
    W drugiej rundzie Wirtualny Volkswagen Castrol Cup zawitał do Włoch, na tor Mugello Autodromo Internazionale, miejsce bardzo bliskie Robertowi Kubicy, który właśnie tu w 2001 i 2002 roku stawiał swe pierwsze kroki w wyścigach bolidów jednomiejscowych. Mugello to druga z pięciu rund na Starym Kontynencie. W drugiej połowie sezonu puchar przeniesie się do Stanów Zjednoczonych, a następnie do Azji gdzie zakończą się tegoroczne rozgrywki.

     
    Pierwszy wyścig na włoskim obiekcie rozpoczął się od kolizji w zakręcie numer jeden. Tomasz Katto po silnym uderzeniu w tył jego GTI w wyniku uszkodzeń stracił szansę na walkę z resztą stawki. Tomasz dojechał do mety na ostatniej pozycji ze znaczną stratą.
     

     
     
    Jedną z idei przyświecających wirtualnym rozgrywkom jest walka w duchu fair play, promowana jest kultura na torze oraz kultura poza torem. Uczestnicy liczyć mogą na rzetelną ocenę mistrza World Cyber Games w Forzy Motorsport.
    W powyższej sytuacji dyskwalifikacja dla gracza DamianJDM była koniecznością. Surowe kary mają na celu uświadomienie uczestnikom, że rywalizacja w duchu fair to wyścigowe abecadło.
    Stąd inicjatywa w postaci Nagrody Fair Play. Przyznanie nagrody polegać będzie na wybraniu osoby, która wyróżni się na przestrzeni sezonu czystą jazdą i brakiem przewinień. Zwycięzca plebiscytu otrzyma nagrodę rzeczową o wartości 200 zł. Sponsorami nagrody jest Serwis Forza Motorsport Polska oraz Paweł VWCC.
     
     
    Powróćmy jednak do wydarzeń z toru Mugello.
     

     
     
    Adrian Bukowski (obecny Mistrz Polski w Forzy Motorsport 4) po starcie z Pole Position narzucił wspaniałe tempo, za którym dzielnie choć bezskutecznie nadążyć próbował Maciej Górny. Szybkość Adriana była tego południa poza zasięgiem rywali, niekwestionowane zwycięstwo przypieczętował najszybszym okrążeniem weekendu z czasem 2:01,476, o 0.447 sekundy szybszym niż w kwalifikacjach! Drugi na mecie Maciej Górny bardzo trafnie spuentował ten wyczyn wypowiadając żartobliwie pod nosem określenie „wariat ”.
     

     
     
    Na słowa uznania zasługuje także czysta walka pod koniec wyścigu między Maxem, a Grzegorzem Dzierlą (dwukrotnym Wicemistrzem Polski).
     

     
     
    Również w wyścigu grupy drugiej nie zabrakło emocji, od startu prowadził Marcin Piekarz, lecz na trzecim okrążeniu w ostatnim sektorze toru na hamowaniu do lewego łuku doszło do poważnej kolizji, gracz o gamertagu Krampzor z impetem uderzył w Marcina, a ten w wyniku uszkodzeń stracił wspaniałe tempo i z pierwszego miejsca spadł na ósmą pozycję. Niestety, także i w tej sytuacji konieczna była dyskwalifikacja. Zwycięzcą drugiego wyścigu został Bleid.
     

     
     
    Wieczorny wyścig odbył się na krótkiej klubowej konfiguracji toru Mugello. Pozycje zostały odwrócone względem miejsc zajętych w pierwszym wyścigu.
     

     
     
    Adrian Bukowski z końca stawki ruszył w pogoń za rywalami, jednak konfiguracja toru niesprzyjająca wyprzedzaniu oraz relatywnie krótki dystans wyścigu sprawiły, że wyścig zakończył na szóstej pozycji, dwie pozycje przed Maciejem Górnym. Dzięki temu Adrian awansował na pozycję drugą w klasyfikacji generalnej i traci już tylko dwa punkty do lidera.
     

     
     
    W wyścigu grupy drugiej niekwestionowanym zwycięzcą został KubaXman, na otarcie łez po problemach technicznych w wyścigu pierwszym.
     

         

    Wyścigi na pięknym torze Mugello w pobliżu Florencji dobiegły końca. Wirtualny Volkswagen Castrol Cup z południa Europy przenosi się teraz do Niemiec, na znany fanom wyścigów obiekt Hockenheimring. Wyścigi w Hockenheim już dwunastego maja. Obecnie na www.liveleague.pl trwają zapisy do kwalifikacji. Serdecznie zapraszamy wszystkich chętnych do udziału w wirtualnej zabawie!
     


