• Portal


    Danteze
    Przy współpracy z użytkownikiem KubaXman stworzyliśmy projekt malowania na Wirtualny Volkswagen Castrol Cup promujący nasz serwis. Projekt udostępnimy każdemu, kto wyrazi na to chęć. Wystarczy swój gamertag wpisać w komentarzach lub napisać do mnie PW. Postaram się wysyłać projekty na bieżąco. Co więcej planujemy zrobić wspólne zdjęcie trzech lub czterech najlepszych projektów na Wirtualny Volkswagen Castrol Cup i wykorzystać je jako "zdjęcie w tle" na naszej stronie na Facebooku. Chętnie proszeni są o wpisanie się tutaj.
     
     
    Oto jak prezentuje się nasz projekt:
     

     

     

     
     
     
    Autor: Marcin Piekarz
    Ĺšródło: www.forzamotorsport.pl
    dartholo60
    Forza oraz Top Gear znowu razem! Tym razem pakiet aut ukazał się do Forzy Horizon, zawiera sześć całkiem nowych aut, a jego cena to 400 MS Points.
     
    Auta do tej paczki zostały wybrane poprzez magazyn Top Gear oraz studio Turn 10 aby, jak podają informacje dać znakomite doświadczenie jazdy od samochodu takiego jak Ford Transit SuperSportVan z 2011 roku, aż do Mercedesa CLK GTR z roku 1998, którego ja osobiście jestem wielkim fanem .W skład wchodzą również takie pojazdy jak:
     
    - 2012 Aston Martin Vanquish którego 565 konna V12-stka sprawi iż nasi przeciwnicy będą słyszeć tylko grom który mija ich auta z prędkością światła oraz zadaje potężnego kopniaka wprost w ich ego.
     

     
     
    - 2012 Bowler EXR S to potwór uzupełniony zmodyfikowaną oraz doładowaną 5-cio litrową V8 z Range Rovera Sport dzięki której przejedziemy przez każdy teren.
     

     
    - 2011 Alfa Romeo TZ3 Stradale Zagato 8.4 litrowa V10 dająca 600 koni, tutaj nic więcej nie można dodać.
     

     
    - 2011 Ford Transit SuperSportVan to 198 konny Van który został stworzony chyba do tego aby pozwolić budowlańcom ścigać się z Hondami podczas powrotu z budowy, a tak na poważnie myślę że fani Horizon będą się nieźle z tym pojazdem bawili.
     

     
    - 1998 Mercedes-Benz AMG Mercedes CLK GTR czyli rycerz w lśniącej zbroi, bo tak będą Cię postrzegać inni jak zasiądziesz za kółkiem tego cudu techniki.
     

     
    - 2002 BMW M3 GTR jest to stare dobre M3, bardzo sławne w czasie wydania Need For Speed: Most Wanted (tak tak, tego „starego” Most Wanted). Uwaga ten pojazd jest jak podaje oficjalna strona „FREE” czyli że każdy z nas go może przetestować za darmo.
     



    Każde auto kupiona poza paczką będzie nas kosztowało 240 MS Points, czyli będzie nieopłacalne więc polecam bardzo zakupić cały pakiet.


    Autor: dartholo60
    Imperator360
    Dawno w Formule 1 nie było tak, żeby od wyścigu było ciekawsze, to co po nim. Trudno się dziwić, bowiem podczas tegorocznych zawodów o GP Malezji podium nie odzwierciedlało faktycznej dyspozycji kierowców minionej niedzieli. Z sportowego punktu widzenia „pudło” w oczach kibiców wyglądało nieco inaczej. Ale czy na pewno?
     
