• Portal


    Danteze
    W piątej odsłonie serii Forza Motorsport ujrzymy całkiem nowy tor o nazwie Mount Panorama Circuit, zlokalizowanym w Bathurst w Australii. Jest to bardzo wymagający i szybki tor, posiadający niezwykle ciasne zakręty i długie proste. Na torze w Bathurst będziemy mogli poczuć namiastkę słynnego Monaco. Przez wielu kierowców, Mount Panorama jest uważany za jeden z najtrudniejszych torów. Dan Greenwalt oznajmił, że tor ten był jednym z najczęściej wymienianych przez fanów, co poskutkowała jego włączeniem do gry.
     
    Oto komentarz Dana podczas prezentacji toru:
     
     
    Oto jak wygląda tow w szczegółach:
     

     
     
    Na pierwszy rzut oka wygląda on niepozornie, ale spójrzcie sami na przejazd Jensona Buttona:
     
    <iframe width="640" height="360" src="https://www.youtube.com/embed/x4XVF3jJL5Q?feature=player_detailpage" frameborder="0" allowfullscreen></iframe>
     
     
    Autor: Marcin Piekarz
    Ĺšródło: Forza Motorsport Polska
    Danteze
    Fani serii Forza Motorsport zostali nagrodzeni przez Turn 10 nowym systemem przyznawania nagród. Polega on na zdobywaniu punktów w grach z serii Forza, im więcej punktów będziemy mieli tym większy poziom uzyskamy. W zależności od wysokości poziomu będziemy co jakiś czas otrzymywać nagrody. Oczywiście większy poziom będzie cechował się bardziej wartościowymi podarunkami. Punkty składające się na poziomy zdobywamy w grach wymienionych poniżej:
     
    - Forza Horizon
    - Forza Motorsport 4
    - Forza Motorsport 3
    - Forza Motorsport 2
     
     
    Aby sprawdzić swój poziom i ilość zgromadzonych punktów wystarczy zalogować się na stronie forzamotorsport.net i kliknąć na zakładkę Rewards.
     
    Poniżej prezentuję jak wygląda system przyznawania nagród na przykładzie mojego konta. W lewym górnym rogu pokazany jest poziom pod nazwą "Tier" oraz suma punktów ze wszystkich gier Forza. Bardziej na prawo znajduje się licznik odmierzający dni do ukazania się nowych nagród. W kółkach poniżej została rozpisana ilość punktów z podziałem na poszczególne gry. Trochę wyżej mamy listę znajomych i pozycje jaką zajmujemy. W moim przypadku znajomych z większą ilością punktów jest trzech. Trzeba pamiętać, że brane są osoby tylko i wyłącznie z naszej listy znajomych.
     
     

     
     
     
    Po kliknięciu na "New Rewards" przechodzimy do strony na której możemy pobrać nagrody. Na poniższym obrazku pokazane jest co otrzymujemy przy poziomie czwartym. Są to kredyty w grach Forza Horizon i Forza Motorsport 4 oraz jeden Unicorn. W zależności od poziomu nagrody będą inne. Na obrazku widać również, że po kolejne prezenty możemy zgłosić się za sześć dni.
     
     

     
     
    Autor: Marcin Piekarz
    Ĺšródło: Forza Motorsport Polska
    Imperator360
    Wpatrywanie się w belgijskie niebo podczas niedzielnego popołudnia ostatecznie okazało się niepotrzebne. Z dużym prawdopodobieństwem zapowiadany deszcz na wyścig pojawił się mniej oczekiwanie w piątek i sobotę nie utrudniając zmagań na tym i tak dość wymagającym obiekcie podczas finałowego dnia weekendu wyścigowego. Mimo to rywalizacja przyniosła nam dość interesujących tematów do omawiania.
    Podsycić atmosferę tuż przed startem postanowił odchodzący po tym sezonie z F1 Mark Webber, który nie wymieniając konkretnego nazwiska dość jednoznacznie wskazał, kto podobno ma już kontrakt z zespołem Red Bulla na 2014 rok u boku Sebastiana Vettela. Trudno tutaj mówić o przesadnym ukrywaniu, gdy słyszmy z ust âKanguraâ, że Australia będzie zadowolona.
    I to właśnie od Daniela Ricciardo warto zacząć pisać, bowiem od kiedy toczy się walka o fotel seniorskiego teamu, zawodnik urodzony w Perth wyraźnie nabrał wiatru w żagle. Po zupełnie popsutych strategicznie kwalifikacjach, gdzie obaj podopieczni Toro Rosso odpadli już po Q1 zajmując odległe 18 i 19 miejsca, w wyścigu Ricciardo pokazał, że potrafi stoczyć kilka udanych pojedynków i zapunktować pomimo tak słabej sobotniej czasówki. Co prawda tor Spa swoją charakterystyką umniejsza znaczeniu kwalifikacji, to z drugiej strony bolid włoskiego zespołu plasuje się poza pierwszą szóstką najszybszych konstrukcji i z pewnością trzeba się napracować, by coś w nim osiągnąć. Czy jedno oczko za 10 lokatę wzbogaci wiecznie uśmiechniętego Australijczyka nie tylko w klasyfikacji generalnej, ale także przypieczętuje najważniejszy w karierze kontrakt?

    Z pewnością liczy na to sam zainteresowany, bo zdaje się, że Mistrzowska ekipa spod znaku Czerwonego Byka nie zwalnia w drodze po czwarty z rzędu tytuł Mistrza Świata wśród kierowców i konstruktorów. Sebastian Vettel bardzo szybko podczas dzisiejszych zawodów w Belgii wybił z głowy rywalom myśli o choćby próbie przekroczenia linii mety na pierwszym miejscu. Tempo po starcie z drugiego pola na pierwszych metrach wyścigu było z innej ligi i szybkie wyprzedzenie Lewisa Hamiltona ruszającego z polepositions pozwoliło rozpocząć spacerek po drugi w karierze triumf Niemca w Ardenach. 46 punktów przewagi nad drugim w tabeli Fernando Alonso i 58 nad trzecim w generalce Lewisem Hamiltonem to już sporo mając na uwadze, że zbliżają się tory najlepiej pasują nie tylko bolidowi RB8 ale także samemu kierowcy (Korea, Japonia, Indie). Na Marka Webbera rywale zainteresowani odbieraniem punktów Vettelowi nie mają co liczyć. Wydaje się, że zwycięzca 9 Gran Prix w swojej karierze stracił ochotę na otwarcie dwucyfrowego wyniku i jazda tego kierowcy z każdym kolejnym weekendem wydaje się coraz bardziej pozbawiona chęci, zapału, charakteru â jakkolwiek byście chcieli to nazwać.
    Mimo to Fernando Alonso nie przekreśla swoich szans i podbudowany drugim miejscem w Spa wspomina coś o sześciu wygranych w ostatnich rundach sezonu 2013. Wydaje się, że po GP Włoch za 2 tygodnie jego plany szybko zostaną zweryfikowane na torach bardziej technicznych, wymagających dobrego pakietu aerodynamicznego, o których wspominałem powyżej. Oczywiście słów Hiszpana nie należy od razu przekreślać, bowiem po świetnej jeździe w wyścigu uwodnił, że słusznie zapowiadał możliwość powalczenia nawet o zwycięstwo po sobotnich kwalifikacjach ukończonych na 9 miejscu. Poprawki w F138 zaczynają działać i pewnie stąd ten optymizm u lidera zespołu Ferrari.
    Z kolei w Mercedesie zawodnicy odnotowali odwrotny trend. Ich W04 zawsze lepiej âczułâ się w chłodniejszych warunkach, jednak po zmianach mających ograniczyć nadmierne zużycie przy wyższych temperaturach byliśmy świadkami dość słabego tempa prezentowanego zarówno przez Lewisa Hamiltona jak i Nico Rosberga. Brytyjczyk podkreślał jednak, że gdyby nie loteryjne warunki podczas Q3, szansa na wywalczenie czwartego z rzędu pierwszego pola startowego byłyby niewielkie i być może oczekiwania kibiców oglądających niedzielne zmagania były przez to zbyt wysokie. Szef zespołu, Ross Brawn wskazuje na problem z balansem ich Srebrnej Strzały, a wszystko przez niższy poziom docisku stosowany w Belgii w porównaniu choćby do tego, jaki używano na Hungaroringu 4 tygodnie wcześniej. Mimo to 3 miejsce Hamiltona i 4 Rosberga nie powoduje dużego pesymizmu u obu reprezentantów Mercedsa, którzy zapowiadają mocne tempo choćby w Singapurze, gdzie wykorzystuje się pakiet dający jak najwięcej docisku aerodynamicznego.

