• Portal


    Imperator360
    Dzisiejsza sobota ubiegła pod znakiem motoryzacji na specjalnej edycji Verva Racing Team połączonej z Top Gear Live. Wszystko działo się na stadionie narodowym w Warszawie oraz na terenie należącym także do tego obiektu. Krótko opisując jak to wyglądało. W okół stadionu wystawione wiele stanowisk, gdzie można było z bliska przyjrzeć się m.in. samochodom wyścigowym, do driftu, z serii Nascar czy rajdowym. W Pit party można było również obejrzeć z bardzo bliska pokaz driftu połączonym z trikami na motocrossach z czego niżej zamieszczam jeden filmik.
     
    Następnie o godzinie 19 rozpoczął się główny punkt imprezy na płycie stadionu narodowego. Najpierw była Verva Street Racing prowadzona przez Adama Koranckiego i Patryka Mikiciuka. Całość komentował Tomasz Zimoch. W tej części oglądaliśmy m.in. przejazdy kierowców Verva Racing Team pucharowymi Porsche 911 GT3 Cup w wykonaniu Kuby Giermaziaka i Patryka Szerbińskiego. Oprócz tego pokaz driftu Kuby Przygońskiego czy jazda Adama Małysza.
     
    Na sam koniec Top Gear Live zrobiony z rozmachem. Na początku trochę żartów od prowadzącej trójki, gdzie nie wszystkie się podobały publiczności. Richard Hammonad zapytał się, kto u niego w domu w Anglii naprawia hydraulikę, skoro wszyscy Polacy są tutaj na stadnionie - za co został wygwizdany a jego koledzy z programu mieli wiele śmiechu z jego wyczucia. Jeremy Clarkson z kolei żartował z wpadki, kiedy mieliśmy grać mecz Polska-Anglia i przez niezamknięty dach przełożono mecz ze względu na obfite opady. Anglik powiedział, że mamy bezchmurne niebo, więc dach jest zamknięty, a gdy zacznie padać to go otworzymy. Podczas tego show mieliśmy m.in. pokaz piękności, gdzie na płytę stadionu wyjechało 30 naładniejszych aut świata wg prowadzących. Nie zabrakło tam Ferrari 458 czy Lamborghini Aventador, które zrobiło chyba największą furorę. Polska też wreszcie ze sporą przewagą wygrała mecz z Anglikami 6:3... w futbolu samochodowym, gdzie Stig patrząc jak jego drużyna przegrywa postanowił pomóc zwycięzcy dokopać jeszcze więcej drużynie Anglii W przerwach między występami prezenterów pokazy kaskaderów Top Gear, którzy popisywali się przed publicznością swoimi umiejętnościami. Wielki aplauz zebrał trik z koparkami, które mając z tyłu łyżkę uniosły swoją tylną oś w powietrzu, a kaskaderzy w Fordach Focusach RS przejeżdżali tyłem pod nimi w połowie obracając auto i wyjeżdżając spod koparek przodem.
     
    Ogólnie impreza udana, wiele wiele samochodów do obejrzenia z bliska. Świetne pokazy driftowe, gdzie od jadącego bokiem samochodu stało się metr od niego czując drobinki opony na twarzy Tor na płycie stadionu się sprawdził, a zarówno Verva Street Racing jak Top Gear Live zaprezentowały motosport w pełnej klasie. Chyba nie było osoby spośród 58 tyś przybyłych, która mogłaby narzekać. Nawet pogoda ładna Poniżej parę zdjęć od kolegi Imperatora ;p jakość nie najlepsza, bo telefonem robione. Zakaz był wnoszenia porządnego sprzętu z konkretnym zoomem.
     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

    Imperator360
    Minione Gran Prix Włoch zakończyło nie tylko część sezonu rozgrywaną na Starym Kontynencie czy europejską część kariery Marka Webbera w samochodzie Formuły 1, ale także potwierdziło moje przekonania z poprzedniego weekendu o rozstrzygnięciach w punktacji generalnej. Zaowocowało to tym, że możemy mówić w kategorii prawie pewnego zakończenia całego sezon tej niedzieli na torze Monza. Zaczynają o tym przekonywać nie tylko dziennikarze, ale również sami zainteresowani, którzy robią co mogą, a przewaga lidera punktacji nie topnieje.
    Red Bull Racing miał tylko odrabiać straty na tym bardzo szybkim obiekcie, o czym wspominał sam techniczny guru zespołu, Adrian Newey. Jak się jednak okazuje, z każdym kolejnym rokiem auto spod znaku Czerwonego Byka pozbawiane jest kolejnych słabości i dominuje na każdym kolejnym torze pomimo tak różnych specyfikacji w całym kalendarzu. Dobrze określił to Romain Grosjean, który powiedział, że bolid RB9 Vettela i Webbera generuje tyle docisku z podłogi i dyfuzora, że inżynierowie z Milton Keynes mogli przygotować odpowiednio mniejsze przednie i tylne skrzydła od konkurencji tak potrzebne do rozwijania jak największych prędkości maksymalnych. Efektem cały pierwszy rząd wywalczony przez ten zespół podczas kwalifikacji i pewne zwycięstwo Vettela podczas samego wyścigu. 3-krotny Mistrz Świata do perfekcji opanował taki styl ścigania, polegający na dobrym wystartowaniu i kontrolowaniu tempa nad rywalami przez cały dystans niedzielnych zawodów. Jedyny błędem, który można było się doszukać, to dość mocno zblokowane przednie prawe koło na dohamowaniu do pierwszego zakrętu, co z pewnością wpłynęło w jakimś stopniu na prowadzenie się auta, ale także na komfort kierowcy zaburzony wibracjami. Nie miało to jednak wpływu na zdobyte punkty i Vettel wyprzedza drugiego w klasyfikacji Fernando Alonso o 53 oczka. Do tego wyniku świetny rezultat dopisał również Mark Webber uzupełniając najniższy stopnień podium na koniec swoich przygód z klasycznym torem Monza w bolidzie Formuły 1.

