• Portal


    admiralsuchy
    W dniu wczorajszym, po obejrzeniu filmu dokumentalnego pt.: „SENNA” doszedłem do wniosku, że wypada podzielić się historią tego fenomenalnego kierowcy Formuły 1. Chęć ta wynikła w sumie z jednego powodu, a mianowicie - nasza strona, którą poświęcamy wielkiej pasji (czyt. motoryzacji) powinna zawierać choć nie wielką garść informacji o człowieku, który dokonywał rzeczy nie możliwych właśnie w tym sporcie. I gdyby nie czas w którym zostałem redaktorem tejże strony (21 czerwca) to wpis widniałby 1 maja, gdyż właśnie wtedy minęła jego 20-sta rocznica śmierci.
    Fani F1 na pewno znają tą osobę bardzo dobrze, są też miłośnicy innych kategorii wyścigowych, którym Senna jest znany ale przede wszystkim chciałbym dotrzeć do tego grona maniaków motoryzacji, którym to nazwisko pierwszy raz rzuciło się w oczy...
    „Najlepszy kierowca wszechczasów” to słowa słynnego Nikiego Laudy. Na to miano zapracował sobie agresywnym sposobem jazdy a jednocześnie skruchą i uczuciami, które władały nim praktycznie przed, jak i po każdym wyścigu. To niezwykły paradoks zachowania w sporcie jaki dane było nam zobaczyć.
    Ayrton SENNA o którym właśnie mowa urodził się 21 marca 1960 roku w Sao Paulo. Pochodził z bogatej rodziny co pozwoliło mu na „lepszy” start w sportach motorowych. Dzięki temu już jako trzynastolatek jeździł kartami aby w cztery lata później zostać mistrzem Ameryki Południowej. W roku 1981 Ayrton zaczął ścigać się w brytyjskiej serii Formula Ford 1600. Z 19 wyścigów wygrał 12. Rok później przesiadł się do Formuły Ford 2000. Z 27 wygrał 21 wyścigów i zdobył tytuł mistrza. Kiedy w 1983 roku przeszedł do Formuły 3, już pierwszym sezonie było wiadomo, że tytuł mistrza będzie należał właśnie do niego. I tak też się stało. W tym samym roku zaczął testy w F1 dla Williamsa, Brabhama, McLarena i Tolemana, po czym podpisał trzyletni kontrakt z Tolemanem. Wybór najsłabszego z teamów był dla niego oczywisty... Otóż jako początkujący kierowca nie chciał być „second driver” w lepszym zespole. Wolał zająć miejsce kierowcy numer 1 w słabszym team’ie. Ciekawostką okazał się wyścig pokazowy zorganizowany z okazji otwarcia Nurburgringu, podczas którego startowało dwudziestu zawodników, w tym takie gwiazdy jak Niki Lauda czy Keke Rosberg. Wszyscy jechali takimi samymi samochodami... Mercedes-Benz 190E 2.3 16 Evo. Oczywiście nie trzeba zgadywać, że wygrał Senna.
    Ayrton był uporczywym, bezwzględnym i nieustannym perfekcjonistą. Bił rekord za rekordem, a gdy pod opony zaglądał deszcz, działo się coś czego nikt nie potrafił zrozumieć... Dzięki mokrej nawierzchni wyciskał z bolidu siódme poty tak, że przez całe okrążenie „tańczyłâ€ po nawierzchni przekraczając granice przyczepności przez co stawał się niepokonany na torze co pozwalało mu niekiedy na dublowaniu praktycznie wszystkich rywali z całej stawki. Dzięki tym oszałamiającym umiejętnościom w szybkim czasie otrzymał przydomek: „The Magic”.
    Jego największym rywalem był Alain Prost (przez kilka sezonów obaj byli kierowcami teamu McLaren). Pomiędzy dwoma kierowcami trwała zagorzała walka. Do dziś nikt zgodnie nie potrafi się wypowiedzieć, który z kierowców był chamski i arogancki na torze, Senna czy Prost?.. Faktem jest, że Senna miał za każdym razem założony jeden jedyny cel – być pierwszym. Prost natomiast jeździł według obliczeń i za każdym razem znając politykę FIA i wiedząc, które miejsce zapewni mu zwycięstwo właśnie to miejsce zajmował nie ryzykując i nie szarżując o wymuszone zwycięstwo. Liczyła się dla niego taktyka i spokój, dzięki czemu reszta rywali wołała na niego „profesor”.