    O ile wciąż mówimy o ewentualnych pretendentach do prób powstrzymania Vettela, to nie wiadomo, w którym miejscu umieścić Lotusa. Czy będą wstanie jeszcze odbierać punkty swoim rywalom? Zdaje się, że team z Enstone traci rozpęd z początku sezonu przeplatając czasem swoje niepowodzenia jakimś dobrym rezultatem. Kimi Raikkonen spadł na czwarte miejsce w klasyfikacji indywidualnej po nieukończeniu wyścigu w Spa przez awarię hamulców w jego bolidzie spowodowanej najprawdopodobniej uszkodzeniem tarczy hamulcowej w wyniku jej przegrzania. A wszystko przez tzw. zrywkę, którą każdy z kierowców ma na swoim wizjerze kasku. Ta zatykając wlot powietrza układu chłodzenia spowodowała nieodwracalne szkody. Przy pierwszej wizycie po nowe opony mechanicy zauważyli niedrożny kanał doprowadzający powietrze, jak się jednak później okazało było już za późno i sypiący się przy ostrym hamowaniu czarny pył zwiastował nieuniknioną usterkę. Fin zakończył tym samym swoją passę 27 wyścigów z rzędu ukończonych na punktowanych miejscach. Mimo to Lotus w Belgii nie wyglądał zbyt konkurencyjnie, a pozycja lidera ekipy tuż przed wycofaniem się z zawodów nie zapowiadała prób włączenia się do walki choćby o pierwszą piątkę ma mecie. Potwierdził to Romain Grosjean, który skończył niedzielne zmagania na 8 miejscu. Podobnie jak w przypadku Mercedesa, także i w Lotusie dały o sobie dać dość chłodne warunki pogodowe.
    Słabszą dyspozycję szybszych rywali dobrze wykorzystał McLaren. Jenson Button dowożąc 8 punktów za 6 lokatę zagwarantował swojemu zespołowi awans w klasyfikacji generalnej wśród konstruktorów przeskakując ich bezpośredniego rywala, hinduski team Force India. Byłoby znacznie lepiej gdyby nie zbyt arogancka jazda Sergio Pereza ukaranego za wypychanie z toru Grosjeana. Po odbyciu kary zmieniono u młodego Meksykanina strategię na jedną zmianę opon, co jak się później okazało nie przyniosło żadnych korzyści, a Checo jadący na mocno zużytym ogumieniu musiał poddać się w walce o 10 pozycję z goniącym Danielem Ricciardo.

    Ludzie z Force India mogli się tylko przyglądać jak wymyka im się z rąk bardzo dobre 5 miejsce w klasyfikacji generalnej konstruktorów. Oczekiwania podczas tego wyścigu z pewnością były dużo większe po bardzo dobrym występie w kwalifikacjach Paula di Resty. Szkot nie założył slicków na początku ostatniego segmentu kwalifikacji, jak naiwnie zrobiły to inne ekipy i pojechał świetne okrążenie przez dłuższy czas pozostając na 1 miejscu. Niestety warunki na sam koniec Q3 poprawiły się na tyle, że ostatecznie musiał pogodzić się z 5 polem startowym, co i tak jest świetnym wynikiem wygrywając z bolidami Lotusa czy Ferrari. Niestety w wyścigu nie było już tak dobrze, a na drodze do dowiezienia choćby najmniejszych punktów stanął Pastor Malnonado. Słynący z rozbijania swoich bolidów Wenezuelczyk w ostatniej szykanie zahaczył lekko drugiego z kierowców Force India, Adriana Sutila, co spowodowało chwilową utratę kontroli nad przodem auta i z impetem uderzenie w tylne lewe koło następnego w kolejce Di Resty eliminujące go z dalszej rywalizacji. Zawodnik Williamsa otrzymał za to surową karę przejazdu przez aleje serwisową z dodatkowym 10-sekundowym postojem dając wszystkim obserwatorom kolejny argument przy dyskusji oceniającej wartość tego kierowcy, a wielkość jego wkładu dzięki petrochemicznemu gigantowi z Wenezueli. Sytuację w Force India starał się uratować Adrian Sutil zgarniając 2 oczka z 9 miejsce.
    Po wyścigu o GP Belgii pozostaje zadać pytanie, czy Sebastian Vettel rozpoczął spacerek po czwarty z rzędu tytuł Mistrza Świata? Oczywiście większość kibiców wskazuje na ubiegłoroczną punktację, gdzie Fernando Alonso na tym samym etapie mistrzostw miał podobną przewagę i mimo to nie triumfował w 2012 roku. Warto jednak zwrócić uwagę, że to niemiecki zawodnik w najszybszym bolidzie gonił wtedy w punktacji. Do tego nazwany przez Webbera âmistrz jednego okrążeniaâ dołożył swoje trzy grosze do ubiegłorocznej walki prezentując w tym sezonie mniej szkodliwą dla rywali jazdę, co i tak nie miałoby większego znaczenia, bo startujący zawsze z przodu Vettel nie walczyłby bezpośrednio na pierwszych okrążeniach z Romain Grosjean, jak robił to w 2012 roku Alonso wyraźnie odstając w kwalifikacjach. Jak sam dwukrotny Mistrz Świata potem przyznał, ruszając do wyścigu z dalszych pozycji zawsze zwiększa się ryzyko kontaktu z innymi zawodnikami na torze. Myślę, że kibice powinni przyjąć system Vettela i skupiać się tylko na pojedynczych wyścigach, bo w perspektywie całego sezonu 2013 karty praktycznie zostały już rozdane.
    Autor: Imperator360
    Danteze
    Po raz pierwszy w serii Forza Motorsport gracze będą mogli ścigać się na legendarnym belgijskim torze Spa-Francorchamps. Takie wieści przekazało dzisiaj studio Turn 10. Do grona potwierdzony torów w grze Forza Motorsport 5 dochodzi również Mazda Raceway Laguna Seca. Obecnie jeszcze nie ma zdjęć ze Spa, ale mamy nadzieje, że ukażą się już niebawem!
     