    Dominacja Red Bulla oczywiście nie przeszła bez echa wśród włoskich kibiców, którzy dość głośno wyrazili swoje niezadowolenie tłumnie gromadząc się pod podium uskuteczniając gwizdy i inne tego typu zachowania uważane za niezbyt stosowne. W F1 to nie pierwszy raz, bowiem GP Włoch znane jest z tego typu zachowań, a szczególnie gdy na najwyższym stopniu âpudłaâ nie stoi kierowca Ferrari, o czym przekonał się w ubiegłym roku także Lewis Hamilton jeżdżący jeszcze w barwach McLarena. Sam lider klasyfikacji nie bierze tego do siebie, a wręcz przekonuje, że takie zachowanie podkreśla dobrze wykonaną pracę przez niego i cały team. Oczywiście wypada docenić to, jak ważna dla tego narodu jest marka Ferrari, ale nie należy pochwalać tego typu zachowań. Zwycięzca dzisiejszego gran prix nie zrobił nic kontrowersyjnego, a Tifosi mogą mieć pretensje tylko do swojego ukochanego teamu, który od 2009 roku nie potrafi zbudować porządnej wyścigówki. Aby nie narażać się zbyt Włochom, należy z obowiązku powiedzieć, że takie praktyki można usłyszeć również w innych krajach. Dzisiejszy bohater, Sebastian Vettel, podobnego zachowania kibiców doświadczył podczas tegorocznego wyścigu o GP Wielkiej Brytanii, którego przez awarię skrzyni biegów ostatecznie nie ukończył.
    Skupiając się jednak na wyścigu warto podkreślić zmarnowane szanse w Mercedesie. Przywieziony przez ten team usprawniony pakiet generujący niski docisk aerodynamiczny oparty o przestudiowane dane po GP Belgii zdawał się działać poprawnie w bolidzie Lewisa Hamiltona i Nico Rosberga. Niestety koszmar tego pierwszego zaczął się już podczas kwalifikacji, gdzie najpierw po przejechaniu po wysokich krawężnikach została uszkodzona podłoga, a po błędzie w Q2 i szerokim wyjechaniu z zakrętu Parabolica zostały przekreślone szanse na dobrą pozycję startową. Tym samym Lewis Hamilton przerwał niemal 4-letnią passę, gdzie zawsze meldował się w finałowym segmencie kwalifikacji (ostatnio nie wszedł do Q3 w Malezji 2010). Pech Mistrza Świata z 2008 roku nie skończył się także w niedziele, gdzie w odrabianiu pozycji przeszkodził âkapećâ zmuszając strategów Mercedesa do ściągnięcia swojego podopiecznego wcześniej po nowy komplet opon i zmiany strategii na dwa zjazdy. Zwracając jednak uwagę na tempo, dodatkowy postój kosztował Hamiltona przynajmniej ukończenie wyścigu w pierwszej piątce. Jakby tego było mało, problem z radiem uniemożliwiał podejmowanie trafnych decyzji i jak przyznał sam zainteresowany, była to jazda na ślepo. Ostatecznie po kilku interesujących manewrach wyprzedzania w końcówce zawodów Lewis Hamilton ukończył GP Włoch na 9 miejscu. Z problemami również Nico Rosberg, który stracił cały trzeci sobotni trening przez przegrzanie się silnika w jego W04. Problem w mniejszym stopniu powrócił w wyścigu i przysporzył trochę nerwów kierownictwu zespołu z Brackley. 6 miejsce Niemca nie wystarczyło jednak, by obronić 2 miejsce w klasyfikacji generalnej konstruktorów. Obaj zawodnicy zapowiadają jednak mocne tempo w kolejnych rundach, gdzie powróci wzbogacony poprawkami pakiet mający za zadanie generować jak najwięcej docisku aerodynamicznego.

    Ekipa Ferrari mająca największy apetyt na tytuł w tym roku znów opuszcza tor rozczarowana. Praktyki w kwalifikacjach z jazdą bezpośrednio za swoim zespołowym kolegą, by zmniejszyć opór powietrza na prostych i zyskać nieco prędkości, nie dały jakiś piorunujących rezultatów i na starcie zarówno Felipe Massa jak i Fernando Alonso musieli znów oglądać tylne skrzydła bolidów Red Bulla. Zakamuflowana pomoc Webbera również niewiele pomaga choć po wyprzedzeniu Australijczyka była szansa spróbować zmierzyć się z tempem prowadzącego Vettela, co jak wiemy się nie udało. Wspominam o tym dlatego, ponieważ przyjaźń tych dwóch kierowców pozwala Hiszpanowi na więcej. Manewr wyprzedzania czerwonego Ferrari na 3 okrążeniu w zakręcie Variante della Roggia dało się bez większego kłopotu obronić, ale granatowy bolid nr.2 nie zamierza spowalniać rywali ścigających granatowy bolid nr.1. Manewr ten wyglądał bardzo podobnie jak późniejsze âwyprzedzaniaâ Massy przez Alonso. Druga lokata na mecie to za mało, by zacząć odrabiać straty. Na pocieszenie czwarta pozycja Brazylijczyka pozwoliła wyprzedzić pechowego Mercedesa w klasyfikacji konstruktorów. Wieczny optymista Fernando Alonso stracił już nadzieję i zapowiada, że bez awarii w bolidzie Vettela nie ma co liczyć na końcowy triumf. Najlepsze tory dla Ferrari już się skończyły, a zaczynają się obiekty, gdzie nie ma co liczyć na słabszą dyspozycję Red Bulla. Wieczne niepowodzenia odbijają się na zespole i coraz częściej jesteśmy świadkami dość nerwowych reakcji po stronie kierowcy, co z pewnością psuje całą atmosferę, a to kolejna rzecz, która z nie pomoże.
    Zadziwiające jest to, że do końca sezonu 2013 mamy jeszcze 7 wyścigów, a mimo to już piszemy o tym, kto âwypadaâ z walki o końcowy triumf. Do tego grona włączamy jeszcze Lotusa, gdzie po bardzo słabym występie obu kierowców w kwalifikacjach i przymusowym pit stopie Kimiego Raikkonena wymuszonym po uderzeniu w samochód Sergio Pereza, Fin drugi wyścig z rzędu nie uzyskał ani jednego oczka, co przy zdobytym komplecie 50 punktów przez lidera pozwala zrozumieć dlaczego sam kierowca przekreślił już swoje szanse. Sam zespół jest dość mocno rozczarowany, bo jak podkreśla szef ekipy, Eric Boullier, po przymusowym postoju Raikkonen wyjechał 37 sekund za prowadzącym Vettelem, a na mecie stracił 38 sekund, co oznacza stratę na poziomie tylko jednej sekundy, gdyby wyścig przejechano na zaplanowany jeden pit stop. Trzeba jednak zwrócić uwagę, że mając niekompletny bolid, który przeważnie nie radzi sobie w kwalifikacjach, w start z niższych pozycji zawsze wpisane jest ryzyko, którego doświadczył dziś Fin. Trzeba mieć także na uwadze to, że prowadzący zawsze kontroluje swoją przewagę nad rywalami i gdy nie musi, naturalnie nie jedzie na 100% możliwości swojego bolidu. Szefostwo teamu z Enstone przekonuje jednak, że mieli tempo Vettela. Co w tym wypadku ma powiedzieć Mercedes, gdzie do Lewisa Hamiltona należało większość rekordów dzisiejszego wyścigu, a po nieplanowanej wizycie w alei, Anglik wyjechał 6 sekund za Raikkonenem kończąc przed kierowcą Lotusa ze startą 33 sekund do zwycięzcy GP Włoch. Honor uratował Romain Grosjean, który w końcówce stoczył zaciętą walkę z odrabiającym kierowcą Srebrnej Strzały i utrzymując zimną krew do końca zgarnął 4 punkty za 8 miejsce.