    30 kwietnia i 1 maja 1994 roku.. Ten weekend został nazwany „czarnym weekendem w historii F1”. Podczas kwalifikacji 30 kwietnia doszło do dwóch poważnych wypadków. W jednym z nich Roland Ratzenberger uderzył w betonową ścianę przy prędkości 320km/h w wyniku czego zmarł. Tego dnia Senna nie był sobą. Ronił łzy po zmarłym koledze. Wszyscy kierowcy jak i całe zespoły nie mogli się otrząsnąć po tej tragedii. Tego dnia Formuła 1 po raz pierwszy w historii doświadczyła śmierci zawodnika. Mimo to następnego dnia wyścig się odbył. Niestety był to pechowy dzień dla samego Ayrtona Senny. Szóste okrążenie, Senna na pierwszym miejscu, Shumacher zaraz za nim. Na nie groźnym, długim zakręcie pęka kolumna kierownicy i lider uderza o bandę. Cały świat zamarł czekając aż wydostanie z bolidu bądź się poruszy. Tak się nie stało. Medicopter przybyły na miejsce zdarzenia zabrał Sennę do szpitala a o 18:40 nie żył. Wypadek był dla niego niezwykle pechowy. Lekarze orzekli, że pomimo dużej prędkości i siły z jaką uderzył w bandę, nie miał żadnych złamań, potłuczeń ani najmniejszego siniaka. Śmierć spowodowała urwana część zawieszenia, która przy uderzeniu w bandę cisnęła w jego głowę. Śmierć Ayrtona Senny została uznana przez brazylijskich fanów narodową tragedią, a brazylijski rząd ogłosił trzydniową żałobę narodową. Uroczystość pogrzebowa odbyła się 5 maja 1994 na cmentarzu w Sao Paulo. Pogrzeb miał charakter państwowy uczestniczyli w nim między innymi Prezydent Brazylii Itamar Franco oraz odwieczny rywal Brazylijczyka z toru Alain Prost. 2 maja 1994 został pośmiertnie odznaczony Krzyżem Wielkim Narodowego Orderu Zasługi dla Brazylii, a 3 maja Krzyżem Wielkim Orderu Ipirangi stanu Sao Paulo.
    Ayrton Senna był ostatnim kierowcą Formuły 1, który zginął na torze...
    Rekordy obecne:
    Najwięcej zdobytych pole position z rzędu: 8 (GP Hiszpanii 1988 – GP Stanów Zjednoczonych 1989)
    Najwięcej zdobytych pole position w tym samym GP: 8, GP San Marino (1985-1991, 1994)
    Najwięcej nieprzerwanych startów z pierwszej linii: 24 (GP Niemiec 1988 – GP Australii 1989)
    Najwięcej wyścigów cały czas na pozycji lidera: 19

    Rekordy w chwili śmierci:
    Najmłodszy potrójny mistrz świata (1988, 1990, 1991)
    Najwięcej wygranych w sezonie: 8 (1988)
    Najwięcej wygranych z rzędu od rozpoczęcia sezonu: 4 (GP Stanów Zjednoczonych 1991 – GP Monako 1991)
    Najwięcej zdobytych pole position: 65
    Najwięcej startów z pierwszej linii: 87 (53,7% wszystkich startów)
    Najwięcej startów z pierwszej linii w sezonie: 15 (1988, 1989)
    Najwięcej zwycięstw po starcie z pole position: 29
    Najwięcej pokonanych okrążeń na pozycji lidera: 2987
    Najdłuższe prowadzenie we wszystkich wyścigach na pozycji lidera: 13 676 km
    Najwięcej wyścigów co najmniej przez jedno okrążenie na pozycji lidera: 86
    Najmłodszy kierowca, który podczas jednego GP: wygrał, zdobył pole position, ustanowił najszybsze okrążenie, prowadził przez cały wyścig: 25 lat 10 dni (GP Portugalii 1985)

    Dla tych, którzy chcą bliżej poznać jego historię zapraszam do obejrzenia filmu na kanale YouTube:

    Autor: Mariusz Suchocki (admiralsuchy)
    Danteze
    Od razu na wstępie zaznaczę, że poniższa recenzja została oparta na wrażeniach z pierwszych paru dni przygody z Destiny. Wiele aspektów gry nie zostało jeszcze przeze mnie sprawdzonych i odkrytych, więc proszę ją traktować jako ogólny zarys gry. W momencie jej pisania posiadam dziesiąty poziom postaci, jest nią hunter i eksploruję planetę Wenus.