    Zaczynając od najniższego stopnia przyjrzymy się kierowcom Mercedesa. Od sobotnich kwalifikacji było widać, że Lewis Hamilton miał auto ustawione nieco bardziej pod mokre warunki mając na uwadze specyficzną pogodę w Malezji. Z kolei Nico Rosberg wydawał się szybszy na suchej nawierzchni. Potwierdziło się to podczas samego wyścigu. W pierwszej fazie, to Anglik przy mokrych warunkach odjeżdżał swojemu zespołowemu koledze. Z każdym następnym okrążeniem, gdzie tor był coraz bardziej suchy, a niemiecki zawodnik dostał od zespołu informację, że nie musi oszczędzać opon, zaczął podróżować po malezyjskim obiekcie nieco szybciej. Skończyło się na tym, że pod koniec wyścigu mieliśmy walkę obu tych kierowców o najniższy stopień podium. Za nim do głosu doszedł sam Ross Brawn, Nico przeprowadził kilka ataków na swojego partnera z zespołu. Dwa razy skończyło się tym, że po ostatnim zakręcie był już na 3 miejscu, jednak dwie niezależne strefy DRS powodowały, że Lewis za każdym razem przeprowadzał udaną kontrę. Choć w wykonaniu innych zawodników mieliśmy walkę nie tylko na obu najdłuższych prostych (sporo działo się także w zakręcie numer 4), to Nico pomimo lepszego tempa nie był wstanie skutecznie przeprowadzić ataku na swojego zespołowego kolegę. Moim zdaniem to zadecydowało o dalszych decyzjach w szeregach zespołu. Skoro nie ma czystego, zdecydowanego uzyskiwania wyższej pozycji, a zaczyna się ryzykowana walka na każdym kolejnym okrążeniu, to team Mercedesa nie mógł dalej tego tolerować. Z ich punktu widzenia było już zagwarantowane 3-4 miejsce obu samochodów. O wyższych pozycjach nie można było myśleć, bowiem 1-2 miejsce zajmowały ciągle oddalające się Red Bulle. Na dodatek to Lewis przez większość zawodów jechał z przodu i podjął nawet próbę walki o 2 miejsce przeskakując w pit stopie Sebastiana Vettela. Tempo Srebrnych Strzał nie pozwala jednak jeszcze na równą walkę z Czerwonymi Bykami, choć pokazuje, że przy odpowiednim rozwoju Mercedes może jeszcze dojść w tym sezonie do głosu. Tak więc decyzja zespołu w Brackley wydaje się być nie tyle słuszna, co zrozumiała, bo fan F1 zawsze będzie za bezwzględną walką do końca. Na dodatek mamy zniesione team-orders i gdy ktokolwiek zechce skorzystać z tego prawa, my jako kibice będziemy musieli to akceptować.
     



    Patrząc w górę podium, mamy kolejne dwa stopnie, które z kolei nie były efektem działania zespołu. Ostatecznie górą był Sebastian Vettel choć pierwotnie to Mark Webber miał być zwycięzcą tych zawodów. Podobnie jak w Mercedesie, tak i w Red Bullu szefostwo zadecydowało, aby w końcu przerwać te nieudane próby ataku ze strony niemieckiego zawodnika. Tutaj stawka była jeszcze większa, bowiem chodziło o 43 punkty i dublet zespołu. Mimo „zaleceń” teamu, Sebastian wziął sprawy w swoje ręce i wykorzystał to, że zespołowy kolega przestał się już zażarcie bronić na wyraźne polecenie i zapewnienie, że nie zostanie mu odebrane zwycięstwo. Zachowanie dalekie od godnego Mistrza Świata spowodowało atmosferę na podium mówiącą wszystko o tym i kibice w tym przypadku byli bardziej pewni tego, że miejsca 1-2 mają złą kolejność. Trzeba zaznaczyć, że Sebastian Vettel jechał na bardziej miękkiej, szybszej mieszance, a mimo to, nie mógł sobie poradzić z Markiem Webberem mający w swoim aucie opony twarde. Zespół być może wziął pod uwagę, że ciągłe ataki ze strony samochodu z numerem 1 mogą doprowadzić nie tylko do kraksy (Turcja 2010), ale także do szybszego zużycia opon i w szerszej perspektywie utraty kompletu punktów. Wiele podczas tego weekendu mówiło się, że jadąc tuż za rywalem opony dostają ostro w kość, a to jak można niespodziewanie zniszczyć „gumy” pokazał Sergio Perez, który udał się do swoich mechaników po inny komplet jedno okrążenie przed metą.