    Na koniec warto wyszczególnić wyczyn Nico Hulkenberga, który świetną, trzecią pozycję startową wywalczoną w sobotę przekształcił w 10 punktów za 5 lokatę w niedziele. Od dawna mówi się, że Niemiec jest zawodnikiem skrywającym wiele wyścigowego talentu i ciekawie byłoby zobaczyć, jak sprawdzi się startując w zespole mocniejszym od mającego problemy finansowe Saubera. Szanse na to są, jednak nic oficjalnie nie wiemy, a jedynie mówi się, że âHulkâ przymierzany jest w przyszłym sezonie do bronienia barw Lotusa czy Ferrari, w zależności czy team z Maranello pozbędzie się Felipe Massy. Chciałoby się powiedzieć, żeby w kalendarzu było więcej takich torów jak włoska Monza, która pozwala zabłysnąć kierowcy ze słabszym bolidem (pamiętamy pokaz możliwości Sebastiana Vettela w 2008 roku jeżdżącego wówczas dla Toro Rosso).
    Właśnie tutaj do walki o czołowe lokaty przeważnie włączała się ekipa Force India przeżywająca w tym roku ogromne rozczarowanie. Rozbity bolid na początku przez Paula Di Restę i 16 miejsce Adriana Sutila na mecie, to z pewnością nie jest tym, o czym marzy Vijay Mallya mając w pamięci wspomniane dobre zdobycze punktowe w ubiegłych latach na Monzy. Nie pomaga to w rywalizacji z McLarenem w klasyfikacji generalnej, który po zapowiedziach walki o podium wywiózł tylko 1 punkcik za 10 miejsce Jensona Buttona.
    Podsumowując wyścig o Gran Prix Włoch trudno znaleźć kogoś, kto na 7 wyścigów do końca mógłby realnie włączyć się do walki o Mistrzostwo Świata. Nikt chyba nie może sobie wyobrazić, aby perfekcyjnie działający zespół Red Bulla roztrwonił taką przewagę punktową. Wyeliminowaliśmy trzy ekipy, które miały największe szanse w tym roku nie tylko ze względu na to, jak wygląda obecna sytuacja punktowa, ale także zwracając uwagę na reprezentowane tempo. Wydaje się, że tylko Mercedes może odebrać jakieś zwycięstwa Vettelowi, ale przy różnych warunkach opony w Srebrnej Strzale różnie mogą reagować stąd dość wielki znak zapytania. Ferrari z celem kończenia każdych zawodów przed Niemcem wciąż walczy, aby to założenie spełnić, a Lotus zdaje się już dawno stracił rozpęd z początku roku. Po prostu cieszmy się pojedynkami na torze, bo zakończenie tego serialu niestety już znamy.
    Autor: Imperator360
    Danteze
    W piątej odsłonie serii Forza Motorsport ujrzymy całkiem nowy tor o nazwie Mount Panorama Circuit, zlokalizowanym w Bathurst w Australii. Jest to bardzo wymagający i szybki tor, posiadający niezwykle ciasne zakręty i długie proste. Na torze w Bathurst będziemy mogli poczuć namiastkę słynnego Monaco. Przez wielu kierowców, Mount Panorama jest uważany za jeden z najtrudniejszych torów. Dan Greenwalt oznajmił, że tor ten był jednym z najczęściej wymienianych przez fanów, co poskutkowała jego włączeniem do gry.
     
    Oto komentarz Dana podczas prezentacji toru:
     
     
    Oto jak wygląda tow w szczegółach:
     

     
     
    Na pierwszy rzut oka wygląda on niepozornie, ale spójrzcie sami na przejazd Jensona Buttona:
     
    <iframe width="640" height="360" src="https://www.youtube.com/embed/x4XVF3jJL5Q?feature=player_detailpage" frameborder="0" allowfullscreen></iframe>
     
     
    Autor: Marcin Piekarz
    Ĺšródło: Forza Motorsport Polska
    Danteze
    Fani serii Forza Motorsport zostali nagrodzeni przez Turn 10 nowym systemem przyznawania nagród. Polega on na zdobywaniu punktów w grach z serii Forza, im więcej punktów będziemy mieli tym większy poziom uzyskamy. W zależności od wysokości poziomu będziemy co jakiś czas otrzymywać nagrody. Oczywiście większy poziom będzie cechował się bardziej wartościowymi podarunkami. Punkty składające się na poziomy zdobywamy w grach wymienionych poniżej:
     
    - Forza Horizon
    - Forza Motorsport 4
    - Forza Motorsport 3
    - Forza Motorsport 2
     
     
    Aby sprawdzić swój poziom i ilość zgromadzonych punktów wystarczy zalogować się na stronie forzamotorsport.net i kliknąć na zakładkę Rewards.
     
    Poniżej prezentuję jak wygląda system przyznawania nagród na przykładzie mojego konta. W lewym górnym rogu pokazany jest poziom pod nazwą "Tier" oraz suma punktów ze wszystkich gier Forza. Bardziej na prawo znajduje się licznik odmierzający dni do ukazania się nowych nagród. W kółkach poniżej została rozpisana ilość punktów z podziałem na poszczególne gry. Trochę wyżej mamy listę znajomych i pozycje jaką zajmujemy. W moim przypadku znajomych z większą ilością punktów jest trzech. Trzeba pamiętać, że brane są osoby tylko i wyłącznie z naszej listy znajomych.
     
     

     
     
     
    Po kliknięciu na "New Rewards" przechodzimy do strony na której możemy pobrać nagrody. Na poniższym obrazku pokazane jest co otrzymujemy przy poziomie czwartym. Są to kredyty w grach Forza Horizon i Forza Motorsport 4 oraz jeden Unicorn. W zależności od poziomu nagrody będą inne. Na obrazku widać również, że po kolejne prezenty możemy zgłosić się za sześć dni.
     
     

     
     
    Autor: Marcin Piekarz
    Ĺšródło: Forza Motorsport Polska
    Imperator360
    Wpatrywanie się w belgijskie niebo podczas niedzielnego popołudnia ostatecznie okazało się niepotrzebne. Z dużym prawdopodobieństwem zapowiadany deszcz na wyścig pojawił się mniej oczekiwanie w piątek i sobotę nie utrudniając zmagań na tym i tak dość wymagającym obiekcie podczas finałowego dnia weekendu wyścigowego. Mimo to rywalizacja przyniosła nam dość interesujących tematów do omawiania.
    Podsycić atmosferę tuż przed startem postanowił odchodzący po tym sezonie z F1 Mark Webber, który nie wymieniając konkretnego nazwiska dość jednoznacznie wskazał, kto podobno ma już kontrakt z zespołem Red Bulla na 2014 rok u boku Sebastiana Vettela. Trudno tutaj mówić o przesadnym ukrywaniu, gdy słyszmy z ust âKanguraâ, że Australia będzie zadowolona.
    I to właśnie od Daniela Ricciardo warto zacząć pisać, bowiem od kiedy toczy się walka o fotel seniorskiego teamu, zawodnik urodzony w Perth wyraźnie nabrał wiatru w żagle. Po zupełnie popsutych strategicznie kwalifikacjach, gdzie obaj podopieczni Toro Rosso odpadli już po Q1 zajmując odległe 18 i 19 miejsca, w wyścigu Ricciardo pokazał, że potrafi stoczyć kilka udanych pojedynków i zapunktować pomimo tak słabej sobotniej czasówki. Co prawda tor Spa swoją charakterystyką umniejsza znaczeniu kwalifikacji, to z drugiej strony bolid włoskiego zespołu plasuje się poza pierwszą szóstką najszybszych konstrukcji i z pewnością trzeba się napracować, by coś w nim osiągnąć. Czy jedno oczko za 10 lokatę wzbogaci wiecznie uśmiechniętego Australijczyka nie tylko w klasyfikacji generalnej, ale także przypieczętuje najważniejszy w karierze kontrakt?