    A więc zaczynamy! Do ostatniej chwili wahałem się z zakupem gry. Miały na to wpływ bardzo krytyczne recenzje małych portali, które opierały się w szczególności na znikomej wiedzy recenzentów. Sam wydawca gry zastrzegał, aby nie mydlić oczu recenzjami po paru godzinach gry, więc kierując się tymi słowami postanowiłem wybrać się do sklepu po swoją kopię Destiny.
    Już na samym początku spotkał mnie mały zwód, gdy musiałem powtarzać wszystkie misje z bety. Nie wiem czy trudno było przenieść postęp z wersji testowej, ale pierwsze parę godzin gry przeszły bez rewelacji. Dokładnie wiedziałem czego się mam spodziewać i jak wykonać wszystkie zadania. Zaznaczam że nie był to wielki problem, ale można było to zrobić inaczej i dla bety dodać zupełnie inne misje. Tak się jednak nie stało, więc idziemy dalej pozostając przy fabule, która jest prosta, klarowna i pozbawiona epickich momentów, na które w dalszym ciągu czekam, w końcu to jeszcze początek. Misje polegają na wykonywaniu zadań typu: poleć tu, zabij bosa, zbierz dane oraz broń się przed hordami obcych i tak w kółko. Brak tu różnorodności, ale to nie znaczy, że jest nudno. Podczas tych wszystkich godzin spędzonych przy grze, ani razu nie złapała mnie nuda. Jednakże Destiny nie jest grą dla wszystkich, ci co lubią zwroty akcji i dopracowaną fabułę rodem z GTA, będą delikatnie zawiedzeni. To nie jest tego typu gra, Destiny opiera się na zupełnie innych zasadach i skierowana jest głównie do graczy którzy lubią grindować (ciągłe powtarzanie tej samej czynności) czyli zabijać masowo obcych.
    Jak już przy obcych jesteśmy, chciałbym opisać ich zachowanie w walce jako "głupio-mądre". Sztuczna inteligencja (AI) jest zdecydowanie do poprawy. Co prawda często wykorzystuje miejsca do chowania się, aby obronić się przed naszym ostrzałem, to poza określony obszar w którym się porusza już nie wyjdzie. Wygląda to tak, że gdy walczymy z wieloma wrogami, to wystarczy wycofać się 20-30 metrów z obszaru działań, odczekać chwilę i wrócić do walki, robimy tak w kółko do zabicie wszystkich wrogów. Przy tym sposobie walka staje się banalna i nie straszny nam żaden wróg. Jedynym pocieszeniem jest to, że czasami mamy do czynienia z naprawdę liczebną armią, co zmusza nas do wysiłku.
    Teraz czas na efekty wizualne i grafikę jaką dostarcza nam Destiny. Nie mam tu żadnych zastrzeżeń, wszystko wygląda bardzo ładnie i możemy cieszyć wzrok pięknymi widokami. To zdecydowany plus tej gry i widać, że nacisk na oprawę graficzną był spory. Pierwsze dwie planety, czyli Ziemia i Wenus prezentują się rewelacyjnie, również Księżyc wygląda ciekawie i samo odwzorowanie naszego satelity jest interesujące.
    Jak wiele osób wcześniej zauważyło, gra nie posiada swobodnego czatu między graczami, za co wielokrotnie wypowiadano się o Destiny krytycznie. Nie uważam, że owy czat jest niezbędny. Czasami możemy odczuć ten brak, głównie w lokacji Tower gdzie spotyka się większość graczy. Mimo wszystko nie odnoszę się do tego krytycznie, w Destiny najlepiej gra się w "Party" ze znajomymi i to jest spory plus gry. Zaznaczę również, że na serwerze do jakiego dołączamy jest sporo Polaków, ma to związek zapewne z regionem jaki mamy na konsoli i specjalnym doborem serwera.