    W Mercedesie wszystko więc poszło po myśli szefostwa, w Red Bullu muszą nauczyć się jeszcze panować nad swoim mimo wszystko liderem zespołu. Vettel podważył przecież autorytet Christiana Hornera, którego zadaniem jest przede wszystkim dbać o dobro zespołu. Formuła 1 to coś więcej niż samo ściganie, tam rolę odgrywają interesy poszczególnych zespołów, a więc w konsekwencji dochodzi polityka. Mimo wszystko próba „ustawienia” podium była mało sportowa, jednak po wyścigu zawodnicy wykazali ducha sportu, tak bardzo potrzebnego po tamtej niedzieli. Pokazał to Lewis Hamilton, który, wnioskując z jego zachowania i wywiadów, świetnie zdawał sobie sprawę, że zapewne w końcu musiałby ulec w walce o 3 miejsce swojemu zespołowemu koledze. Po ostudzeniu emocji i Vettel przeprosił za niedostosowanie się do zespołu. Duch sportu w tym przypadku był na torze, gdzie kierowca mimo wszystko walczy o najlepszą pozycję. Nadal jednak pokazuje, że nie zawsze o tym pamięta co zaprezentował znów komentarz przez radio na temat słabego tempa swojego kolegi w połowie dystansu wyścigu. Tutaj Vettel nie miałby nic przeciwko, aby team zareagował.

    Mimo tym wydarzeniom GP Malezji dało nam kolejny obraz tego, jak wygląda układ sił w stawce. Po przewidywaniach z Australii można śmiało potwierdzić, że Red Bull rzeczywiście jest najmocniejszym zespołem w stawce. W wyścigu wciąż jednak nie mogą w 100% zrozumieć pracy ogumienia, przez to borykają się z dość potężnym zużyciem i podobnie jak Mercedes, poświęcają tempo kwalifikacyjne na rzecz ograniczenia dość szybkiej degradacji opon Pirelli. Ferrari choć nie miało okazji tego pokazać w wyścigu, to wydają się głównym rywalem Byków i wbrew temu, co ostatnio Fernando Alonso mówił, też zdarzają się im błędy. Dla przypomnienia, hiszpański zawodnik skomentował, że w Red Bullu pomimo najszybszego bolidu zawsze coś idzie nie tak. Tym razem włoski team pokazał, że nie jest nieomylny decydując się pozostawić bolid Ferrari na torze z poważnie uszkodzonym przednim skrzydłem. W wyniku tego, walka przynajmniej o podium, a także zapewne i o zwycięstwo przepadła już na początku drugiego kółka.

    GP Malezji nie wypadło dobrze triumfatorom ubiegłotygodniowej rundy w Australii. Choć treningi ukazały świetne rezultaty w Lotusie, a przywiezione poprawki zdawały się pracować dobrze, to już podczas kwalifikacji i wyścigu z niewiadomych przyczyn dobre tempo uleciało z czarno-złotych bolidów o czym sam wspominał Kimi Raikkonen. W walce o dobre lokaty nie pomogła dodatkowo kara przesunięcia na starcie o 3 miejsca do tyłu fińskiego kierowcy za przyblokowanie Nico Rosberga podczas czasówki. 6 i 7 miejsce wygląda więc blado z wygraną w Australii, a o formie podczas malezyjskiej rundy pokazywały męczarnie przy wyprzedzaniu choćby Sergio Pereza. Wspominałem po pierwszych zawodach sezonu, że w czołówce mamy grupę składającą się z Red Bulla, Ferrari i Lotusa, a za nią nieznacznie zaczyna zaglądać Mercedes. Czyżby team z Enstone zamienił się miejscami z Srebrnymi Strzałami?
     



    Wspomniany przeze mnie Sergio Perez zdobył swoje pierwsze punkty w McLarenie, a Jenson Button w wyniku błędu podczas zmiany kół stracił szansę walki o dość duże punkty. To pokazuje, że przez tydzień znaleźli kierunek poprawy swojego katastrofalnego tempa i obok innego podejścia do ustawiania swoich samochodów, zapowiadane poprawki w kolejnych rundach mogą szybko pozbawić złudzeń zespół Force India na to, że będą wstanie utrzymać się przed teamem z Woking do końca sezonu.

    Hinduski zespół zdaje się korzystać z nabranego wiatru w żagle i pokazali się z bardzo dobrej strony podczas pierwszej fazy kwalifikacji uzyskują najlepszy czas. Wyścig popsuł jednak niezrozumiały problem z nakrętkami mocującymi opony i w efekcie obaj zawodnicy wycofali się z zawodów.