     
    Autor: Marcin Piekarz
    Ĺšródło: Forza Motorsport Polska
    Zdjęcie: onlinecenter.pl
    Danteze
    W ubiegły poniedziałek zaprezentowaliśmy pierwszą część wywiadu z kierowca wyścigowym Jakubem Sudołem, w którym rozmawialiśmy głównie o przeszłości. W drugiej części bardziej skupimy się na teraźniejszości i przyszłości oraz porozmawiamy o Wyścigowym Pucharze Polski w którym Jakub obecnie startuje oraz dowiemy się więcej o Hondzie S2000.
     
    Zapraszamy do lektury drugiej części wywiadu z Jakubem Sudołem.
     
     
    Marcin: jak wiemy obecnie startujesz w Wyścigowym Pucharze Polski. Co sprawiło, że wybrałeś akurat te zawody?
     
    Jakub: Przede wszystkim fajna, przyjacielska atmosfera. Tutaj rzadko zdarzają się sytuacje, żeby ktoś na kogoś krzyczał i wyzywał, kierowcy się szanują i szanują swoje samochody. Poza tym wyścigi w większości odbywają się w moim domowym Poznaniu, co znacznie zmniejsza koszty udziału. Przy budżecie jaki trzeba mieć w Kia Lotos Race można ścigać się szybkim i ładnym autem, który daje wielką frajdę z jazdy w WPP.
     
     
    Marcin: Jakie były twoje odczucia po pierwszych wyścigach WPP?
     
    Jakub: Byłem bardzo mile zaskoczony samą rywalizacją i wyścigami, jednak dziwi mnie trochę małe zainteresowanie publiczności tymi zawodami. Warto zaznaczyć, że rzadko zdarza się sytuacja aby WPP było rozgrywane jako jedyne zawody podczas weekendu np. podczas ostatniej rundy, oprócz Wyścigowego Pucharu Polski startowały też, Mistrzostwa Europy centralnej, Mistrzostwa Polski, Puchar VW i wiele innych, a zainteresowanie publiczności, co prawda było, ale nie takie jak np. podczas Gran Turismo Polonia, kiedy setki tysięcy ludzi przychodzi popatrzeć jak bogaci kolesie kręcą bączki na ulicy w Poznaniu. Warto też zauważyć, że na torze startują tak samo egzotyczne samochody, np. Pagani Zonda czy Saleen.
     
     
    Marcin: Opisz proszę na czym polega Wyścigowy Puchar Polski?
     
    Jakub: Wyścigowy Puchar Polski odbywa się na podobnych zasadach co WSMP czyli Mistrzostwa Polski, jednak większość wyścigów odbywa się w Polsce, wpisowe jest niższe oraz dopuszcza się udział samochodów starszych niż 20 lat. Ponadto poza klasami OPEN, auta muszą odpowiadać homologacji, czyli dokumentowi, który dokładnie określa zakres przeróbek danego samochodu. Wszystko to sprawia, że koszty uczestnictwa są niższe i więcej potencjalnych chętnych może spróbować prawdziwych kontaktowych wyścigów na stosunkowo wyrównanych zasadach. W WPP jest wiele klas podzielonych na trzy grupy, które to mają oddzielne wyścigi. Każda klasa ma oddzielną klasyfikację, co wprowadza trochę chaosu dla potencjalnego widza, bo tak naprawdę ciężko się połapać, kto w której klasie obecnie prowadzi. Pierwsza grupa to klasy 1 i 2 . Klasa 1 to auta do 1100ccm pojemności, czyli klasa stworzona pod Fiaty CC i SC. Klasa 2 to auta od 1100 do 2000cc, zbudowane na podstawie homologacji, która ogranicza ich przeróbki. Druga grupa to klasa 3 i 4. Klasa 3 to OPEN 2000, w której ja startuję. W tej klasie dopuszczone są samochody, których silniki mają poniżej 2000ccm i jest to tak na prawdę jedyny warunek. Przeróbki są w zasadzie dowolne. Klasa 4 to klasa OPEN, dopuszczająca wszystkie auta z silnikami od 2000ccm do 4500.  W przypadku samochodów turbodoładowanych stosuje się współczynnik 1.7, przez który należy pomnożyć nominalną pojemność samochodu z turbiną lub kompresorem. Wynik po przemnożeniu klasyfikuje go do danej klasy. Trzecia grupa to tzw. Maluch Trophy i jak sama nazwa wskazuje jest to wyścig Fiatów 126p. Poza tymi klasami, które wymieniłem dochodzą jeszcze klasy historyczne, w których auta muszą mieć ponad 20 lat, jednak nawet dla mnie jest to dość zagmatwane i nie ma sensu na tym etapie tego wszystkiego wyjaśniać.
     

     
     
    Marcin: Miałeś w swojej karierze jakieś ciekawe przygody, które w szczególności zapadły ci w pamięci?
     
    Jakub: Szczególnie często wspominam mój pierwszy start w WPP. Był to 2011 rok i wtedy było jeszcze więcej klas, przez co na jedną przypadało średnio 5 zawodników. Kiedy przyjechałem na zawody moją Hondą Civic VTi o pojemności 1.6 okazało się, że w mojej klasie (do 1.6) startuję sam!. W związku z tym napisałem podanie do sędziów o przeniesienie mnie do klasy wyższej do 2.0 , która to była już dosyć mocno obsadzona. Podanie zostało rozpatrzone pozytywnie i wystartowałem w zawodach w klasie do 2.0. Okazało się już po kwalifikacjach do wyścigu, że mój stary 20 letni Civic, którego zbudowaliśmy razem z ojcem w przydomowym garażu, jest na tyle szybki, że mam pierwsze miejsce w klasie. Nie był może najmocniejszy z uwagi na mniejszą pojemność, ale nie duża masa pozwalała na wyrównaną rywalizację z autami o pojemności 2.0. W samym wyścigu po zaciętej walce wygrałem i dumnie stanąłem na pierwszym miejscu podium, pokonując dużo bardziej doświadczonych zawodników. Radość nie trwała długo, bo okazało się, że na tyle ta sytuacja rozgoryczyła zawodnika, który z reguły wygrywał klasę do 2.0, że złożył na mnie protest. Co ciekawe dotyczył on tego, że mam za słaby samochód i nie mogę startować razem z nim w klasie, bo to on przecież zawsze wygrywał!. Niestety, mimo, że sytuacja była kuriozalna, to regulamin był po jego stronie, bo mój Civic miał 1597ccm, więc nijak łapał się do klasy dopuszczającej auta od 1600 do 2000ccm. Zostałem zdegradowany, odebrano mi zwycięstwo i przyznano wygraną w klasie niższej. Kolega był bardzo dumny, że wygrał, a ja i tak wiedziałem, że jeżdżę lepiej. Może ta historia trochę gryzie się z tym jak przedstawiłem WPP wcześniej, ale do tej pory była to jedyna taka sytuacja, a ludzie lekko mówiąc dziwni, zdarzą się w każdej dyscyplinie i serii wyścigowej, więc nie skreślam całego WPP przez tego jednego człowieka.
     
     
    Marcin: Przejdźmy teraz do samochodu jakim się ścigasz, jest to Honda S2000. Dlaczego padło akurat na ten model?
     