     
    Na koniec zapraszam do lektury wywiadów z Marcinem Piekarzem oraz faworytem rozgrywek, Adrianem Bukowskim. Z kolei już niebawem wywiady z użytkownikami Forza Motorsport Forum oraz Adamem Rzepeckim, który opowie nam z perspektywy kierowcy o tym jak wirtualne ściganie w Forzy Motorsport ma się do zmagań w prawdziwym pucharze Volkswagen Castrol Cup.


    Dziękuję wszystkim za udział w kwalifikacjach oraz w wyścigach rundy drugiej. Do zobaczenia na torze!
     

    Paweł Pilarczyk
    HEXA PLUS Sport

         
     
    Paweł: Danteze, stoisz za chyba największą społecznością Forzy Motorsport w Polsce, wielu użytkowników portalu oraz forum FM Polska uczestniczy w pucharze co bardzo mnie cieszy, miło widzieć tu tylu świetnych zawodników. Jak społeczność (której jesteś twórcą) odbiera Wirtualny Volkswagen Castrol Cup? A co Ty sądzisz o tej inicjatywie?


    Marcin: W Polsce ostatnio brakowało podobnych zawodów, dlatego puchar VW był strzałem w dziesiątkę. Dzięki niemu na scenie Forzy w naszym kraju pojawiły się nowe osoby, może nie tyle co nowe co odkrywamy graczy, którzy wcześniej nie uczestniczyli w większych pucharach. VW Castrol Cup wzbudza wśród nas wiele emocji, jest walka, wzajemne wspieranie się i chwile dramaturgii tak potrzebne w sporcie, nawet tym wirtualnym.
    Scena Forzy w Polsce odżyła co jest dużym plusem a długość pucharu da nam jeszcze dużo emocji w nadchodzących miesiącach. Podczas gdy z Forza Motorsport Polska organizowaliśmy ligę PTCC (Polish Touring Car Championship) brakowało nam dojścia do nowych graczy, VW Castrol Cup łamie tą barierę i mam nadzieje, że osoby biorące w nim udział zostaną z nami na dłużej na kolejne sezony PTCC, które po pucharze VW będziemy organizować. 


    Paweł: Powiedz proszę kilka słów na temat Forza Motorsport Polska. Co można u Was znaleźć i dlaczego warto Was odwiedzać?

     
    Marcin: Forza Motorsport Polska to serwis stworzony dla sympatyków serii Forza oraz osób, które darzą motoryzację szczególną sympatią. Każdy znajdzie u nas coś dla siebie, posiadamy w naszych szeregach najlepszych graczy, którzy pomogą rozwiązać problemy lub doradzą w różnych kwestiach związanych z grą. Ale Forza Motorsport Polska to nie tylko gra, staramy się tworzyć otwartą społeczność, sporo osób zna się na żywo, a jeszcze więcej prowadzi częste wspólne rozmowy w grupie na Xbox LIVE.
    Jako największy serwis poświęcony serii Forza staramy się organizować różnego rodzaju konkursy i turnieje w których można wygrać nagrody. Liga PTCC obecnie zawieszona na czas trwania pucharu VW wyrobiła sobie już dobrą markę na scenie Forzy w Polsce.


    Paweł: W kwalifikacjach do rundy drugiej zająłeś wysokie miejsce, zabrakło niewiele by awansować do grupy pierwszej. Jak oceniasz swoje siły, czy w kolejnych rundach zamierzasz walczyć o starty w grupie pierwszej?


    Marcin: Kwalifikacje do wyścigu na torze Mugello traktuje jako udane, zabrakło naprawdę niewiele do awansu do grupy pierwszej, ale mimo to jestem zadowolony. Przypominam, że w pierwszej rundzie miałem mniej szczęścia i nie udało mi się zakwalifikować do wyścigu. Biorąc pod uwagę moje obecne umiejętności, druga grupa jest odpowiednim miejscem, ale to nie znaczy, że nie planuję w przyszłych rundach powalczyć o grupę pierwszą.


    Paweł: Powodzenia w dalszej części sezonu! Dzięki za rozmowę.


    Marcin: Dziękuję.