    Spoglądając na środek i dół stawki, przewidywania o kolejności w szeregu: Sauber, Toro Rosso, Williams, Marussia i Caterham, zdają się potwierdzać. Dalej trwa tragedia zespołu Williams, który rozważa powrót do starej koncepcji wydechu z bardziej udanego ubiegłorocznego modelu swojego bolidu. Do tego Pastor Malnonado zdaje sobie nie radzić dobrze w tych nerwowych dla zespołu chwilach, co z pewnością buduje pozycję Valtteriego Bottasa, debiutanta w tym zespole.

    Podsumowując, wyścig o GP Malezji zapamiętamy przede wszystkim z niezwykłego podium, które zostało rozstrzygnięte wewnątrz zespołowych interesów oraz konfliktów. Być może „pudło” wyglądałoby lepiej, gdyby w walce pozostał Fernando Alonso i przedzielił wiele problemowych decyzji innych teamów. Hiszpan zdaje się jednak zachowywać spokój, bowiem wie, że ma znacznie lepsze auto niż w sezonie 2012, gdzie przegrał walkę o tytuł trzema punktami. Czy w tym roku, „200 razy” lepszy bolid zmieni tą różnicę 3 punktów na korzyść Fernando? Vettel właśnie swoim zachowaniem zgarnął 7 punktów extra.
     
     


    Autor: Imperator360
    Danteze
    Wirtualny Volkswagen Castrol Cup cieszy cię coraz większym zainteresowaniem, więc aby lepiej przygotować się do nadchodzącego pucharu stworzyliśmy sesje treningowe, na których będziemy mogli szlifować nasze umiejętności prowadzenia pucharowego Golfa GTI. Treningi będą odbywać się w każdą sobotę i niedzielę w weekendy w których nie będzie zaplanowany oficjalny wyścig Wirtualny Volkswagen Castrol Cup.

    W treningu będzie mógł wziąć udział każdy uczestnik pucharu. Wystarczy poszukać lobby o nazwie VW Castrol Practice w soboty o 19:00 oraz niedziele o 20:00.

    Dokładny terminarz można znaleźć w tutaj.



    Autor: Marcin Piekarz
    Imperator360
    Machina zwana Formułą 1 ruszyła na dobre. Przywitanie z Królową Motosportu dało się jednak we znaki przede wszystkim kibicom mieszkającym w Europie. Do czasu rozgrywania kwalifikacji i wyścigu w Australii zdążyliśmy się już przyzwyczaić, jednak w tym roku pogoda dorzuciła swoje trzy grosze i dostaliśmy od F1 istny maraton. Kwalifikacje przełożone z soboty na niedziele rozpoczynały się o 1 w nocy czasu polskiego (parę minut później dla kibiców oglądających Polsat). Koniec emocji na kilka minut przed drugą i dosłownie chwilę później pobudka, by o 7 rano (W Anglii o 6!) obejrzeć pierwszy start. O poprzednich dniach z treningami już nawet nie wspominam…

    Choć rozpoczęcie sezonu na torze Albert Park to już niemal tradycja, to motywacja do wstawania o drakońskich wręcz godzinach jest ogromna. Nowy sezon, nowe auta, nieznana do końca dyspozycja poszczególnych zespołów. Zastanawiam się, gdyby zawody w Melbourne były jedną z ostatnich rund sezonu, a walka o tytuły już rozstrzygnięta, czy chęć obejrzenia na żywo byłaby również tak samo wielka jak w mijający właśnie weekend. Dla kibica F1 odpowiedź jest chyba jasna, a przykładem jest choćby GP Japonii pod koniec sezonu.  

    Wspomniałem jednak o nieznanej dyspozycji poszczególnych zespołów. Wydaje mi się, że mimo wszystko GP Australii nie dało nam jednoznacznych odpowiedzi, jednak z pewnością wiemy dużo więcej niż po testach. Kwalifikacje rozgrywane w bardzo zmiennych warunkach, wyścig choć na sucho, to przy temperaturach znacznie niższych niż będziemy oglądać kolejne wyścigi (z wyjątkiem GP Chin, gdzie zawsze panują dość niskie temperatury). Pod względem warunków na torze, piątkowe treningi były chyba najlepsze, jednak wtedy nikt nie polował na czasy okrążeń i zazwyczaj każdy próbuje maskować swoje prawdziwe tempo wyścigowe.
     