    Jakub: Kiedy udało się sprzedać Kia Picanto, na allegro znalazłem S2000 lekko rozbitą z kierownicą po prawej stronie. Cena była atrakcyjna, ale auto wielce niepewne, nie wiadomo czy sprawne i proste. Jednak jeśli chodzi o motorsportowe przygody, rzadko kiedy kierujemy się rozsądkiem. Na drugi dzień po sprzedaniu Picanto, Honda jechała już do nas z okolic Lublina. Projekt budowy wyścigowej S2000 w Polsce to dość duże wyzwanie, głównie z uwagi na to, że nikt w naszym kraju do tej pory tego nie próbował. Wiele osób pyta, dlaczego to auto. Generalnie ciężko mi to racjonalnie wyjaśnić. Niby dobry silnik, dobra konstrukcja zawieszenia, dobre wyważenie. Wszystko fajnie, ale niestety auto bazowo jest ciężkie w porównaniu do innych konstrukcji w klasie do 2.0, a koszty części, które mogłyby poprawić osiągi „eski” są bardzo wysokie w porównaniu chociażby do części do Civica. Mimo to S2000 była marzeniem, autem, które oglądało się od wielu lat w gazetach i w Internecie. Nie wiem, ile godzin od małego spędziłem oglądając filmiki na youtube, analizując onboardy i słuchając dźwięku silnika. Do tego auto, przynajmniej według mnie, jest bardzo ładne i wygląda jak prawdziwa wyścigówka. Nie przypomina miejskiego „wozidła” przystosowanego tylko do jazdy po torze. Ponad to prowadzenie „eski” to coś zupełnie innego niż to, do czego przywykłem do tej pory. Poza oczywistymi różnicami pomiędzy autem z napędem na przednią oś, a autem z napędem na tył, S2000 jest wyjątkowo agresywna i narowista. To auto słynie z trudności w jej prowadzeniu i niejeden się o tym już boleśnie przekonał. To wszystko sprawia, że jest to dla nas jakiegoś rodzaju wyzwanie i przygoda, co przekonało nas do podjęcia ryzyka budowy takiej wyścigówki. Jak na razie, mimo rasowego wyglądu, jest to w zasadzie seryjny samochód z twardym zawieszeniem, klatką, głośniejszym wydechem i tuningowym body kitem. Mimo to, okazuje się być konkurencyjny i całkiem szybki, co dobrze rokuje na następny sezon, kiedy to mam nadzieje uda się przeprowadzić więcej modyfikacji.
     

     autor: Dawid Imbryczkowski
     
    Marcin: Łyczymy w takim razie powodzenia. Jeśli już wspomniałeś o przyszłości, to jakie są twoje plany na najbliższe lata?
     
    Jakub: Jak na razie chcemy rozwijać nasz projekt i dobrze dogadać się z S2000. Myślę, że zostanę w WPP, ale niekoniecznie w tej samej klasie. Kto wie, może doładujemy Hondę i wtedy będzie możliwa walka z potworami z klasy OPEN.
     
     
    Marcin: Czy jest szansa, że spotkamy się kiedyś wspólnie grając w Forzę?
     
    Jakub: Myślę, że szansa jest, bo nie ukrywam, gram w gry wyścigowe, ale na PC. Nie mam Xboxa, bo mimo że, jego cena nie jest na ten moment duża, to i tak zawsze wolałem kupić choćby dwie opony zamiast konsoli. Jednak jak tylko będzie okazja to chętnie pogram w Forze. Ciekawy jestem jak przedstawiono prowadzenie wirtualnej S2000.
     
     
    Marcin: Mam nadziej, że kiedy spotkamy się na wirtualnych wyścigach. Dziękuję za poświęcony mi czas a tym czasem do zobaczenia na torze!
     
    Jakub: Również dziękuję i do zobaczenia!
     
     
    Wywiad prowadził Marcin Piekarz.
    Autor zdjęcia z miniaturki: agniess.pl
    Danteze
    Dotarły do nas najświeższe informacje o zawartości poszczególnych edycji gry Forza Motorsport 5. Podobnie jak w przypadku czwartej części, podczas zakupu otrzymamy różnego rodzaju dodatki, które będą się różniły w zależności jaką edycję gry postanowimy nabyć. Najwięcej bonusów znajdziemy oczywiście w edycji limitowanej. Ponadto do wyboru będziemy mieli edycje standardową oraz Day One.
     
    Poniżej prezentujemy zawartość poszczególnych edycji:
     
    Forza Motorsport 5 Limited Edition - w jej skład wchodzić będą trzy dodatkowe paczki samochodów, członkostwo VIP oraz Audi RS7 Sportback z 2014 roku. Oto jakie samochody będą zawarte w paczkach:
     
    Limited Edition Car pack:
     
    - 2011 Audi RS3 Sportback
    - 2012 Aston Martin Vanquish
    - 2013 Ford M Shelby Mustang GT500
    - 2013 McLaren P1
    - 2013 SRT Viper GTS
     
    Wymienione powyżej modele będą posiadały unikatowe projekty malowań oraz tuning, a ich standardowe wersje będą dostępne w standardowej edycji gry.
     
     
    VIP Membership:
     
    - 1965 Shelby Cobra 427 S/C
    - 1987 RUF CTR Yellowbird
    - 1991 Mazda #55 787B
    - 2011 Ford F150 SVT Raptor
    - 2011 Bugatti Veyron Super Sport
     
    Dodatkowo członkostwo VIP pozwoli nam brać udział w dodatkowych eventach, otrzymywać podarunki od Turn10, da dostęp do unikatowej karty gracza oraz przyspieszy otrzymywanie nagród.
     
     
    Day One Car Pack:
     
    - 2010 Audi TT RS Coupe
    - 2013 Ford Focus ST
    - 2011 Lamborghini Gallardo LP570-4 Superlaggera
     
    Wymienione powyżej modele będą posiadały unikatowe projekty malowań oraz tuning, a ich standardowe wersje będą dostępne w standardowej edycji gry.
     
     
    Zawartość pozostałych edycji plus ich ceny wyglądają się następująco:
     

     
     
     
    Wygląd Edycji Limitowanej:
     

     
    Audi RS7 Sportback:
     

     
     
    Autor: Marcin Piekarz
    Ĺšródło: Forza Motorsport Polska
    Danteze
    Po krótkiej przerwie spowodowanej czasem wakacyjnym wracamy do ciężkiej pracy. Na początek chcielibyśmy przedstawić wywiad z utalentowanym młodym kierowcą jakim jest Jakub Sudoł. Nie ma on sobie równych w swojej klasie Wyścigowego Pucharu Polski, wygrana goni kolejną wygraną a jego kariera nabiera rozpędu. Specjalnie dla Forza Motorsport Polska Jakub zdradzi nam szczegóły z życia kierowcy rajdowego.
    Zapraszamy wszystkich do lektury i zachęcamy do śledzenia kariery Jakuba, która niewątpliwie nabiera rozpędu.
    Marcin: Witaj Jakubie. Zacznijmy od samego początku, czyli skąd wziął się pomysł rozpoczęcia kariery w sportach motorowych?
    Jakub: Jak wielu małych chłopców wręcz chorobliwie interesowałem się wszystkim co związane z motoryzacją. Pierwszy mały motorek miałem w wieku 7 lat, jednak o dziwo zawsze byłem rozsądny i ostrożny, jedyne upadki jakie mi się zdarzały to były „gleby parkingowe”. W wieku 13 lat dostałem skuter do jazdy po ulicy. Razem z kolegą robiłem dziennie wiele kilometrów, często bez celu, aż w końcu kolega znalazł stronę poświęconą wyścigom skuterów. Z jego strony miało to być po prostu żartem, ale ja konkretnie się napaliłem, a jako że mój ojciec zawsze popierał tego typu inicjatywy - tak to się zaczęło.
    Marcin: A więc od motorka wszystko się zaczęło. Powiedz jakie były twoje odczucia gdy siadałeś za sterami coraz to mocniejszych maszyn? Jakie były różnice w ściganiu się nimi?
     