    Podsumowując Destiny jest grą mającą potencjał. Nie jest przeznaczona dla każdego, wielu graczu po jakimś czasie się znudzi, ale równie wielu będzie się świetnie bawiło ze znajomymi czy też walcząc samemu. Nie żałuję wydanych pieniędzy, co prawda są rzeczy wymagające poprawy, mimo wszystko jestem gotów polecić Destiny dla fanów tego typu gier. Czeka jeszcze mnie sporo do odkrycia w świecie jaki oferuje Destiny i niebawem przyjdzie czas na test walk typowo multiplayerowych, takich jak 6 vs 6 itp. Niech ta wczesna recenzja posłuży wam jako przybliżenie samej gry i opisie tego czego możecie spodziewać się na początku przygody.
    Na koniec dodam, że nie jestem fanem serii Halo oraz nie grałem w Borderlands, z tego powodu nie porównywałem Destiny do tych gier. Takich porównań jest w sieci masa, ja przedstawiam suchą recenzję.
    Autor: Marcin Piekarz (Danteze)
    Danteze
    SEAT Leon Supercopa II
    Forza Motorsport Polska ma przyjemność zaprosić wszystkich miłośników gry Forza Motorsport 4 na jeden z ostatnich turniejów tej serii organizowanych na polskiej scenie wyścigów samochodowych.
    Każdy z uczestników otrzyma ten sam samochód, którym jest Seat Leon Supercup z 2007 roku. Tylko od umiejętności kierowcy będzie zależało czy skończy wyścig na podium. Ważnym elementem będzie odpowiednie ustawienie samochodu przed wyścigiem o co troszczyć się będą jego mechanicy.
    Pamiętacie wielkie emocje i ogromne zainteresowanie turniejem „Wirtualny VW Castrol Cup”? Mamy zamiar powtórzyć ten sukces i po raz kolejny udowodnić, że ta gra żyje i ma się dobrze. Jak mawiał jeden kierowców F1: „żeby wygrać wyścig trzeba w nim wystartować”. Do zobaczenia na torze!
    Szczegółu turnieju tutaj.
    Autor: Maciek2207
    Danteze
    Pierwszy wyścig nowego pucharu o nazwie Wallaroo Trophy rozpocznie się dzisiejszego wieczoru o godzinie 21:15 na torze Road America. Na słynnym amerykańskim torze wystartujemy samochodami serii V8 Supercars. Na kolejny wyścig nie przyjdzie nam długo czekać, gdyż już szóstego lipca spotkamy się na torze Nurburgring GP w serii GT86.
    Poniżej przedstawiamy aktualny terminarz, zaznaczamy również, że z przyczyn letnich urlopów niektóre daty są niepewne i zostaną przełożone aby utrzymać jak największą frekwencję.
    30.06 - V8 Supercars & GT86/BRZ - trening
    06.07 - V8 Supercars - Road America (18 okrążeń)
    08.07 - GT86/BRZ - Nurburgring GP (15 okrążeń)
    15.07 - V8 Supercars - Bathurst (18 okrążeń) data niepewna
    21.07 - GT86/BRZ - Long Beach (19 okrążeń) data niepewna
    28.07 - V8 Supercars - Sebring (18 okrążeń)
    04.08 - GT86/BRZ - Catalunya (15 okrążeń)
    11.08 - V8 Supercars - Nurburgring Nordsheife (4 okrążenia)
    18.08 - GT86/BRZ - Road Atlanta (17 okrążeń)
    Więcej informacji o Wallaroo Tropchy znajduje się pod tym linkiem.