     
    -------------------------------------------------


    Paweł: Adrian, jesteś aktualnym mistrzem polski w Forzy Motorsport 4. Wielu uważa Cię za faworyta rozgrywek, jak oceniasz swoje szanse na zwycięstwo w pucharze?


    Adrian: Witam! Dziękuje za te słowa, choć rola faworyta nie zawsze jest łatwa, jest większa presja przed każdym wyścigiem.

     
    Paweł: Powiedz proszę kilka słów na temat rywali, czy Twoim zdaniem uczestnicy pucharu prezentują wysoki poziom?


    Adrian: Poziom jest dość wysoki. Walka jest zacięta, widać to po mocno zbliżonych czasach już w kwalifikacjach. Jest sporo szybkich osób, więc łatwo nie będzie.
     

    Paweł: Co sądzisz o systemie odwracania pozycji na starcie dowyścigu numer dwa? Czy z Twojej perspektywy taki zabieg uatrakcyjnia rywalizację?


    Adrian: Odwrócona kolejność w drugim wyścigu sprawia, że walka o zwycięstwo będzie toczyć się zapewne do ostatniego wyścigu. Odwrócona kolejność oczywiście bardzo uatrakcyjnia rywalizację, trzeba uważać żeby nie doszło do kolizji, a wyprzedzanie jest trudne, dzięki temu w klasyfikacji generalnej tak jak już wspomniałem będzie zapewne ścisk do samego końca.


    Paweł: Adrian, zdradź nam ile czasu poświęcasz na trening przed kwalifikacjami?

     
    Adrian: Na trening jakoś szczególnie dużo czasu nie poświęcam, tory znam doskonale więc nie mam większego problemu ze złapaniem dobrego tempa, myślę że każdy poświęca go wystarczająco tyle żeby być dobrze przygotowanym (hehe). Zawsze cokolwiek bym robił staram się walczyć o zwycięstwo i tak samo jest tutaj.

     
    Paweł: Brawo, i tak trzymaj! Łyczę samych sukcesów na torze!


    Adrian: Dzięki!
     
     
     
    Autor: Paweł Pilarczyk
    Imperator360
    Wyścig w Bahrajnie był swego rodzaju zaprzeczeniem tego, co obserwowaliśmy tydzień wcześniej w Chinach. Poprzednie zawody opisałem jako przykład przekroczenia pewnej granicy w próbie usiłowania poprawy widowiska. Okazało się, że po części krytyka była uzasadniona, bowiem Pirelli zdecydowało się w ostatniej chwili zmienić mieszanki na zakończony właśnie weekend wyścigowy. Wszystko w obawie o to, że problem z oponami może być w upalnym Bahrajnie jeszcze większy. Okazało się, że była to słuszna decyzja. Widać, że najbardziej miękkie opony nie koniecznie dają najwięcej akcji na torze.

    Zadajecie sobie pewnie pytanie, jakie znaczenie ma odpowiedni dobór mieszanek, skoro dziś mieliśmy taką samą ilość pit stopów jak tydzień wcześniej podczas wyścigu w Państwie Środka. Odpowiedź nasuwa się sama widząc ile akcji na torze było, ile agresywnych, ostrych prób atakowania czy bronienia swojej pozycji. Twardsza mieszanka miała tutaj dużo cięższe zadanie właśnie dlatego, a łagodnie jadący kierowcy wydaje się, że nie mieli zbyt wielkich problemów z utrzymaniem kondycji założonych do bolidu gum. Nie było kalkulowania, a twarde ściganie do samego końca.

    Przykładem okazuje się choćby Lewis Hamilton. Na ostatnich okrążeniach niewidoczny przez większość dystansu przeprowadził widowiskową walkę z Markiem Webberem. Akcja tych kierowców nie skończyła się na jednym manewrze, bo zbliżone tempo na tamtym etapie wyścigu pozwoliło Australijczykowi przeprowadzić kontrę. Nie udało się jednak uciec bolidowi Red Bulla i na finałowym okrążeniu kierowca Mercedesa wdarł się na przyzwoite 5 miejsce. Ten i jeszcze kolejne przykłady o których napiszę w dalszej części pokazują, że twardsze opony w Bahrajnie sprawdziły się znakomicie. Kierowcy mimo utraty pozycji byli wstanie utrzymać się za swoim rywalem i spróbować odegrać się w kolejnych zakrętach. Kończąc wątek Mercedesa, potwierdziły się obawy zdobywcy pierwszego pola startowego, Nico Rosberga, że team z Brackley nie posiada jeszcze bolidu mającego tempo porównywalne do Ferrari, Red Bulla czy Lotusa przy zatankowaniu „pod korek”. Niemiecki zawodnik ostrzegając swoich fanów przed nadmiernym optymizmem nie uprzedził ich jednak, że tak pogubi się w tym wyścigu i ostatecznie przetnie linię mety dopiero dziewiąty. Jego zespołowy partner, Lewis Hamilton, po starcie stracił pozycję i zajmował dopiero 11 miejsce – mimo to udało się zgarnąć 10 punktów przy 2 oczkach Rosberga (mając na uwadze pech kierowców Ferrari mogło być nawet bez punktów!).
     