    Z pewnością liczy na to sam zainteresowany, bo zdaje się, że Mistrzowska ekipa spod znaku Czerwonego Byka nie zwalnia w drodze po czwarty z rzędu tytuł Mistrza Świata wśród kierowców i konstruktorów. Sebastian Vettel bardzo szybko podczas dzisiejszych zawodów w Belgii wybił z głowy rywalom myśli o choćby próbie przekroczenia linii mety na pierwszym miejscu. Tempo po starcie z drugiego pola na pierwszych metrach wyścigu było z innej ligi i szybkie wyprzedzenie Lewisa Hamiltona ruszającego z polepositions pozwoliło rozpocząć spacerek po drugi w karierze triumf Niemca w Ardenach. 46 punktów przewagi nad drugim w tabeli Fernando Alonso i 58 nad trzecim w generalce Lewisem Hamiltonem to już sporo mając na uwadze, że zbliżają się tory najlepiej pasują nie tylko bolidowi RB8 ale także samemu kierowcy (Korea, Japonia, Indie). Na Marka Webbera rywale zainteresowani odbieraniem punktów Vettelowi nie mają co liczyć. Wydaje się, że zwycięzca 9 Gran Prix w swojej karierze stracił ochotę na otwarcie dwucyfrowego wyniku i jazda tego kierowcy z każdym kolejnym weekendem wydaje się coraz bardziej pozbawiona chęci, zapału, charakteru â jakkolwiek byście chcieli to nazwać.
    Mimo to Fernando Alonso nie przekreśla swoich szans i podbudowany drugim miejscem w Spa wspomina coś o sześciu wygranych w ostatnich rundach sezonu 2013. Wydaje się, że po GP Włoch za 2 tygodnie jego plany szybko zostaną zweryfikowane na torach bardziej technicznych, wymagających dobrego pakietu aerodynamicznego, o których wspominałem powyżej. Oczywiście słów Hiszpana nie należy od razu przekreślać, bowiem po świetnej jeździe w wyścigu uwodnił, że słusznie zapowiadał możliwość powalczenia nawet o zwycięstwo po sobotnich kwalifikacjach ukończonych na 9 miejscu. Poprawki w F138 zaczynają działać i pewnie stąd ten optymizm u lidera zespołu Ferrari.
    Z kolei w Mercedesie zawodnicy odnotowali odwrotny trend. Ich W04 zawsze lepiej âczułâ się w chłodniejszych warunkach, jednak po zmianach mających ograniczyć nadmierne zużycie przy wyższych temperaturach byliśmy świadkami dość słabego tempa prezentowanego zarówno przez Lewisa Hamiltona jak i Nico Rosberga. Brytyjczyk podkreślał jednak, że gdyby nie loteryjne warunki podczas Q3, szansa na wywalczenie czwartego z rzędu pierwszego pola startowego byłyby niewielkie i być może oczekiwania kibiców oglądających niedzielne zmagania były przez to zbyt wysokie. Szef zespołu, Ross Brawn wskazuje na problem z balansem ich Srebrnej Strzały, a wszystko przez niższy poziom docisku stosowany w Belgii w porównaniu choćby do tego, jaki używano na Hungaroringu 4 tygodnie wcześniej. Mimo to 3 miejsce Hamiltona i 4 Rosberga nie powoduje dużego pesymizmu u obu reprezentantów Mercedsa, którzy zapowiadają mocne tempo choćby w Singapurze, gdzie wykorzystuje się pakiet dający jak najwięcej docisku aerodynamicznego.

    O ile wciąż mówimy o ewentualnych pretendentach do prób powstrzymania Vettela, to nie wiadomo, w którym miejscu umieścić Lotusa. Czy będą wstanie jeszcze odbierać punkty swoim rywalom? Zdaje się, że team z Enstone traci rozpęd z początku sezonu przeplatając czasem swoje niepowodzenia jakimś dobrym rezultatem. Kimi Raikkonen spadł na czwarte miejsce w klasyfikacji indywidualnej po nieukończeniu wyścigu w Spa przez awarię hamulców w jego bolidzie spowodowanej najprawdopodobniej uszkodzeniem tarczy hamulcowej w wyniku jej przegrzania. A wszystko przez tzw. zrywkę, którą każdy z kierowców ma na swoim wizjerze kasku. Ta zatykając wlot powietrza układu chłodzenia spowodowała nieodwracalne szkody. Przy pierwszej wizycie po nowe opony mechanicy zauważyli niedrożny kanał doprowadzający powietrze, jak się jednak później okazało było już za późno i sypiący się przy ostrym hamowaniu czarny pył zwiastował nieuniknioną usterkę. Fin zakończył tym samym swoją passę 27 wyścigów z rzędu ukończonych na punktowanych miejscach. Mimo to Lotus w Belgii nie wyglądał zbyt konkurencyjnie, a pozycja lidera ekipy tuż przed wycofaniem się z zawodów nie zapowiadała prób włączenia się do walki choćby o pierwszą piątkę ma mecie. Potwierdził to Romain Grosjean, który skończył niedzielne zmagania na 8 miejscu. Podobnie jak w przypadku Mercedesa, także i w Lotusie dały o sobie dać dość chłodne warunki pogodowe.
    Słabszą dyspozycję szybszych rywali dobrze wykorzystał McLaren. Jenson Button dowożąc 8 punktów za 6 lokatę zagwarantował swojemu zespołowi awans w klasyfikacji generalnej wśród konstruktorów przeskakując ich bezpośredniego rywala, hinduski team Force India. Byłoby znacznie lepiej gdyby nie zbyt arogancka jazda Sergio Pereza ukaranego za wypychanie z toru Grosjeana. Po odbyciu kary zmieniono u młodego Meksykanina strategię na jedną zmianę opon, co jak się później okazało nie przyniosło żadnych korzyści, a Checo jadący na mocno zużytym ogumieniu musiał poddać się w walce o 10 pozycję z goniącym Danielem Ricciardo.