    Autor:
    Marcin Piekarz (Danteze)
    admiralsuchy
    Jak wiadomo Europa niczym nie odstaje od reszty świata w tego typu zawodach. Drifterzy Starego Kontynentu potrafią zawstydzić zmaganiami otulonych kłębami dymu wielu zawodników z Ameryki czy Azji. Dlatego też Lukas Skersas pochodzący z Chicago, postanowił odwiedzić Europę aby zmontować ciekawy materiał dotyczący sceny driftigowej gdzie nie zabrakło polskich akcentów. Palone gumy, profesjonalna oprawa graficzna oraz wspaniały soundtrack nie daje się znudzić przy godzinnym nagraniu. Nam osobiście materiał przypadł do gustu dlatego też postanowiliśmy się podzielić nim z wami. Zapraszamy na EUROTRIP...
    Tutaj zobaczysz jak chłopaki z Europy latają "bokiem":
    Lukas Skersas

    Autor: Mariusz Suchocki (admiralsuchy)
    aaLukas Skersas Lu Lukas Skersasfffkas Ske
    DTRaven
    Dym, ryk silników i dobra muzyka. Tak! Forza Horizon powraca.
    Trwające targi E3 rzuciły trochę więcej światła na nowe dzieło studia Turn10 oraz Playground Games. Najważniejszą zmianą jaką odczujemy to brak Kolorado, ponieważ festiwal Horizon przenosi się do Europy Południowej, po której będziemy jeździć ponad 200 różnymi samochodami.
    Większą przyjemność z jazdy mają zapewnić zmienne warunki pogodowe, cykl dobowy oraz system Drivatar, wszystko to ma chodzić na silniku Forzy 5.
    Nie masz Xbox One? Nie martw się, też zagrasz w nowego Horizona, ponieważ Microsoft wyda grę na obydwie konsole. Na trzysta-sześćdziesiątce zagramy na silniku poprzedniczki.

    Jeśli chodzi o jazdę to podobnie jak w części pierwszej liczy się styl, za który będziemy otrzymywać punkty. Dla wymagających będzie możliwa zmiana ustawień zwiększających poziom trudności.
    Mówiąc o jeździe warto wspomnieć o muzyce przy której będziemy pokonywać kilometry a tej ma być dużo więcej niż miała do zaoferowania część poprzednia.
    Premierę zapowiedziano na 30.09.2014.
    E3 to również niespodzianka dla graczy „piątki”, ponieważ dostaną oni DLC z torem Nurburgring za darmo.
    Więcej informacji, gdy tylko się pojawią.
    TRAILER:
    Autor: Konrad "DTRaven" Maciejewski
    Danteze
    Jak wiadomo, aby cieszyć się grą ze znajomymi na konsoli Xbox, należy wykupić abonament Xbox Live Gold. Wielu posiadaczy konsoli nie stać na regularne wykupowanie abonamentu lub z innych przyczyn nie chcę tego robić. Forza Motorsport Polska pragnie wyjść naprzeciw oczekiwaniom graczy i dać możliwość osobom, które nie posiadają konta Xbox Live Gold cieszyć się graniem w trybie multiplayer. W związku z tym chcemy przeznaczyć ograniczoną ilość tygodniowych próbnych abonamentów dla osób, które chcą spróbować swoich sił w grze z innymi graczami.
    Aby otrzymać abonament należy wysłać zgłoszenie na adres email marcin.piekarz@forzamotorsport.pl oraz być zarejestrowanym użytkownikiem naszego serwisu. W treści podać swój gamertag oraz uzasadnić swoją prośbę. Nie gwarantujemy, że każdy otrzyma kod. Chcemy obdarować osoby, które najbardziej tego potrzebują. Abonamenty działają tylko na kontach Silver. Jeśli posiadasz już abonament Gold to na takim koncie on nie zadziała i kod przepadnie.
    Liczba abonamentów jest ograniczona. W przypadku sukcesu akcji abonamentowej, będzie ona wznawiana co miesiąc.
    Zachęcamy wszystkich użytkowników pragnących otrzymać tygodniowy próbny abonament Xbox Live Gold do wysyłania swoich zgłoszeń.
    Jeśli chcesz być na bieżąco z organizowanymi przez nas akcjami oraz turniejami, polub nas na Facebooku!
    Autor:
    Marcin Piekarz (Danteze)
    Danteze

    Już w maju, fani wirtualnych czterech kółek będą mogli wziąć udział
    w wyścigu o wielką chwałę!