    Jakub: Wiele osób śmieje się albo głupio uśmiecha słysząc „ścigałem się na skuterach”, a tak naprawdę były to jedne z lepszych zawodów, w jakich brałem udział. W porównaniu do innych dyscyplin sportów motorowych, były stosunkowo tanie, a sama jazda dawała wiele frajdy. Wyścig na skuterach od strony techniki jazdy, taktyki czy zachowania na torze nie różni się wiele od wyścigu na motocyklach. Jednocześnie jest to bardziej bezpieczne z uwagi na mniejsze prędkości. Jeśli już o prędkość chodzi, to najszybszy skuter na jakim się ścigałem miał około 24 konie mechaniczne na kole (30 na silniku) i około 65 kg wagi. Przy krótkich przełożeniach, małych kołach dawało to naprawdę dobre osiągi. W zasadzie nie było możliwości startu na pełnym otwarciu przepustnicy, bo po prostu można było wylądować na plecach. Następnym etapem w mojej karierze były starty na Hondzie CBR 125 w pucharze markowym tych motocykli. Był to stosunkowo słaby sprzęt, jednak zawody były zorganizowane bardzo profesjonalnie, a konkurencja była bardzo silna, więc rywalizacja była zacięta. Zwycięstwo w tym pucharze dało mi możliwość startu już na szybszym motocyklu ufundowanym przez Honda Poland w kolejnym pucharze markowym. Była to Honda Hornet 600. Nie był to może super sportowy sprzęt, ale zapewniał już przyzwoite osiągi i jazda na nim zbliżała mnie do ’’poważnych” wyścigów. Po wygraniu wszystkich wyścigów - a co za tym idzie generalki Pucharu Horneta, dostałem od Hondy Poland już prawdziwie sportowy motocykl, jakim była Honda CBR 600RR. Na tym etapie  nie było już żartów - każdy błąd mógł być tragiczny w skutkach. Podczas jazdy ciężko było się skupić tylko na technice czy walce z przeciwnikami mając pod sobą pędzący i twardy asfalt z prędkością 200 km/h.
    Marcin: Twoją karierę na motorach przekreśliła kontuzja. Możesz napisać coś więcej o tym co się stało?
     
    Jakub:Po przejściu na motocykle miałem co najmniej kilka poważnych wypadków na sezon. W 2008 roku jeden z nich zakończył się poważnym wstrząśnieniem mózgu z uszkodzeniem ośrodka pamięci krótkotrwałej. Po pewnym czasie wróciłem do pełnej sprawności i z powrotem na tor, jednak potem każdy upadek kończył się w szpitalu, nawet stosunkowo nie groźny. W końcu w 2010 roku po kolejnym wypadku zaczęła się pojawiać różnica w czuciu po prawej i lewej stronie ciała, wielkość źrenic w prawym i lewym oku była zupełnie różna. Poważnie mnie to wystraszyło i stwierdziłem, że nie jest to tego warte. Na szczęście doszedłem do siebie, ale uznałem to za ostateczne ostrzeżenie.
     

    Marcin: Co czułeś gdy zamieniłeś motor na samochód?
     
    Jakub: Błogi spokój. Szybka jazda autem nie robiła na mnie większego wrażenia, bo w porównaniu z tym co przeżyłem na dwóch kółkach to było nic. W końcu można było skupić się na jeździe, a nie na swoim bezpieczeństwie.
     
     
    Marcin: Opisz swoją przygodę z wyścigami samochodowymi. Na jakich samochodach się ścigałeś, jaki był twój ulubiony?
     
    Jakub: Zaczęło się od Peugeota 106 w wersji Rallye. Było to całkiem żwawe autko, jednak w średnim stanie technicznym. Na przykład podczas jazdy na drugim biegu, pilot musiał trzymać lewarek zmiany biegów, bo inaczej bieg wypadał. Mimo to udawało się nie raz stanąć na podium, co dobrze rokowało na przyszłość. Następny był Suzuki Swift GTi. Kupiony przez aspiracje wygrywania w klasie do 1.3. Miał 107 koni i 700 kg masy własnej, co dawało dobre osiągi. Nie pojeździłem nim długo, bo trafiła się okazja kupienia Hondy Civic VTi, która od zawsze miała być autem docelowym. Myślę że obecnie mogę powiedzieć, że to moje ulubione auto, bo mimo, że bardzo narowiste i agresywne, to dogadałem się z nim w pełni i uzyskiwałem naprawdę dobre wyniki pokonując takie auta jak BMW M3 i Lancery Evo. W końcu udało się spełnić, wydawałoby się, nie osiągalne marzenie jakim było ściganie się Hondą S2000, jednak na razie jestem z nią na etapie docierania się i do ‘’’dogadania się’’ z nią jest jeszcze długa droga.
     

     
     
    Marcin: Wiemy, że ścigałeś się w dobrze znanych w Polsce wyścigach Kia Lotos Race. Powiedz coś więcej o twojej przygodzie z Kią.
     
    Jakub: Moje wyniki w Kia Lotos Race to była sinusoida. Myślę, że było to spowodowane zbyt wysokimi aspiracjami jak na debiutanta w Pucharze markowym tego typu samochodów. Były i sromotne porażki i zwycięstwa. Podsumowując moje starty można powiedzieć, że miałem dużo pecha.  Nie ukończyłem dwóch wyścigów - jeden przez dachowanie po uderzeniu przez innego kierowcę, a drugi przez skrzywiony wahacz – co przy systemie naliczania punktów w KLR dyskwalifikowało mnie w walce o wysokie lokaty w generalce. Gdybym choć dojechał te dwa wyścigi to mógłbym liczyć na 3 miejsce czyli II vice mistrzostwo polski KLR, a tak wylądowałem na 8 – nie satysfakcjonującym mnie miejscu. Jednak to już jest gdybanie i nie chcę się jakoś usprawiedliwiać - trzeba było jeździć lepiej, może bezpieczniej i rozważniej to i wynik byłby lepszy. Jeśli chodzi o KLR to nie podobała mi się atmosfera, jaka panuje na tych wyścigach. Jest to wieczna spina i napinka w jednym. Jeśli nie jest się w jednym teamie (ja jeździłem sam z ojcem, który był moim mechanikiem), to zawodnicy w zasadzie z sobą nie rozmawiają, a jeśli już to są to jakieś wzajemne spięcia i zarzuty np. dotyczące stylu jazdy itd. Do tego trzeba doliczyć duże koszty udziału, jakie trzeba ponieść żeby startować, nie ukrywajmy wolnym autem - to wszystko sprawiło że postanowiłem sobie odpuścić i wrócić do Wyścigowego Pucharu Polski.
     
    Dalsza część wywiadu i więcej informacji o Wyścigowym Pucharze Polski w najbliższą sobotę!
     