    Ludzie z Force India mogli się tylko przyglądać jak wymyka im się z rąk bardzo dobre 5 miejsce w klasyfikacji generalnej konstruktorów. Oczekiwania podczas tego wyścigu z pewnością były dużo większe po bardzo dobrym występie w kwalifikacjach Paula di Resty. Szkot nie założył slicków na początku ostatniego segmentu kwalifikacji, jak naiwnie zrobiły to inne ekipy i pojechał świetne okrążenie przez dłuższy czas pozostając na 1 miejscu. Niestety warunki na sam koniec Q3 poprawiły się na tyle, że ostatecznie musiał pogodzić się z 5 polem startowym, co i tak jest świetnym wynikiem wygrywając z bolidami Lotusa czy Ferrari. Niestety w wyścigu nie było już tak dobrze, a na drodze do dowiezienia choćby najmniejszych punktów stanął Pastor Malnonado. Słynący z rozbijania swoich bolidów Wenezuelczyk w ostatniej szykanie zahaczył lekko drugiego z kierowców Force India, Adriana Sutila, co spowodowało chwilową utratę kontroli nad przodem auta i z impetem uderzenie w tylne lewe koło następnego w kolejce Di Resty eliminujące go z dalszej rywalizacji. Zawodnik Williamsa otrzymał za to surową karę przejazdu przez aleje serwisową z dodatkowym 10-sekundowym postojem dając wszystkim obserwatorom kolejny argument przy dyskusji oceniającej wartość tego kierowcy, a wielkość jego wkładu dzięki petrochemicznemu gigantowi z Wenezueli. Sytuację w Force India starał się uratować Adrian Sutil zgarniając 2 oczka z 9 miejsce.
    Po wyścigu o GP Belgii pozostaje zadać pytanie, czy Sebastian Vettel rozpoczął spacerek po czwarty z rzędu tytuł Mistrza Świata? Oczywiście większość kibiców wskazuje na ubiegłoroczną punktację, gdzie Fernando Alonso na tym samym etapie mistrzostw miał podobną przewagę i mimo to nie triumfował w 2012 roku. Warto jednak zwrócić uwagę, że to niemiecki zawodnik w najszybszym bolidzie gonił wtedy w punktacji. Do tego nazwany przez Webbera âmistrz jednego okrążeniaâ dołożył swoje trzy grosze do ubiegłorocznej walki prezentując w tym sezonie mniej szkodliwą dla rywali jazdę, co i tak nie miałoby większego znaczenia, bo startujący zawsze z przodu Vettel nie walczyłby bezpośrednio na pierwszych okrążeniach z Romain Grosjean, jak robił to w 2012 roku Alonso wyraźnie odstając w kwalifikacjach. Jak sam dwukrotny Mistrz Świata potem przyznał, ruszając do wyścigu z dalszych pozycji zawsze zwiększa się ryzyko kontaktu z innymi zawodnikami na torze. Myślę, że kibice powinni przyjąć system Vettela i skupiać się tylko na pojedynczych wyścigach, bo w perspektywie całego sezonu 2013 karty praktycznie zostały już rozdane.
    Autor: Imperator360
    Danteze
    Po raz pierwszy w serii Forza Motorsport gracze będą mogli ścigać się na legendarnym belgijskim torze Spa-Francorchamps. Takie wieści przekazało dzisiaj studio Turn 10. Do grona potwierdzony torów w grze Forza Motorsport 5 dochodzi również Mazda Raceway Laguna Seca. Obecnie jeszcze nie ma zdjęć ze Spa, ale mamy nadzieje, że ukażą się już niebawem!
     
     
    Autor: Marcin Piekarz
    Ĺšródło: Forza Motorsport Polska
    Zdjęcie: onlinecenter.pl
    Danteze
    W ubiegły poniedziałek zaprezentowaliśmy pierwszą część wywiadu z kierowca wyścigowym Jakubem Sudołem, w którym rozmawialiśmy głównie o przeszłości. W drugiej części bardziej skupimy się na teraźniejszości i przyszłości oraz porozmawiamy o Wyścigowym Pucharze Polski w którym Jakub obecnie startuje oraz dowiemy się więcej o Hondzie S2000.
     
    Zapraszamy do lektury drugiej części wywiadu z Jakubem Sudołem.
     
     
    Marcin: jak wiemy obecnie startujesz w Wyścigowym Pucharze Polski. Co sprawiło, że wybrałeś akurat te zawody?
     
    Jakub: Przede wszystkim fajna, przyjacielska atmosfera. Tutaj rzadko zdarzają się sytuacje, żeby ktoś na kogoś krzyczał i wyzywał, kierowcy się szanują i szanują swoje samochody. Poza tym wyścigi w większości odbywają się w moim domowym Poznaniu, co znacznie zmniejsza koszty udziału. Przy budżecie jaki trzeba mieć w Kia Lotos Race można ścigać się szybkim i ładnym autem, który daje wielką frajdę z jazdy w WPP.
     
     
    Marcin: Jakie były twoje odczucia po pierwszych wyścigach WPP?
     
    Jakub: Byłem bardzo mile zaskoczony samą rywalizacją i wyścigami, jednak dziwi mnie trochę małe zainteresowanie publiczności tymi zawodami. Warto zaznaczyć, że rzadko zdarza się sytuacja aby WPP było rozgrywane jako jedyne zawody podczas weekendu np. podczas ostatniej rundy, oprócz Wyścigowego Pucharu Polski startowały też, Mistrzostwa Europy centralnej, Mistrzostwa Polski, Puchar VW i wiele innych, a zainteresowanie publiczności, co prawda było, ale nie takie jak np. podczas Gran Turismo Polonia, kiedy setki tysięcy ludzi przychodzi popatrzeć jak bogaci kolesie kręcą bączki na ulicy w Poznaniu. Warto też zauważyć, że na torze startują tak samo egzotyczne samochody, np. Pagani Zonda czy Saleen.
     
     
    Marcin: Opisz proszę na czym polega Wyścigowy Puchar Polski?
     
    Jakub: Wyścigowy Puchar Polski odbywa się na podobnych zasadach co WSMP czyli Mistrzostwa Polski, jednak większość wyścigów odbywa się w Polsce, wpisowe jest niższe oraz dopuszcza się udział samochodów starszych niż 20 lat. Ponadto poza klasami OPEN, auta muszą odpowiadać homologacji, czyli dokumentowi, który dokładnie określa zakres przeróbek danego samochodu. Wszystko to sprawia, że koszty uczestnictwa są niższe i więcej potencjalnych chętnych może spróbować prawdziwych kontaktowych wyścigów na stosunkowo wyrównanych zasadach. W WPP jest wiele klas podzielonych na trzy grupy, które to mają oddzielne wyścigi. Każda klasa ma oddzielną klasyfikację, co wprowadza trochę chaosu dla potencjalnego widza, bo tak naprawdę ciężko się połapać, kto w której klasie obecnie prowadzi. Pierwsza grupa to klasy 1 i 2 . Klasa 1 to auta do 1100ccm pojemności, czyli klasa stworzona pod Fiaty CC i SC. Klasa 2 to auta od 1100 do 2000cc, zbudowane na podstawie homologacji, która ogranicza ich przeróbki. Druga grupa to klasa 3 i 4. Klasa 3 to OPEN 2000, w której ja startuję. W tej klasie dopuszczone są samochody, których silniki mają poniżej 2000ccm i jest to tak na prawdę jedyny warunek. Przeróbki są w zasadzie dowolne. Klasa 4 to klasa OPEN, dopuszczająca wszystkie auta z silnikami od 2000ccm do 4500.  W przypadku samochodów turbodoładowanych stosuje się współczynnik 1.7, przez który należy pomnożyć nominalną pojemność samochodu z turbiną lub kompresorem. Wynik po przemnożeniu klasyfikuje go do danej klasy. Trzecia grupa to tzw. Maluch Trophy i jak sama nazwa wskazuje jest to wyścig Fiatów 126p. Poza tymi klasami, które wymieniłem dochodzą jeszcze klasy historyczne, w których auta muszą mieć ponad 20 lat, jednak nawet dla mnie jest to dość zagmatwane i nie ma sensu na tym etapie tego wszystkiego wyjaśniać.
     