    24.05.2014 r
    WARSZAWA
    LEVEL UP
    UL. MOLIERA 6
    Ujarzmiając maszyny XBOX ONE, siadając za sterem Thrustmaster F458 Spider Racing Wheel oraz Thrustmaster TX Racing Wheel, osadzonych na profesjonalnym standzie od WHEEL STAND PRO, będziecie mieli okazję wziąć udział w kolejnym turnieju organizowanym przez Level Up oraz The Armory.
    Tym razem zmierzymy się o miano najszybszego w FORZA MOTORSPORT 5!
    Jeden dzień...
    Jeden zwycięzca!
    Nad turniejem patronat objęli najlepsi w swojej klasie:
    Wheel Stand Pro - http://www.wheelstandpro.pl
    Thrustmaster - http://www.thrustmaster.com
    Veracomp - http://www.veracomp.pl
    Mediaarena - http://www.mediaarena.pl
    Forza Motorsport Polska - http://www.forzamotorsport.pl
    Oprócz miana najszybszego i najwścieklejszego będziecie również walczyć o wspaniałe nagrody:
    1 miejsce:
    - kierownica Thrustmaster TX Racing Wheel Ferrari 458 Italia Edition (Veracomp)
    - stand do kierownicy Wheel Stand Pro for Thrustmaster TX Racing Wheel - DELUXE V2 (Wheel Stand Pro)
    - bon o wartości 300 zł (do wykorzystania w sklepie Media Arena)
    2 miejsce:
    - kierownica Thrustmaster F458 Spider Racing Wheel (Thrustmaster)
    - stand do kierownicy Wheel Stand Pro for Thrustmaster T80 /T100 /F458 /F430 /RGT wheels - V2 ROSSO (Wheel Stand Pro)
    - bon o wartości 200 zł (do wykorzystania w sklepie Media Arena)
    3 miejsce:
    - wybrany przez uczestnika stand do kierownicy Wheel Stand Pro
    - słuchawki bezprzewodowe do X360 - Y400X (Veracomp)
    - bon o wartości 100 zł (do wykorzystania w sklepie Media Arena)
    Równolegle do głównego turnieju, w Best Lap Room prowadzony będzie bootcamp, gdzie oprócz możliwości przetestowania najlepszego racing'owego sprzętu, na dwóch najlepszych zawodników czekać będą miłe upominki:
    1 miejsce:
    - Joypad Thrustmaster GPX dla Xbox 360 (Media Arena)
    2 miejsce:
    - bon o wartości 100 zł (do wykorzystania w sklepie Media Arena)
    - słuchawki przewodowe do Xbox 360 (Veracomp)
    Wjazd - 10 PLN (browar included!)
    Więcej info na: https://www.facebook.com/events/640129822748143/?fref=ts
    Z pewnością jest o co walczyć, więc rozgrzewajcie silniki i widzimy się 24 maja! Nie może Was tam zabraknąć!
    Zapraszamy również na fanpage Wheel Stand Pro: https://www.facebook.com/WheelStandPro.Official?ref=hl
    Danteze

    Przez Danteze, w Nowości,

    Już za parę dni rusza Boomerang Trophy organizowany pod marką PTCC. Puchar będzie składał się z czterech wyścigów. Pierwszą trasę jaką odwiedzimy będzie Long Beach w Kaliforni. Obecnie trwają zapisy oraz ustalanie dokładniej daty startu pierwszego wyścigu. Ścigać będziemy się w grze Forza Motorsport 5. Będzie to drugi turniej organizowany w Polsce na konsole nowej generacji.
    Zapraszamy wszystkich kierowców do zapisów oraz odwiedzenia działu poświęconego Boomerang Trophy, który znajduje się w poniższym linku. Do wygrania będą nagrody losowe wśród uczestników których frekwencja przekroczy 50% wyścigów oraz unikatowe rangi na forum.
    http://forzamotorsport.pl/forum/162-boomerang-trophy-by-ptcc/
    Data pierwszego wyśćigu zostałą ustalona na najbliżśzy poniedzaiłek (05.05.2014) o godzinie 21:00. Pozostałe wyśćigu również zorganizowane zostaną w poniedziałki. Pełny kalendarz zanjduje się w dziale pucharu na forum.