     
    Wywiad prowadził Marcin Piekarz.
    Danteze
    Prezentujemy ogólny kalendarz wyścigowy polskiej sceny FM na miesiąc sierpień. Zawiera on wyścigi tworzone przez wszystkie większe strony o Forzie. Istnieje możliwość dopisywanie własnych turniejów. W tym celu proszę o kontakt z Danteze. Prezentowany kalendarz dotyczy wyłącznie gry Forza Motorsport 4.
    Kalendarz będzie na bieżąco aktualizowany oraz publikowany na portalu oraz fb.
    Sierpień:
    Wersje w excelu z linkami - ściągnij

    Rozpiska dniowa:
    8.08.2013 Czwartek godz. 22:00 | RWD Cup - Sierpiowa Mini Liga / Runda 2
    9.08.2013 Piątek godz. 21:30 | RM - Race Masters by PTCC / Runda 1
    9.08.2013 Piątek godz. 21:30 | FCC - Ferrari Challenge Cup / Runda 9
    10.08.2013 Sobota godz. 21:00 | M3PL Puchar GT / Runda 3
    11.08.2013 Niedziela godz. 19:30 | PTCC5 - Polish Touring Car Championship - sezon 5 / Runda 5
    11.08.2013 Niedziela godz. 22:00 | PS - Puchar Skrzydłowych - sezon 2 / Runda 1
    15.08.2013 Czwartek godz. 22:00 | RWD Cup - Sierpiowa Mini Liga / Runda 3
    16.08.2013 Piątek godz. 21:30 | FCC - Ferrari Challenge Cup / Runda 10
    17.08.2013 Sobota od godz. 10:00 | VWCC - Wirtualny Volkswagen Castrol Cup / Runda 8 (kwalifikacje)
    17.08.2013 Sobota godz. 21:00 | M3PL Puchar GT / Runda 4
    18.08.2013 Niedziela od godz. 12:00 | VWCC - Wirtualny Volkswagen Castrol Cup / Runda 8 (wyścigi)
    18.08.2013 Niedziela godz. 22:00 | NR - 81 Turniej klubu Night Riders / Bitwa 3 cylindrów w klasie E
    22.08.2013 Czwartek godz. 22:00 | RWD Cup - Sierpiowa Mini Liga / Runda 4
    23.08.2013 Piątek godz. 21:30 | RM - Race Masters by PTCC / Runda 2
    23.08.2013 Piątek godz. 21:30 | FCC - Ferrari Challenge Cup / Runda 11
    24.08.2013 Sobota godz. 21:00 | M3PL Puchar GT / Runda 5
    25.08.2013 Niedziela godz. 19:30 | PTCC5 - Polish Touring Car Championship - sezon 5 / Runda 6
    25.08.2013 Niedziela godz. 22:00 | NR - 82 Turniej klubu Night Riders / Pojedynek Tunerów
    28.08.2013 Środa godz. 21:30 | FLMS - Forza Le Mans
    29.08.2013 Czwartek godz. 22:00 | RWD Cup - Sierpiowa Mini Liga / Runda 5
    30.08.2013 Piątek godz. 21:30 | RM - Race Masters by PTCC / Runda 3
    Autor: Danteze, LKRISS
    Imperator360
    Po minionym weekendzie wyścigowym na Węgrzech wydawać się może, że saga związana z oponami dobiegła końca. Wprowadzona nowa charakterystyka produktu Pirelli przetestowana wcześniej na Silverstone zdaje egzamin. O żadnych defektach mowy być nie może, jednak zanim podjęto niezbędne kroki mające na celu poprawę bezpieczeństwa po awariach w GP Wielkiej Brytanii, wiele mówiło się o samym stylu ścigania. Poprawę widać i w tej kwestii nawet przy temperaturach wręcz âtopiącychâ opony patrząc na słupki rtęci w niedzielne popołudnie na Hungaroringu.
    Zanim jednak ostatecznie zamkniemy temat opon w sezonie 2013 warto napisać parę faktów i wyciągnąć kilka wniosków na przyszłość. Najbardziej dumny po węgierskich zawodach może być oczywiście Mercedes. Storpedowany zarzutami po nielegalnych testach o nieuczciwą przewagę nad rywalami pokazał, że jeżdżenie dla samego sprawdzania opon wcale nie musi być tak pomocne. Team z Brackley miał więc zakaz wzięcia udziału na zorganizowanych w połowie lipca testach dla młodych kierowców, gdzie krążono po torze przy wykorzystaniu tylko nowych opon. Jak powiedział później Lewis Hamilton, na wyścigowy weekend na Węgrzech jadą zupełnie âślepiâ nie wiedząc, jak na nową charakterystykę czarnego złota F1 zareaguje ich W04. Oczywiście nie jest tak, że jakiekolwiek testy nie mają sensu, bo zawsze z takich jazd wyciąga się jakieś konstruktywne dane, ale trzy dni spędzone na Silverstone miały również swoje ograniczenia. Choć byli do nich dopuszczeniu również etatowi kierowcy, to prace mające na celu przyspieszenie bolidu, a więc sprawdzanie nowych części i różnych wariantów ustawień, mogli wykonywać tylko âmłodziâ, których doświadczenie wg regulaminu nie mogło być większe niż udział w maksymalnie dwóch oficjalnych weekendach Gran Prix. Etatowi zawodnicy mogli pracować tylko pod względem sprawdzenia opon, a więc bolidami z częściami, które już były używane do ostatniego weekendu przed testem. Dodatkowo praca z ustawieniami także była dość mocno ograniczona â wszystko związane tylko z oponami. Wydaje się więc, że decyzja McLarena była najbardziej słuszna korzystając podczas wspominanych jazd tylko z usług swoich kierowców rezerwowych. Ci mogli przetestować dosłownie wszystko na brytyjskim torze, a na dodatek zebrali cenne doświadczenie do porównania, czy ich symulator daje w pełni prawdzie dane.
    Faktem jest, że Mercedesowi nowe opony musiały po prostu swoją charakterystyką pasować, bo nie było czasu dostosowanie się i gdyby bolid zupełnie sobie nie radził, to zespół z Brackley mógłby zareagować dopiero po zakończonym wyścigu na Węgrzech zbierając dane z całego weekendu i pracując nad poprawą w fabryce. Poza tym warto także pamiętać, że wcześniej podczas wyścigu o GP Niemiec mieliśmy już nieco zmienione opony tylnej osi przypominające te obecnie stosowane od ostatniej niedzieli. Mimo wszystko, moim zdaniem team Lewisa Hamiltona i Nico Rosberga zawstydził nieco rywali, którzy nie tylko byli w opozycji przy wyjściu na jaw ich nielegalnych jazd dla Pirelli, ale również gdy z całą stanowczością blokowali wszelkie zmiany w ogumieniu do czasu feralnego wyścigu w Wielkiej Brytanii wspierając tezę o faworyzowanie dwóch najsilniejszych w tym momencie zespołów. Mowa przede wszystkim o Lotusie, o którym już pisałem podczas relacji z GP Niemiec, który nic nie stracił ze swojego tempa i umiejętności dłuższego utrzymywania przy życiu kapryśnych opon. Podobnie było również tutaj na Węgrzech o czym później.