     
     
    Marcin: Miałeś w swojej karierze jakieś ciekawe przygody, które w szczególności zapadły ci w pamięci?
     
    Jakub: Szczególnie często wspominam mój pierwszy start w WPP. Był to 2011 rok i wtedy było jeszcze więcej klas, przez co na jedną przypadało średnio 5 zawodników. Kiedy przyjechałem na zawody moją Hondą Civic VTi o pojemności 1.6 okazało się, że w mojej klasie (do 1.6) startuję sam!. W związku z tym napisałem podanie do sędziów o przeniesienie mnie do klasy wyższej do 2.0 , która to była już dosyć mocno obsadzona. Podanie zostało rozpatrzone pozytywnie i wystartowałem w zawodach w klasie do 2.0. Okazało się już po kwalifikacjach do wyścigu, że mój stary 20 letni Civic, którego zbudowaliśmy razem z ojcem w przydomowym garażu, jest na tyle szybki, że mam pierwsze miejsce w klasie. Nie był może najmocniejszy z uwagi na mniejszą pojemność, ale nie duża masa pozwalała na wyrównaną rywalizację z autami o pojemności 2.0. W samym wyścigu po zaciętej walce wygrałem i dumnie stanąłem na pierwszym miejscu podium, pokonując dużo bardziej doświadczonych zawodników. Radość nie trwała długo, bo okazało się, że na tyle ta sytuacja rozgoryczyła zawodnika, który z reguły wygrywał klasę do 2.0, że złożył na mnie protest. Co ciekawe dotyczył on tego, że mam za słaby samochód i nie mogę startować razem z nim w klasie, bo to on przecież zawsze wygrywał!. Niestety, mimo, że sytuacja była kuriozalna, to regulamin był po jego stronie, bo mój Civic miał 1597ccm, więc nijak łapał się do klasy dopuszczającej auta od 1600 do 2000ccm. Zostałem zdegradowany, odebrano mi zwycięstwo i przyznano wygraną w klasie niższej. Kolega był bardzo dumny, że wygrał, a ja i tak wiedziałem, że jeżdżę lepiej. Może ta historia trochę gryzie się z tym jak przedstawiłem WPP wcześniej, ale do tej pory była to jedyna taka sytuacja, a ludzie lekko mówiąc dziwni, zdarzą się w każdej dyscyplinie i serii wyścigowej, więc nie skreślam całego WPP przez tego jednego człowieka.
     
     
    Marcin: Przejdźmy teraz do samochodu jakim się ścigasz, jest to Honda S2000. Dlaczego padło akurat na ten model?
     
    Jakub: Kiedy udało się sprzedać Kia Picanto, na allegro znalazłem S2000 lekko rozbitą z kierownicą po prawej stronie. Cena była atrakcyjna, ale auto wielce niepewne, nie wiadomo czy sprawne i proste. Jednak jeśli chodzi o motorsportowe przygody, rzadko kiedy kierujemy się rozsądkiem. Na drugi dzień po sprzedaniu Picanto, Honda jechała już do nas z okolic Lublina. Projekt budowy wyścigowej S2000 w Polsce to dość duże wyzwanie, głównie z uwagi na to, że nikt w naszym kraju do tej pory tego nie próbował. Wiele osób pyta, dlaczego to auto. Generalnie ciężko mi to racjonalnie wyjaśnić. Niby dobry silnik, dobra konstrukcja zawieszenia, dobre wyważenie. Wszystko fajnie, ale niestety auto bazowo jest ciężkie w porównaniu do innych konstrukcji w klasie do 2.0, a koszty części, które mogłyby poprawić osiągi „eski” są bardzo wysokie w porównaniu chociażby do części do Civica. Mimo to S2000 była marzeniem, autem, które oglądało się od wielu lat w gazetach i w Internecie. Nie wiem, ile godzin od małego spędziłem oglądając filmiki na youtube, analizując onboardy i słuchając dźwięku silnika. Do tego auto, przynajmniej według mnie, jest bardzo ładne i wygląda jak prawdziwa wyścigówka. Nie przypomina miejskiego „wozidła” przystosowanego tylko do jazdy po torze. Ponad to prowadzenie „eski” to coś zupełnie innego niż to, do czego przywykłem do tej pory. Poza oczywistymi różnicami pomiędzy autem z napędem na przednią oś, a autem z napędem na tył, S2000 jest wyjątkowo agresywna i narowista. To auto słynie z trudności w jej prowadzeniu i niejeden się o tym już boleśnie przekonał. To wszystko sprawia, że jest to dla nas jakiegoś rodzaju wyzwanie i przygoda, co przekonało nas do podjęcia ryzyka budowy takiej wyścigówki. Jak na razie, mimo rasowego wyglądu, jest to w zasadzie seryjny samochód z twardym zawieszeniem, klatką, głośniejszym wydechem i tuningowym body kitem. Mimo to, okazuje się być konkurencyjny i całkiem szybki, co dobrze rokuje na następny sezon, kiedy to mam nadzieje uda się przeprowadzić więcej modyfikacji.
     

     autor: Dawid Imbryczkowski
     
    Marcin: Łyczymy w takim razie powodzenia. Jeśli już wspomniałeś o przyszłości, to jakie są twoje plany na najbliższe lata?
     
    Jakub: Jak na razie chcemy rozwijać nasz projekt i dobrze dogadać się z S2000. Myślę, że zostanę w WPP, ale niekoniecznie w tej samej klasie. Kto wie, może doładujemy Hondę i wtedy będzie możliwa walka z potworami z klasy OPEN.
     
     
    Marcin: Czy jest szansa, że spotkamy się kiedyś wspólnie grając w Forzę?
     
    Jakub: Myślę, że szansa jest, bo nie ukrywam, gram w gry wyścigowe, ale na PC. Nie mam Xboxa, bo mimo że, jego cena nie jest na ten moment duża, to i tak zawsze wolałem kupić choćby dwie opony zamiast konsoli. Jednak jak tylko będzie okazja to chętnie pogram w Forze. Ciekawy jestem jak przedstawiono prowadzenie wirtualnej S2000.
     
     
    Marcin: Mam nadziej, że kiedy spotkamy się na wirtualnych wyścigach. Dziękuję za poświęcony mi czas a tym czasem do zobaczenia na torze!
     
    Jakub: Również dziękuję i do zobaczenia!
     