    Autor:
    Marcin Piekarz
    EvilGucio
    W porównaniu do słabej frekwencji w poprzedniej rundzie tym razem było lepiej bo wyniosła ona osiem osób, jednak wciąż jest to liczba która szału nie robi i spokojnie mogło pojawić się z pięciu zawodników więcej. Jak się zorientowałem w większości przypadków o braku startu nie decydowała nie chęć lecz brak czasu, problemy techniczne czy zwyczajne zapominalstwo dzięki czemu można oczekiwać, że w kolejnej rundzie weźmie udział więcej kierowców a im więcej osób tym lepiej. Pierwszym zaskoczeniem czwartej rundy PTCC było to, że bezkonkurencyjny jak dotąd BMW RiD3R po kwalifikacjach startował z ostatniego miejsca, powodem takiego obrotu spraw nie był słaby czas lecz to, że owe kwalifikacje zwyczajnie przegapił co postawiło wyścig w zupełnie innym świetle i zmusiło BMW RiD3R'a do przebijania się przez zastępy kierowców, drugim zaskoczeniem było to, że przebicie się z ósmego miejsca na trzecie gdzie utknął za EvilGuci'em zajęło mu około cztery minuty czyli nie całe trzy okrążenia! Można? Można! Zanim jednak przejdziemy do późniejszych batali zacznijmy od początku - kwalifikacje rozgromił Darek F53 PL, za nim uplasował się Maciek2207 następnie szalony LebeKM, Maniak Forza, EvilGucio który mimo uzyskania drugiego czasu poprzez nabicie ''wykrzyknika'' został zepchnięty na ''boczny tor'', Maciek samo zło (bardzo pozytywna ksywka), Plusman86 i BMW RiD3R.





    Tuż po starcie BMW RiD3R prawie zerwał kapcie ze swojej meganki i wyrwał do przodu zyskując dwie pozycje, jeszcze przed pierwszym zakrętem Maciek2207 będąc lekko przyblokowanym przez swoich rywali stracił dwie pozycje zostając wyprzedzonym przez Maniaka po wewnętrznej i EvilGucia po zewnętrznej który pociągnął jeszcze dalej i wskoczył na trzecią pozycję przed Maniakiem Forzy uczepiając się zderzaka Lebka. Z tyłu stawki Maciek samo zło pechowo ściął pierwszy zakręt i został przytrzymany przez ''bagno'' przez co stracił pozycję na rzecz Plusmana i biała meganka błyskawicznie uciekła mu z pola widzenia. Na długim szóstym zakręcie EvilGucio z wlepionym nosem w zderzak Lebka wyprzedził go i wskoczył na drugą pozycję, za nimi Maciek2207 przypuścił udany z początku atak na Maniaka jednak jadąc wciąż po zewnętrznej i chcąc uniknąć kontaktu nie zdołał utrzymać pozycji w dodatku został jeszcze wyprzedzony przez rozpędzonego BMW RiD3Ra który wykorzystał okazję i idealnie wstrzelił się w powstała lukę przez co Maciek spadł na szóstą lokatę. Zaledwie zakręt dalej jadący na trzeciej pozycji Lebek potwornie przestrzelił zakręt i zafundował sobie wycieczkę poza tor tracąc przez to aż trzy pozycje. Po serii szybkich zakrętów stawka delikatnie się rozjechała, BMW RiD3R ścigał i naciskał na Maniaka, dochodził go na zakrętach a nawet raz wyprzedził jednak jego Meganka okazała się wolniejsza na prostej. Wszystko zakończyło się na ostatnich zakrętach drugiego okrążenia gdzie Maniak na do-hamowaniu został uderzony przez RiD3Ra przez co wypadł z rytmu i zdecydował się na zjazd do Pit-Stopu.