    Treningi powiedziały nam o bardzo dobrej dyspozycji Red Bulla. Sebastian Vettel i Mark Webber potwierdzili to również przy sobotniej/niedzielnej czasówce, gdzie warunki były dalekie od tych z piątku. W wyścigu było już nieco słabiej. Przy samochodzie zatankowanym „pod korek” Vettel bardzo szybko zaczął odjeżdżać, jednak wraz ze spalaniem paliwa i poprawiającą się przyczepnością rywale zaczęli ostro deptać 3-krotnemu Mistrzowi Świata po piętach. O ulubieńcu tamtejszej widowni nie wspominam, bo problemy ze startem Mark Webber ma nie od dziś i w ostatnich kilku sezonach potwierdza, że chyba już nigdy nie dogada się w tej kwestii ze swoim bolidem. Co prawda kierowca po wyścigu tłumaczył złe ustawienie załapania sprzęgła przez problemy z telemetrią, ale takie wytłumaczenie przejęlibyśmy gdyby zdarzyło się to pierwszy raz.

    Infnity Red Bull Racing pokazuje, że znów jest prawdopodobnie najmocniejszym zespołem w stawce, jednak zapowiadana ogromna przewaga nad rywalami po treningach znikła i stworzyła się grupa trzech zespołów, które są bardzo blisko siebie. Jednym elementem decydującym o tym, kto wygra kolejne zawody, są opony. I to właśnie zespół Lotusa pokazał, że najlepiej sobie z nimi radzi wydobywając maksymalny potencjał i ograniczając zużycie (2 pit stopy Kimiego Raikkonena wobec 3 postojów jego głównych rywali). Obok wspominanych dwóch teamów mamy jeszcze Ferrari, które zaczyna sezon „200 razy” lepiej niż w ubiegłorocznej kampanii, co już na testach sygnalizował Fernando Alonso. O ile w kwalifikacjach tą najlepszą trójkę dzieliły dość spore różnice, to już w wyścigu tempo było bardzo podobne i tak jak wspominałem o zwycięstwie decydowała strategia i obchodzenie się z oponami. W idealnych dla Formuły 1 warunkach powinniśmy ujrzeć bardzo zbliżone tempo wytypowanej przeze mnie najlepszej trójki (Red Bull, Lotus, Ferrari). Przy szalonej jeździe z niskim poziomem paliwa w kwalifikacjach, Red Bull najprawdopodobniej będzie górował, jednak jest to kwestia jak najbardziej otwarta i poczekajmy do GP Malezji.

    Podczas sobotnich czasówek, do drzwi najlepszej trójki wydaje się pukać Mercedes. Bolid Lewisa Hamiltona i Nico Rosberga wydaje się dobrze sobie radzić przy niskim obciążeniu paliwem, jednak na starcie obaj podopieczni Rossa Brawna odstawali tempem od najlepszej trójki i to jest element nad którym niemiecki zespół musi poświęcić swoją uwagę. Mimo wszystko Mercedes odrobił lekcję przez zimę i zdecydowanie z Lewisem na pokładzie nabrali wiatru w żagle. Fakt, że Srebrne Strzały lepiej radzą sobie przy niskim poziomie paliwa dostrzec można było dostrzec właśnie z upływem kolejnych kółek. Można się zastanawiać, czy gdyby zespół od razu zaczął rywalizację ze strategią na 3 zjazdy, a nie jak początkowo zakładano tylko na dwa, to być może zawodnicy Mercedesa więcej wyciskaliby tempa z ogumienia. Jazda nastawiona na oszczędzanie opon popsuła szyki. Po zastosowaniu „planu B” dla Hamiltona, Brytyjczyk popisał się kilkoma dobrymi czasami nie odstającymi aż tak bardzo od czołówki. Mercedes musi zwrócić również uwagę na awaryjność, choć na testach wypadli całkiem dobrze pod tym względem mając problemy tylko na ich początku, to już w Australii Nico Rosberg dwa razy zatrzymywał swoje auto w wyniku usterek.

    Pozytywnie zaskoczyło Force India, które choć nie dysponuje tempem Lotusa, to obchodzi się z ogumieniem tak samo łagodnie. Adrian Sutil pokazał, że ambicje tego zespołu mogą być wysokie. Nie wiemy tylko co się stało na samym końcu wyścigu, gdzie w bolidzie powracającego po rocznej przerwie Niemca założono mieszkankę supermiękką, która ulegała potężnej degradacji przez to trud całego wyścigu w wykonaniu Sutila zaczął przepadać właśnie pod jego koniec.
     