    Wiele frajdy podczas oglądania dzisiejszego wyścigu przysporzył nam duet McLarena. Krytykowany, słabo spisujący się Sergio Perez wreszcie pokazał, że potrafi się ścigać i nie być tłem dla nienależącego do ścisłej czołówki Jensona Buttona. Walka trwająca przez dobre kilka okrążeń skończyła się nawet drobnym kontaktem, ale gdybyśmy byli w Chinach, to po jednym tak przejechanym agresywnie kółku w wykonaniu Pereza od razu straciłby tempo i o dalszych emocjach można byłoby zapomnieć. Choć jeden dobry, ciekawy występ zakończony 6 miejscem na mecie to za mało, jednak myślę, że Martin Brundle, były kierowca F1 i komentator telewizji Sky przemyśli raz jeszcze słowa, czy wolałby Nico Hulkenberga w bolidzie McLarena zamiast lubianego Checo. Może zdecydował by się na Paula Di Restę?

    Szkot z Force India pokazał, że potrafi pojechać dobre zawody, gdy tylko auto pozwala ścigać się z najlepszymi. Wydawało się, że uda się stanąć się po raz pierwszy w karierze na podium, jednak jadący na 3 pitstopy Romain Grosjean w końcówce wykorzystując dużo szybsze opony zepchnął Paula di Restę na 4 lokatę. Od początku sezonu obserwujemy dobrą dyspozycję tego zespołu, jednak czy w wyścigu zbrojeń uda się utrzymać rozpęd od początku tego roku?
     



    O ile Force India pokazała równe tempo w przypadku kwalifikacji i wyścigu, to w obozie Lotusa nie jest już tak dobrze. Sobotnia czasówka była sporym rozczarowaniem w wykonaniu Kimiego Raikkonena i Romain Grosjeana. Na przykładzie Mercedesa widać jednak, ile w tym sezonie warte są pozycje na starcie. Fin, podobnie jak walczący z nim Paul Di Resta, pojechał tylko na dwie zmiany opon. Nie przez przypadek wspomniałem wyżej o dość bezproblemowym pokonaniu dystansu dzisiejszego wyścigu właśnie przy użyciu tej strategii. Dowodem na to jest pytanie reprezentanta Lotusa do swojego inżyniera wyścigowego, dlaczego tak wcześnie wymieniali opony. Fin zapewniał, że były jeszcze w dobrym stanie, jednak decyzja zespołu była słuszna – można jechać szybszym tempem na nowych oponach zyskując czas nie tracąc zbyt dużo pod sam koniec zawodów. Tym samym po kolejnym bardzo dobrym wyniku Raikkonena możemy śmiało stawiać go obok Sebastiana Vettela głównym kandydatem do walki o Mistrzowską Koronę. Pozostając jeszcze przy złoto-czarnych autach Lotusa warto wspomnieć o solidnym występie drugiego reprezentanta tego teamu, Romain Grosjean. Wygląda na to, że zupełnie nowy bolid z nowym nadwoziem pomógł Francuzowi dogadać się z maszyną i zając najniższy stopień podium. Nie do końca jasne problemy z autem miały być przyczyną słabszych, trzech pierwszych rund sezonu.