     
    Wywiad prowadził Marcin Piekarz.
    Autor zdjęcia z miniaturki: agniess.pl
    Danteze
    Dotarły do nas najświeższe informacje o zawartości poszczególnych edycji gry Forza Motorsport 5. Podobnie jak w przypadku czwartej części, podczas zakupu otrzymamy różnego rodzaju dodatki, które będą się różniły w zależności jaką edycję gry postanowimy nabyć. Najwięcej bonusów znajdziemy oczywiście w edycji limitowanej. Ponadto do wyboru będziemy mieli edycje standardową oraz Day One.
     
    Poniżej prezentujemy zawartość poszczególnych edycji:
     
    Forza Motorsport 5 Limited Edition - w jej skład wchodzić będą trzy dodatkowe paczki samochodów, członkostwo VIP oraz Audi RS7 Sportback z 2014 roku. Oto jakie samochody będą zawarte w paczkach:
     
    Limited Edition Car pack:
     
    - 2011 Audi RS3 Sportback
    - 2012 Aston Martin Vanquish
    - 2013 Ford M Shelby Mustang GT500
    - 2013 McLaren P1
    - 2013 SRT Viper GTS
     
    Wymienione powyżej modele będą posiadały unikatowe projekty malowań oraz tuning, a ich standardowe wersje będą dostępne w standardowej edycji gry.
     
     
    VIP Membership:
     
    - 1965 Shelby Cobra 427 S/C
    - 1987 RUF CTR Yellowbird
    - 1991 Mazda #55 787B
    - 2011 Ford F150 SVT Raptor
    - 2011 Bugatti Veyron Super Sport
     
    Dodatkowo członkostwo VIP pozwoli nam brać udział w dodatkowych eventach, otrzymywać podarunki od Turn10, da dostęp do unikatowej karty gracza oraz przyspieszy otrzymywanie nagród.
     
     
    Day One Car Pack:
     
    - 2010 Audi TT RS Coupe
    - 2013 Ford Focus ST
    - 2011 Lamborghini Gallardo LP570-4 Superlaggera
     
    Wymienione powyżej modele będą posiadały unikatowe projekty malowań oraz tuning, a ich standardowe wersje będą dostępne w standardowej edycji gry.
     
     
    Zawartość pozostałych edycji plus ich ceny wyglądają się następująco:
     

     
     
     
    Wygląd Edycji Limitowanej:
     

     
    Audi RS7 Sportback:
     

     
     
    Autor: Marcin Piekarz
    Ĺšródło: Forza Motorsport Polska
    Danteze
    Po krótkiej przerwie spowodowanej czasem wakacyjnym wracamy do ciężkiej pracy. Na początek chcielibyśmy przedstawić wywiad z utalentowanym młodym kierowcą jakim jest Jakub Sudoł. Nie ma on sobie równych w swojej klasie Wyścigowego Pucharu Polski, wygrana goni kolejną wygraną a jego kariera nabiera rozpędu. Specjalnie dla Forza Motorsport Polska Jakub zdradzi nam szczegóły z życia kierowcy rajdowego.
    Zapraszamy wszystkich do lektury i zachęcamy do śledzenia kariery Jakuba, która niewątpliwie nabiera rozpędu.
    Marcin: Witaj Jakubie. Zacznijmy od samego początku, czyli skąd wziął się pomysł rozpoczęcia kariery w sportach motorowych?
    Jakub: Jak wielu małych chłopców wręcz chorobliwie interesowałem się wszystkim co związane z motoryzacją. Pierwszy mały motorek miałem w wieku 7 lat, jednak o dziwo zawsze byłem rozsądny i ostrożny, jedyne upadki jakie mi się zdarzały to były „gleby parkingowe”. W wieku 13 lat dostałem skuter do jazdy po ulicy. Razem z kolegą robiłem dziennie wiele kilometrów, często bez celu, aż w końcu kolega znalazł stronę poświęconą wyścigom skuterów. Z jego strony miało to być po prostu żartem, ale ja konkretnie się napaliłem, a jako że mój ojciec zawsze popierał tego typu inicjatywy - tak to się zaczęło.
    Marcin: A więc od motorka wszystko się zaczęło. Powiedz jakie były twoje odczucia gdy siadałeś za sterami coraz to mocniejszych maszyn? Jakie były różnice w ściganiu się nimi?
     
    Jakub: Wiele osób śmieje się albo głupio uśmiecha słysząc „ścigałem się na skuterach”, a tak naprawdę były to jedne z lepszych zawodów, w jakich brałem udział. W porównaniu do innych dyscyplin sportów motorowych, były stosunkowo tanie, a sama jazda dawała wiele frajdy. Wyścig na skuterach od strony techniki jazdy, taktyki czy zachowania na torze nie różni się wiele od wyścigu na motocyklach. Jednocześnie jest to bardziej bezpieczne z uwagi na mniejsze prędkości. Jeśli już o prędkość chodzi, to najszybszy skuter na jakim się ścigałem miał około 24 konie mechaniczne na kole (30 na silniku) i około 65 kg wagi. Przy krótkich przełożeniach, małych kołach dawało to naprawdę dobre osiągi. W zasadzie nie było możliwości startu na pełnym otwarciu przepustnicy, bo po prostu można było wylądować na plecach. Następnym etapem w mojej karierze były starty na Hondzie CBR 125 w pucharze markowym tych motocykli. Był to stosunkowo słaby sprzęt, jednak zawody były zorganizowane bardzo profesjonalnie, a konkurencja była bardzo silna, więc rywalizacja była zacięta. Zwycięstwo w tym pucharze dało mi możliwość startu już na szybszym motocyklu ufundowanym przez Honda Poland w kolejnym pucharze markowym. Była to Honda Hornet 600. Nie był to może super sportowy sprzęt, ale zapewniał już przyzwoite osiągi i jazda na nim zbliżała mnie do ’’poważnych” wyścigów. Po wygraniu wszystkich wyścigów - a co za tym idzie generalki Pucharu Horneta, dostałem od Hondy Poland już prawdziwie sportowy motocykl, jakim była Honda CBR 600RR. Na tym etapie  nie było już żartów - każdy błąd mógł być tragiczny w skutkach. Podczas jazdy ciężko było się skupić tylko na technice czy walce z przeciwnikami mając pod sobą pędzący i twardy asfalt z prędkością 200 km/h.
    Marcin: Twoją karierę na motorach przekreśliła kontuzja. Możesz napisać coś więcej o tym co się stało?
     
    Jakub:Po przejściu na motocykle miałem co najmniej kilka poważnych wypadków na sezon. W 2008 roku jeden z nich zakończył się poważnym wstrząśnieniem mózgu z uszkodzeniem ośrodka pamięci krótkotrwałej. Po pewnym czasie wróciłem do pełnej sprawności i z powrotem na tor, jednak potem każdy upadek kończył się w szpitalu, nawet stosunkowo nie groźny. W końcu w 2010 roku po kolejnym wypadku zaczęła się pojawiać różnica w czuciu po prawej i lewej stronie ciała, wielkość źrenic w prawym i lewym oku była zupełnie różna. Poważnie mnie to wystraszyło i stwierdziłem, że nie jest to tego warte. Na szczęście doszedłem do siebie, ale uznałem to za ostateczne ostrzeżenie.
     