     


    Czy utrzymają ten impet, aby być piątą siłą w stawce? Wydaje się, że w kolejnych 2-3 wyścigach są wstanie to zrobić, póki McLaren nie otrząśnie się z poważnych problemów. Póki co angielski zespół z Woking walczy o miano szóstej! ekipy w stawce. Występ Jensona Buttona i Sergio Pereza zarówno w kwalifikacjach, jak i w wyścigu poniżej pewnego poziomu, na który McLaren nigdy nie może sobie pozwolić a ostatnio było tak słabo na początku 2009 roku. MP4-28 nie tylko nie dba o opony, ale także bardzo trudno się prowadzi, a wprowadzane zmiany w ustawieniach przynoszą niezrozumiałe dla kierowców i inżynierów efekty. Mówi się, że McLaren zastanawia się nad użyciem ubiegłorocznej konstrukcji, która na tym etapie z pewnością przyniosłaby dużo lepsze rezultaty. Należy jednak pamiętać, że użycie MP4-27 będzie podwójną porażką zespołu, bowiem wychodzi na to, że mogli sobie zrobić bardzo długie wakacje od końca listopada do początku lutego.

    Drugim rozczarowaniem obok McLarena jest Williams. O ile nastroje w ekipie prowadzonej przez Sir Franka Williamsa napawały optymizmem po zimowych testach, to już po GP Australii zespół z Grove został sprowadzony na ziemię. Bolid, jak przyznał sam Pastor Malnonado, jest trudny w prowadzeniu. Warto przypomnieć, że ten sam kierowca po zimowych testach zapowiadał powtórzenie ubiegłorocznego zwycięstwa w GP Hiszpanii, jednak już zmienił zdanie, a zespół tłumaczy swoje niepowodzenie obraniem złego kierunku rozwoju. Czy Williams powtórzy swój niezwykle nieudany sezon 2011, gdzie wywalczył w ciągu roku tylko 5 punktów?

    Patrząc w dół stawki, trudno szczególnie ocenić ekipę Saubera. Nico Hulkenberg, nowy nabytek szwajcarskiego zespołu, w ogóle nie pojawił się na siatce startowej dzisiejszych zawodów, a Esteban Gutierrez, meksykański debiutant, został zdublowany i sam bardziej skupiał się na ujrzeniu flagi w biało-czarną szachownicę niż na szalonej pogoni za czymś lepszym niż 13 miejscem.

    Ekipa Toro Rosso, najsłabsza w 2012 ze starych zespołów, wydaje się nieco lepsza w tym roku. Jean-Eric Vergne pod koniec zawodów zanotował najlepszy czas okrążenia (później jednak poprawiony tylko przez Kimiego Raikkonena), a sami kierowcy podkreślają, że ten bolid pozwoli im w kolejnych rundach rywalizować o punkty.

    Na samym końcu stawki potwierdza się, że dozbrojony w KERS zespół Marussia zdaje się radzić sobie dużo lepiej niż w Caterham. Rosyjski team wziął się ostro do pracy, a w 2014 roku może być jeszcze lepiej, gdy pozbędą się zdecydowanie najsłabszych w stawce silników Cosworth.

    Podsumowując, utworzyły nam się pewne grupy w tegorocznej stawce. Red Bull, Ferrari i Lotus powinny walczyć ze sobą o zwycięstwa. Do nich stara się zaglądać Mercedes, który prezentuje się solidnie, ale przy mądrzej jeździe kierowcy Force India pokazali, że mogą z nimi walczyć, choć przewiduję, że ta tendencja będzie się oddalała z każdymi kolejnymi weekendami Gran Prix. Niżej mamy kolejną grupę, która składa się z Saubera, Toro Rosso i najsłabszego z tej trójki Williamsa. Nowe zespoły przybliżyły się do dolnej części środka stawki, ale jeszcze muszą popracować, by walczyć o choćby jeden punkt. Póki co to jednak Marussia wykonała lepszą pracę od Caterhama. Jedno jest pewne, zapowiada się kolejny bardzo dobry sezon i nie należy bać się dominacji Red Bulla, gdy ten z dużą przewagą zgarnie pierwszy rząd podczas kwalifikacji, bo punkty przyznawane są w niedzielę, a Ferrari i Lotus zdają się mieć możliwości nad powstrzymywaniem „Byków” przed uciekaniem w wyścigu.
     