    Kończąc wątek ogumienia dyspozycja Mercedesa ostatniej niedzieli po zakazie udziału w testach dla młodych kierowców mogłaby być kolejnym argumentem na to, że ich nielegalne jazdy dla Pirelli nie musiały dawać aż tak bardzo wielkiej przewagi, o której mówili wszyscy przeciwnicy. Oczywiście nikt nie popiera prób łamania regulaminu, szukania w sposób nieuczciwy przewagi, jednak w poprzednich dwóch artykułach starałem się spojrzeć z drugiej strony na tą kwestię nie ograniczając się tylko do krytyki. Zwłaszcza, że wiele branżowych ekspertów zaapelowała do FIA po tej aferze, aby w strukturze federacji uporządkowano panujący bałagan. Jasna i klarowna deklaracja władz sportu być może pomogłaby uniknąć tych perturbacji.
    Krótko podsumowując miniony wyścig wspomniana dobra postawa Mercedesa nie tylko podczas kwalifikacji zaowocowała pierwszym triumfem Lewisa Hamiltona dla tego zespołu â czwartym w karierze na tym torze wyrównując tym samym rekord Michaela Schumachera. Większość obserwatorów zgodnie twierdzi, że jest to pewnego rodzaju zaskoczenie patrząc na temperaturę węgierskiego toru sięgającą 50 stopni. Tempo przewodzącego przez całe zawody Hamiltona było bardzo dobre choć w odniesieniu zwycięstwa pomogły pewne okoliczności. Oczywiście na począteku przyczyniło się wywalczenie pierwszego pola startowego w sobotę, a pod wrażeniem był nawet ulegający brytyjskiemu kierowcy Sebastian Vettel startujący z drugiego miejsca. 3-krotny Mistrz Świata był przygotowany na to, że w niedziele startując z brudnej strony toru raczej nie ma co marzyć o przeskoczeniu Lewisa Hamiltona jeszcze przed pierwszym zakrętem skupiając się tylko i wyłączenie na obronieniu swojej drugiej lokaty. Mimo to, Red Bull niemieckiego zawodnika nie był wstanie dogonić na tyle Srebrnej Strzały, by myśleć o próbie zaatakowania w późniejszych etapach zawodów. Inżynierowie austriackiego teamu nie brali chyba zbyt poważnie Mercedesa jako groźnego konkurenta do wygrania wyścigu, co okazało się zgubne również w walce z innymi kierowcami. Bolid RB8 zawsze ustawiany jest pod bardziej kręte partie torów, co skutkuje przede wszystkim niską prędkością na prostych nawet z włączonym systemem DRS. Patrząc na wyścigi w Hiszpanii czy Bahrajnie, nawet przy takiej konfiguracji auta Mercedes z Lewisem Hamiltonem na pokładzie wydawał się łatwym celem, by po awansowaniu na pozycję lidera móc z łatwością uciekać i budować przewagę. Niestety takie podejście tym razem uniemożliwiło odniesienie pierwszego na tym torze triumfu przez Vettela i to nie tylko przez niespodziewanie dobre tempo W04 przy koszmarnych wręcz temperaturach. Po pierwszych zjazdach na wymianę ogumienia kierowca auta z numerem 1 utknął za Jensonem Buttonem tracąc z każdym kolejnym okrążeniem dystans do lidera. Różnicę w ustawieniach pokazuje wspomniany przykład kierowcy McLarena. Zjeżdżający wcześniej były kolega z teamu Lewis Hamilton uporał się z Brytyjczykiem po jednym okrążeniu zaś aktualny lider klasyfikacji tak długo nie mógł przeskoczyć bolidu McLarena, że doszło do przegrzewania się bolidu jadąc zbyt długo w zakłóconej strudze powietrza.
    Vettel stracił nie tylko szansę na wygranie, ale także drugi stopień podium na rzecz Kimiego Raikkonena. Fin wykonując jeden postój mniej zdołał przeskoczyć rywala utrzymując go z tyłu nawet pod koniec zawodów, gdzie na dużo świeższych oponach bolid Red Bulla nie był wstanie poradzić sobie z czarno-złotym Lotusem.

    Z walki o pierwszą trójkę wypadł niestety drugi z reprezentantów teamu z Enstone, Romain Grosjean. Francuz był zmuszony odbyć karę przejazdu przez aleję serwisową za manewr wyprzedzania Felipe Massy. Sam atak na czerwone Ferrari był jak najbardziej poprawny i widowiskowy patrząc jak w szybkim zakręcie miał miejsce i na dodatek po zewnętrznej. Sędziowie dopatrzyli się jednak wyjazdu wszystkimi 4 kołami poza tor i uznali to za nieregulaminowo zdobytą przewagę. Na powtórkach widać, że bezdyskusyjnie Romain wyjechał poza tor, jednak przednie skrzydło Felipe było już nieco z tyłu bolidu Lotusa i tak naprawdę manewr był już zakończony, a szeroki wyjazd można tłumaczyć chęcią zapobiegania doprowadzenia do kontaktu. Z drugiej jednak strony warto zwrócić uwagę na tłumaczenia sędziów i słowo âprzewagaâ. Interpretując stewardzi mogli mieć na myśli to, że Grosjean wjechał w zakręt z taką prędkością, że nawet gdyby nie było obok Massy, nie zmieściłby się w liniach toru i zyskał dzięki temu przewagę prędkości co umożliwiło Francuzowi wyprzedzenie po zewnętrznym, dłuższym torze jazdy. Kara została jednak nałożona i cały team mimo wszystko akceptuje zdanie sędziów przekonując jednak, że nawet ofiara, a więc Felipe Massa, stanął w obronie wyprzedzającego go kierowcy. Jakby tego było mało, również po wyścigu Grosjean dostał kolejną karę doliczenia 20 sekund do wyniku za spowodowanie kontaktu z Jensonem Buttonem. Dodatkowy czas nie wpłynął jednak końcowy wynik i francuski kierowca pozostał na swoim 6 miejscu.
    Z takich pozytywnych niespodzianek warto wspomnieć o kolejnym weekendzie, w którym oba bolidu McLarena punktują w wyścigach wykazując ciągły progres tego zespołu (przewaga punktowania Force India w klasyfikacji konstruktorów stopniała już tylko do dwóch âoczekâ dzięki 7 lokacie Buttona i 9 Pereza). Małe święto również w Williamsie, gdzie Pastor Malnonado za 10 lokatę wywiózł z węgierskiego weekendu pierwszy punkt dla swojego teamu.