    Marcin: Co czułeś gdy zamieniłeś motor na samochód?
     
    Jakub: Błogi spokój. Szybka jazda autem nie robiła na mnie większego wrażenia, bo w porównaniu z tym co przeżyłem na dwóch kółkach to było nic. W końcu można było skupić się na jeździe, a nie na swoim bezpieczeństwie.
     
     
    Marcin: Opisz swoją przygodę z wyścigami samochodowymi. Na jakich samochodach się ścigałeś, jaki był twój ulubiony?
     
    Jakub: Zaczęło się od Peugeota 106 w wersji Rallye. Było to całkiem żwawe autko, jednak w średnim stanie technicznym. Na przykład podczas jazdy na drugim biegu, pilot musiał trzymać lewarek zmiany biegów, bo inaczej bieg wypadał. Mimo to udawało się nie raz stanąć na podium, co dobrze rokowało na przyszłość. Następny był Suzuki Swift GTi. Kupiony przez aspiracje wygrywania w klasie do 1.3. Miał 107 koni i 700 kg masy własnej, co dawało dobre osiągi. Nie pojeździłem nim długo, bo trafiła się okazja kupienia Hondy Civic VTi, która od zawsze miała być autem docelowym. Myślę że obecnie mogę powiedzieć, że to moje ulubione auto, bo mimo, że bardzo narowiste i agresywne, to dogadałem się z nim w pełni i uzyskiwałem naprawdę dobre wyniki pokonując takie auta jak BMW M3 i Lancery Evo. W końcu udało się spełnić, wydawałoby się, nie osiągalne marzenie jakim było ściganie się Hondą S2000, jednak na razie jestem z nią na etapie docierania się i do ‘’’dogadania się’’ z nią jest jeszcze długa droga.
     

     
     
    Marcin: Wiemy, że ścigałeś się w dobrze znanych w Polsce wyścigach Kia Lotos Race. Powiedz coś więcej o twojej przygodzie z Kią.
     
    Jakub: Moje wyniki w Kia Lotos Race to była sinusoida. Myślę, że było to spowodowane zbyt wysokimi aspiracjami jak na debiutanta w Pucharze markowym tego typu samochodów. Były i sromotne porażki i zwycięstwa. Podsumowując moje starty można powiedzieć, że miałem dużo pecha.  Nie ukończyłem dwóch wyścigów - jeden przez dachowanie po uderzeniu przez innego kierowcę, a drugi przez skrzywiony wahacz – co przy systemie naliczania punktów w KLR dyskwalifikowało mnie w walce o wysokie lokaty w generalce. Gdybym choć dojechał te dwa wyścigi to mógłbym liczyć na 3 miejsce czyli II vice mistrzostwo polski KLR, a tak wylądowałem na 8 – nie satysfakcjonującym mnie miejscu. Jednak to już jest gdybanie i nie chcę się jakoś usprawiedliwiać - trzeba było jeździć lepiej, może bezpieczniej i rozważniej to i wynik byłby lepszy. Jeśli chodzi o KLR to nie podobała mi się atmosfera, jaka panuje na tych wyścigach. Jest to wieczna spina i napinka w jednym. Jeśli nie jest się w jednym teamie (ja jeździłem sam z ojcem, który był moim mechanikiem), to zawodnicy w zasadzie z sobą nie rozmawiają, a jeśli już to są to jakieś wzajemne spięcia i zarzuty np. dotyczące stylu jazdy itd. Do tego trzeba doliczyć duże koszty udziału, jakie trzeba ponieść żeby startować, nie ukrywajmy wolnym autem - to wszystko sprawiło że postanowiłem sobie odpuścić i wrócić do Wyścigowego Pucharu Polski.
     
    Dalsza część wywiadu i więcej informacji o Wyścigowym Pucharze Polski w najbliższą sobotę!
     
     
    Wywiad prowadził Marcin Piekarz.
    Danteze
    Prezentujemy ogólny kalendarz wyścigowy polskiej sceny FM na miesiąc sierpień. Zawiera on wyścigi tworzone przez wszystkie większe strony o Forzie. Istnieje możliwość dopisywanie własnych turniejów. W tym celu proszę o kontakt z Danteze. Prezentowany kalendarz dotyczy wyłącznie gry Forza Motorsport 4.
    Kalendarz będzie na bieżąco aktualizowany oraz publikowany na portalu oraz fb.
    Sierpień:
    Wersje w excelu z linkami - ściągnij

    Rozpiska dniowa:
    8.08.2013 Czwartek godz. 22:00 | RWD Cup - Sierpiowa Mini Liga / Runda 2
    9.08.2013 Piątek godz. 21:30 | RM - Race Masters by PTCC / Runda 1
    9.08.2013 Piątek godz. 21:30 | FCC - Ferrari Challenge Cup / Runda 9
    10.08.2013 Sobota godz. 21:00 | M3PL Puchar GT / Runda 3
    11.08.2013 Niedziela godz. 19:30 | PTCC5 - Polish Touring Car Championship - sezon 5 / Runda 5
    11.08.2013 Niedziela godz. 22:00 | PS - Puchar Skrzydłowych - sezon 2 / Runda 1
    15.08.2013 Czwartek godz. 22:00 | RWD Cup - Sierpiowa Mini Liga / Runda 3
    16.08.2013 Piątek godz. 21:30 | FCC - Ferrari Challenge Cup / Runda 10
    17.08.2013 Sobota od godz. 10:00 | VWCC - Wirtualny Volkswagen Castrol Cup / Runda 8 (kwalifikacje)
    17.08.2013 Sobota godz. 21:00 | M3PL Puchar GT / Runda 4
    18.08.2013 Niedziela od godz. 12:00 | VWCC - Wirtualny Volkswagen Castrol Cup / Runda 8 (wyścigi)
    18.08.2013 Niedziela godz. 22:00 | NR - 81 Turniej klubu Night Riders / Bitwa 3 cylindrów w klasie E
    22.08.2013 Czwartek godz. 22:00 | RWD Cup - Sierpiowa Mini Liga / Runda 4
    23.08.2013 Piątek godz. 21:30 | RM - Race Masters by PTCC / Runda 2
    23.08.2013 Piątek godz. 21:30 | FCC - Ferrari Challenge Cup / Runda 11
    24.08.2013 Sobota godz. 21:00 | M3PL Puchar GT / Runda 5
    25.08.2013 Niedziela godz. 19:30 | PTCC5 - Polish Touring Car Championship - sezon 5 / Runda 6
    25.08.2013 Niedziela godz. 22:00 | NR - 82 Turniej klubu Night Riders / Pojedynek Tunerów
    28.08.2013 Środa godz. 21:30 | FLMS - Forza Le Mans
    29.08.2013 Czwartek godz. 22:00 | RWD Cup - Sierpiowa Mini Liga / Runda 5
    30.08.2013 Piątek godz. 21:30 | RM - Race Masters by PTCC / Runda 3
    Autor: Danteze, LKRISS