    Danteze
    Volkswagen Group Polska, Microsoft, Turtle Entertainment Polska oraz HEXA PLUS Group ogłaszają start WIRTUALNEGO VOLKSWAGEN CASTROL CUP w grze Forza Motorsport 4 na konsolę Xbox 360, rozgrywanego na www.liveleague.pl równolegle z cyklem wyścigowym VOLKSWAGEN CASTROL CUP POLAND. Z przyjemnością informujemy, że serwis Forza Motorsport Polska został partnerem Pucharu!
     

    Udział w wirtualnej zabawie wziąć może każda chętna osoba posiadająca konsolę Xbox 360 od Microsoft z grą Forza Motorsport 4 oraz abonamentem Xbox LIVE Gold, upoważniającym do gry online.
     
     

     
     
     
    Pucharowym samochodem jest Volkswagen Golf GTI o mocy 300 KM.
     
     


    Na graczy czeka dziesięć ekscytujących rund, każda składająca się z kwalifikacji i dwóch wyścigów. W kwalifikacjach udział brać mogą wszyscy chętni, wystarczy się zapisać. Co rundę do wyścigów zakwalifikuje się trzydziestu najszybszych graczy.



    By uatrakcyjnić rozgrywkę organizator przewiduje start do wyścigów numer dwa w odwróconych pozycjach w stosunku do tych zajętych w wyścigach numer jeden. W połączeniu z atrakcyjnym systemem punktacji oznacza to, że faworyci będą mieli utrudnione zadanie, dzięki czemu walka o zwycięstwo trzymać będzie w napięciu do samego końca sezonu. Na podstawie punktacji w klasyfikacji generalnej wyłoniony zostanie zwycięzca WIRTUALNEGO VOLKSWAGEN CASTROL CUP. Dla dziesięciu najszybszych graczy przewidziano atrakcyjne nagrody, których fundatorami są Volkswagen Group Polska oraz Microsoft.


    By dołączyć do WIRTULNEGO VOLKSWAGEN CASTROL CUP zarejestruj się na LiveLeague.pl. Serdecznie zapraszamy do udziału wszystkich chętnych!


    Aby dowiedzieć się więcej przejdź do rubryki HELP DESK na LiveLeague.pl oraz na nasz serwis ForzaMotorsport.pl
     
     

     
    Danteze
    Koniec lutego to odpowiedni okres by zapowiedzieć kolejne rozszerzenie Forzy Horizon. Marcowe DLC zawierające tradycyjny układ 6+1 ujrzy światło dzienne 5. Marca, a jego cena wyniesie 400MSP. Cały dodatek promuje nowe Audi RS4 Avant przygotowane na 2013r.

    Lista samochodów:

    2013 Audi RS4 Avant:


    2013 BMW M135i:


    2012 Mercedes-Benz G65 AMG:


    2003 Ferrari Challange Stradale:


    2004 Peugeot 206 RC:


    1998 Nissan R390:


    2010 Joss JT1 (Bonus dla posiadaczy Season Pass-a):



    Oraz przyjemny dla oczu i uszu trailer:




    Autor: Dawid Goncerz
    Ĺšródło: forzamotorsport.pl
    Danteze
    Ruszył konkurs w którym do wygrania są książki oraz e-booki "Crysis: Eskalacja", gry Crysis 3 oraz Crysis. Fundatorami nagród są CarTest.pl. Wydawnictwo Insignis Media oraz Electronic Arts Polska. Zasady są banalnie proste. Wystarczy odpowiedzieć na trzy proste pytania znajdujące się pod poniższym linkiem:
     
    Konkurs Crysis
     
     
    Konkurs trwa do 4 marca 2013 roku!