    Na koniec zostawiłem sobie Ferrari. Fernando Alonso przed ostatnim weekendem wyścigowym rozpoczynającym przerwę wakacyjną zapowiadał, że muszą koniecznie ukończyć zawody przed Sebastianem Vettelem, gdy chcą zachować pełną motywację. Sztuka ta jednak nie udała się i 5 miejsce Hiszpana spowodowało powiększenie się przewagi lidera Mistrzostw do 39 punktów. Stefano Domenicali, szef zespołu Ferrari, po wyścigu tłumaczył, że nie zrozumieli całkowicie po testach nowej charakterystyki opon i przez to mieli problem z odblokowaniem potencjału swojego auta. Patrząc na formę F138 na półmetku sezonu trudno pozostać optymistą, czy Fernando utrzyma się na dalszym etapie Mistrzostw w gronie realnie walczących o tytuł kierowców. Pomóc nie zdąży chyba nawet potwierdzony w poniedziałek transfer Jamesa Allisona, który we wrześniu obejmie stanowisko dyrektora technicznego ds. podwozia w włoskim teamie.
    Na początku wspomniałem, że nowe opony nie tylko zwiększyły poziom bezpieczeństwa kierowców, ale także wpłynęły pozytywnie na widowisko. Nawet w tak upalnych warunkach jak podczas zakończonego GP Węgier widzieliśmy sporo akcji na torze, gdzie kierowcy cały czas mieli na uwadze temperaturę opon. Chodzi nie tylko o udane manewry, ale także sporo jazdy bezpośrednio za rywalem szukając choćby najmniejszej luki. Wskazuje to, że w kolejnych wyścigach F1 powinniśmy zobaczyć mniej kalkulowania, a więcej czystego ścigania, bo asfalt sięgający 50 stopni nieczęsto zdarza się w F1, a nieco łagodniejsze warunki to jeszcze więcej szybkiej jazdy âna limicieâ. Nikt nie chce już więcej usłyszeć przez radio: âpuść rywala, jedziemy inną strategię i oszczędzamy oponyâ lub ânie jedź tak blisko drugiego bolidu, bo niszczysz oponyâ.
    Autor: Imperator360
    Danteze
    Z przyjemnością informujemy, że już w tą niedzielę 21 lipca stoi przed Wami niepowtarzalna szansa by porozmawiać oraz zmierzyć się w Forzy 4 z Mateuszem Lisowskim, obecnym liderem generalki Volkswagen Castrol Cup Poland oraz zwycięzcą Scirocco R-Cup. Zabawę rozpoczynamy o 17:00. Więcej informacji oraz wywiad z Mateuszem w rozwinięciu wiadomości.
    Aby zagrać w Forzę 4 z Mateuszem Lisowskim należy zapisać się poprzez umieszczenie komentarza na www.liveleague.pl pod tą wiadomością, w treści komentarza proszę wpisać jedynie nazwę gracza (Gamertag) w usłudze Xbox LIVE.
    Zapisani gracze na podstawie kolejności zapisów przydzieleni zostaną do grup z wyznaczoną godziną. Lista zapisanych graczy będzie na bieżąco aktualizowana w tej wiadomości.
    17:00
    1. UnivalveSalmon5
    2. karollodj
    W dniu spotkania zapisani gracze proszeni są o wyszukanie lobby pod nazwą "Lisowski Racing" (w niedzielę 21 lipca, od 17:00), którego hostem będzie gracz o gamertagu "Pawel VWCC".
    By znaleźć lobby z głównego menu gry należy wejść w:
    Społeczność / Ścigaj się w sieci / Znajdź wyścig / Wyścigi innych graczy / Ustawienia (naciśnij „X”) / Rodzaj gry: Wyścig na torze, Klasa samochodu: B, Rodzaj napędu: AWD / Szukaj / Wejdź do lobby (o nazwie „Lisowski Racing”, którego hostem jest „Pawel VWCC”).
    Spotkanie z Mateuszem na Xbox LIVE w zależności od zainteresowania zakończy się o godzinie 19:00 lub maksymalnie o 20:00.
    Serdecznie zapraszamy wszystkich chętnych i gorąco polecamy wywiad z Mateuszem Lisowskim, który w odpowiedzi na ostatnie pytanie kieruje kilka słów specjalnie do Was!

    Paweł: Witaj Mateusz, zanim przejdziemy do Forzy Motorsport i Volkswagen Castrol Cup porozmawiajmy chwilę o właśnie zakończonym wyścigu Spa 25h. Startowałeś tam nietypowym wyścigowym VW Garbusem (185KM/760kg). Jak wrażenia po wyścigu?
    Mateusz: 25h of Spa, było cudownie, 7 godzin które spędziłem w samochodzie dało się we znaki, ale jestem bardzo zadowolony i szczęśliwy, wspaniały Team, cudowna atmosfera, niezapomniane miejsce SPA, Ci ludzie naprawdę potrafią organizować wspaniałe wyścigi. Do mojego wyjściowego doświadczenia dopisuje 3-godzinną jazdę nocną, niesamowity czad.... ! Na moje konto leci najszybszy czas zawodów 3:00:352 oraz najszybszy czas nocnej zmiany 3:02:403 ! Dziękuję Motozone oraz mojemu partnerowi otoMoto za umożliwienie mi startu w wyścigu moich marzeń.

    Paweł: Nie od dziś wiemy, że jesteś szybkim kierowcą co potwierdziłeś na testach w Austrii czy właśnie w wyścigu Spa 25h. Czy w związku z tą szybkością od enduro wolisz wyścigi typu sprint (np. Volkswagen Castrol Cup) gdzie liczy się każda sekunda, a walka toczy się bok w bok? A może jednak przyszłość wiążesz z wyścigami długodystansowymi i z jazdą w zespole kilku kierowców?
    Mateusz: Jestem kierowcą typowo spintowym, lubię tego typu wyścigi, gdzie jest ostro, ciasno, oraz liczy się każdy ułamek sekundy. Jednak wyścigi długodystansowe też są moją mocna stroną i również lubię je jeździć, przykładem mogą być moje dwa ostatnie występy w właśnie tego typu wyścigach Mercedesem SLS GT3, oraz 25h Spa. Można znacznie lepiej wyczuć samochód, dostosować się do warunków panujących na torze, wyścig długodystansowy zawsze jest nieprzewidywalny, jedzie się znacznie dłużej.


    Paweł: W Volkswagen Castrol Cup pierwsza połowa sezonu była dla Ciebie dość pechowa. Pomimo tego jesteś liderem klasyfikacji generalnej. Jaki jest Twój plan na drugą część sezonu?
    Mateusz: To prawda początek bardzo pechowy, dużo problemów związanych z samochodem, na pewno nie jest to przyjemnie dla kierowcy, ale się nie poddaję, walczę do końca. Oczywiście plan na resztę sezonu to uniknąć awarii samochodu i wygrać jak najwięcej wyścigów, przede wszystkim utrzymać pozycję lidera do końca sezonu.

    Paweł: Od niedawna zacząłeś grać w Forzę Motorsport 4, jak podoba Ci się gra?
    Mateusz: Forza Motorsport 4 jest bardzo ciekawą grą, fizyka jazdy jest dość zbliżona do realistycznej jazdy, chodź jak wiemy w gry jeździ się łatwiej, choćby dlatego że mamy magiczną opcję restart, dzięki której zawsze możemy postawić świeży, naprawiony samochód w garażu.


    Paweł: Wirtualne ściganie traktujesz jako rozrywkę, czy może jako trening?
    Mateusz: Zawsze chętnie zasiadam do wirtualnych samochodowych gier, z racji tego że jestem wielkim fanem motoryzacji to każdy kontakt z jakim kol-wiek symulatorem daje mi dużo frajdy.

    Paweł: Co sądzisz o wyścigach online w Forzy 4 za pośrednictwem Xbox LIVE?
    Mateusz: Jeszcze nie miałem okazji ścigać się w lidze, ale pierwsze treningi odbyłem które dały mi bardzo dużo frajdy i zabawy, na pewno mocną stroną systemu jest brak lagów które znacznie wpływają na komfort rywalizacji.

    Paweł: Na koniec powiedz proszę kilka słów do graczy, którzy już w ten weekend będą mogli zmierzyć się z Tobą w Forzy 4 :-)
    Mateusz: Zawsze niosę takie przesłanie "Until You fight, you are the winner, always full gas", warto wierzyć w swoje marzenia, bo są na wyciągnięcie ręki.

    Ĺšródło: liveleague.pl