    W kolejnych minutach wyścigu sytuacja uległa uspokojeniu, Darek F53 PL utrzymywał się na prowadzaniu pędząc samotnie przez siebie i jadący za nim EvilGucio nie był w stanie zagrozić jego pozycji a goniący czołówkę BMW RiD3R był daleko w tyle. Jednak bezpieczna odległość wypracowana przez EvilGucia zaczęła topnieć i wystarczyła jedynie na pięć okrążeń a sytuacja zmieniła się diametralnie kiedy podczas szóstego okrążenia okazało się, że zjadający metr po metrze BMW RiD3R znalazł się tuż za zderzakiem Hondy a EvilGucio został zmuszony do heroicznej walki o obronę pozycji mając za plecami szybszego rywala i świadomość, że do końca wyścigu pozostało sześć okrążeń. EvilGucio radził sobie całkiem dzielnie i był na tyle szybki, żeby nie dopuścić do powstania czystej okazji do wyprzedania, w wielu częściach toru tracił a w innych zyskiwał lecz mimo wszystko BMW RiD3R nawet po popełnieniu błędu błyskawicznie odzyskiwał straconą odległość i nadal tkwił uczepiony za zderzakiem swojego rywala. EvilGucio wylewał siódme poty aby utrzymać się na pozycji kręcił silnik do odcięcia, parę razy przestrzelił bieg przy redukcji co doprowadziło do uszkodzenia silniki na poziomie kilku dziesięciu procent i zmusiło go na ósmym okrążeniu do zjazdu do Pit-Stopu a w ślad za nim w ostatniej chwili uczynił o także BMW RiD3R. Pomimo tego, że EvilGucio wcześniej zjechał do Pit-Stopu jego mechanicy najwyraźniej byli zajęci czymś innym bo wyjechał z niego później niż BMW RiD3R który chcąć jeszcze powalczyć i uznając sytuację w picie za błąd gry postanowił oddać pozycję, EvilGucio w ramach podziękowania pomrygał stopami i wszystko było by w porządku gdyby nie to, że obaj panowie w ferworze walki nie zawuażyli, że na pełnej prędkosci zbliża się do nich LebeKM i Maniak Forza który zmuszony był do mocnego hamowania. Cała grupka w szalonym tempie wpadła w pierwszy zakręt, EvilGucio zaskoczony zaistnają sytuacją i nagłym pojawieniem się rywali za plecami źle wszedł w zakręt, otarł się o BMW RiD3Ra, wypadł na chwilę z toru jazdy i został przez niego wyprzedzony. Znów zrobiło się ciasno a każdy za wszelką cenę chciał wyprzedzić rywala, kilka zakrętów dalej BMW RiD3R za mocno ściął zakręt, został przytrzymany przez ''bagno'' i stracił dopiero co zyskaną pozycję na rzecz EvilGucia, widząc całą sytuację Maniak Forza postanowił wykorzystać okazję lecz pojechał za szeroko i wypadł z toru gdzie zostając zatrzymanym przez ''grysik'' utknął na dobre. Sfrustrowany całą sytuacją Maniak postanowił opuścić wyścig a szkoda bo w jego aktualnej sytuacje te kilka punktów mogło by naprawdę dużo zmienić. Podczas kolejnych okrążeń BMW RiD3R kontynuował walkę z EvilGuciem ale po kilku kolizjach i dość poważnym uszkodzeniu aerodynamiki jego meganka straciła na zwinności i RiD3R po długim polowaniu nie zdążał dopaść swojej ofiary. W międzyczasie podczas 10 okrążenia Maciek2207 zachowując równe tempo przejazdu prześcignął Lebka ktory załatwiał swoje sprawy w picie i tym samym skończył rywalizację na czwartej pozycji. Można sobie snuć przypuszczenia co by było gdyby BMW RiD3R nie zjechał do Pitu za Guciem a kręcąc lepsze czasy zapewne wskoczył by na drugą pozycję i może nawet dogonił Darka, tak samo można przypuszczać jak skończył by się wyścig gdyby Maniak Forzy nie został przyblokowany - może zyskał by pozycje a może wyleciał z toru zakręt dalej? Kto wie ale wyścigi mają to do siebie, że rządzą się swoimi prawami i nigdy nie można być w 100% pewnym jak wszystko się potoczy a czasami nawet jedna kolizja może wykluczyć nas z wyścigu więc nie można niczego z góry zakładać i to jest w tym wszystkim piękne. Mam także nadzieje, że Maniak Forza odwoła swoją deklarację o zakończeniu ścigania i powróci do rywalizacji w następnej rundzie