    Autor: Marcin Piekarz
    Ĺšródło: TopGear.net.pl
    Danteze
    Ubiegłej nocy w Nowym Jorku odbyła się konferencja Sony, na której wszyscy fani Sony oraz Play Station liczyli, że w końcu zaprezentowana zostanie nowa czwarta generacja konsoli. Była by ona wyznacznikiem nadchodzących standardów i dała zarys na to co będziemy mogli spodziewać się również po konsoli Microsoftu. Konferencja Sony była uważana przez większość jako największe wydarzenie branży konsolowej ostatnich lat. Niewątpliwie elektryzowała wszystkich, ale czy rzeczywiście tak było?
     
    Jednymi z najbardziej nurtujących nas pytań odnośnie nowej konsoli Sony było to czy wprowadzone zostaną nowatorskie zabezpieczenia i na konsoli nie odpalimy gier używanych, również to czy usługa PSN będzie płatna oraz czy gry z "trójki" będą kompatybilne z nową konsolą. Jednakże najważniejszą niewiadomą pozostawała data premiery samej konsoli. Na ostatnie pytanie możemy odpowiedzieć wam już teraz! Play Station 4 zadebiutuje na rynku w okresie świątecznym 2013 roku.
     
    Play Station 4 ma być konsolą bardziej skoncentrowaną na użytkownika, łatwiejszą w obsłudze i jeszcze bardziej intuicyjną. Integracja z urządzeniami mobilnymi jak i społecznościami da możliwość wspólnego dzielenia się nagranymi filmami z gier. Niestety PS4 nie będzie wspierać gier ze starszych konsol, jednakże Sony planuje udostępnić gry z wcześniejszych platform na swoich nowych produktach. Jak to będzie wyglądało, przekonamy się już niebawem. Jedną z ciekawostek jest stworzenie odrębnego procesora, który za zadanie będzie miał obsługę wszystkich zadań odbywających się w tle. Będzie skutkować to płynniejszą grą i szybszym działaniem konsoli.
     
     
    Oto jak przebiegała konferencja Sony i czego ponad to co już przedstawiliśmy się dowiedzieliśmy:
     
    - Już na samym początku zaprezentowany został nowy pad DualShock 4. Potwierdziły się również plotki świadczące o tym, że będzie on wyposażony w panel dotykowy ułatwiający obsługę konsoli.
     

     
    - Zaprezentowane zostały gry takie jak:
     
    Knack (PS4)
    Killzone - Shadow Fall (PS4)
    DriveClub (PS4)
    inFamous - Second Son (PS4)
    The Witness (PS4, PC)
    Deep Down (PS4)
    Watch dogs (PS4, Xbox, PC)
    Diablo 3 (PS4)
    Destiny (PS4, Xbox)
     
    - Sony zaprezentował listę partnerów, wśród których znalazł się CD Projekt. Świadczy to o tym, że gdy takie jak Wiedźmin oraz Cyberpunka 2077 będą dostępne w wersjach na Play Station 4. Miejmy nadzieję, że i również na konsoli Microsoftu.
     
     
    Podsumowując całą konferencję, można odczuć niedosyt. Dalej nie wiemy jak będzie wyglądała konsola Play Station 4. A wiele pytań na które liczyliśmy, że dostaniemy odpowiedz, pozostają w sferze domysłów. Obecnie pozostaje nam poczekać na reakcję Microsoftu i pierwsze informacje na temat nowej konsoli Xbox 720 Durango.
     
     
    Autor: Marcin Piekarz
    Ĺšródło: forzamotorsport.pl
    Danteze
    Mamy dla was konkurs "Car in The Picture" w którym do wygrania będzie 800 Microsoft Points!
    Już w najbliższych dniach opublikujemy na Facebooku zdjęcie fragmentu samochodu. Waszym zadaniem będzie odgadnięcie marki i modelu pojazdu.
    Główną nagrodę wygra osoba, która największą ilość razy prawidłowo odgadnie model i markę samochodu w sześciu kolejnych odsłonach konkursu. Odsłony będą ukazywały się co 2-3 dni i branych pod uwagę będzie pierwsze pięć prawidłowych odpowiedzi wysłanych na adres e-mail:
    marcin.piekarz@forzamotrsport.pl
    Zdjęcia będą umieszczane na portalu społecznościowym Facebook, poprzez nasze konto znajdujące się pod adresem: https://www.facebook...rzamotorsportpl
    Więcej informacji w regulaminie w odnośniku poniżej:
    http://forzamotorspo...in-the-picture/
    Autor: Marcin Piekarz
    Ĺšródło: forzamotorsport.pl