    Wymieniając pretendentów do tytułu trzeba również pamiętać o Fernando Alonso. Co prawda Hiszpan ma dużo mniej szczęścia niż w analogicznym okresie ubiegłego roku - po błędnej decyzji w Malezji oraz problemem z DRS w Bahrajnie uciekło wiele cennych punktów - to tempo włoskiego auta pokazuje, że będzie to groźny rywal wspomnianej dwójki. Po dwóch nieplanowanych pit stopach i próbie odrobienia pozycji Fernando Alonso pojawił się na mecie dopiero ósmy. Jeszcze gorzej było z Felipe Massą, który po raz kolejny nie potwierdza swojej znakomitej dyspozycji z treningów. Ostatecznie pech z uszkodzoną oponą eliminował Brazylijczyka z szans odegrania większej roli, jednak próba zastosowania odmiennej taktyki i start na twardej oponie również nie przyniosły rezultatów. W teorii ryzyko podjęte podczas kwalifikacji ustawiało kierowcę Ferrari w dobrej pozycji zdobycia minimum podium, gdy zyskał jeszcze 2 pola startowe po karach dla Webbera i Hamiltona. Massa nie wytrzymał jednak więcej niż rywale z czołówki przejeżdżając tylko 11 kółek (tyle samo rund zaliczył Vettel startując na bardziej miękkich oponach). Nie macie wrażenia, że Massa po katastrofalnym ubiegłym roku lepiej sobie radzi, bo auto prowadzi się dużo łatwiej, bardziej przewidywalnie i dobrze współpracuje z tegorocznymi oponami? Tempo jest, jednak szczególnie widoczny brak regularności mieliśmy w Chinach. Być może spowodowane to jest nie do końca zrozumiałym dla Massy ogumieniem. Podczas weekendu w Bahrajnie przyznał, że w Chinach jechał nieco za bardzo zachowawczo, co nie miało kompletnie przełożenia na stan opon.

    Takich problemów z pewnością nie ma Sebastian Vettel. Wydaje się, że niemiecki kierowca lubi tor w Bahrajnie, bo radzi sobie z nim znakomicie. Trzeba przyznać racje, gdy na konferencji po wyścigu zawodnik Red Bulla podkreślił jak bardzo dominująco zgarnął dziś komplet punktów. Tempo rzeczywiście było rewelacyjne, szybkie odzyskanie utraconej po starcie pozycji na rzecz Alonso i chwilę później wyprzedzenie Rosberga nie przeszkodziło w realizowaniu założonych celów. Na czele stawki Vettel robił to, do czego zdążył nas już przyzwyczaić i błyskawicznie zaczął odjeżdżać rywalom. Pomimo jednego pit stopu więcej niż drugi na mecie Raikkonen, Niemiec kontrolował cały dystans wyścigu wygrywając z 10-sekundową przewagą. Komentarz kierowcy Lotusa mówi wszystko – Red Bull był dziś poza zasięgiem. Niestety tylko ten z numerem 1 na nosie. Mark Webber w swoim 200 Gran Prix utknął za rywalami tracąc na sam koniec jeszcze 2 miejsca odebrane przez Hamiltona i Pereza.
     



    Jeszcze za czasów poprzedniego dostawcy opon, wyścig w Bahrajnie uważano za jedną z najnudniejszych rund. Mówiono wtedy o procesji. Widać jednak, że tor Sakhir oferuje sporo dogodnych miejsc do wyprzedzania oprócz standardowych dwóch prostych z oddzielnymi punktami detekcji systemu DRS. Sporo gorących pojedynków koło w koło, jazdy defensywnej i emocji wydzielającej się szczególnie z kokpitu Jensona Buttona. Przy zachowaniu zdrowego rozsądku można tworzyć dobre widowisko i miejmy nadzieję, że przede wszystkim Pirelli wyciągnie z tego lekcję.

    Szkoda tylko, że całość psują polscy komentatorzy, którzy wprowadzają kibiców oglądających rodzime relacje w błąd. Przez dłuższą chwilę realizator pokazuje obraz z kamery skierowanej do tyłu w bolidzie Alonso ukazujący problem z DRS. Mimo wszystko słyszmy rozmyślania, co to za strategię wymyśliło Ferrari ściągając tak szybko swojego podopiecznego do boksów. Oczywiście więcej tego było, jak choćby podczas sobotnich kwalifikacji, gdzie kierowcy na zjazdowym okrążeniu bezproblemowo puszczali innych zawodników jadących swoje pomiarowe, szybkie kółko. O przeszkadzaniu nie było mowy, po prostu niektórzy zjeżdżali z optymalnej linii, by przez chwilę złapać się w tzw. tunel aerodynamiczny za innym autem i zyskać nieco prędkości na prostej powracając na najlepszy tor jazdy. O poziomie Polskiej relacji kibice w naszym kraju wiedzą już od dawna, jednak jak widać, nie wszyscy wyciągają lekcję ze wszystkiego co robią…


    Autor: Imperator360