• 2 2

    Portal


    Danteze
    Trwają zapisy do kolejnej edycji turnieju Forza Champions Cup organizowanego przez Forza Motorsport Polska. Startujemy 14 grudnia, a rywalizacja będzie toczyła się w stylu piłkarskiej Ligi Mistrzów. Kierowcy będą podzieleni na grupy, z których dwie najlepsze osoby awansują do fazy pucharowej. W sobotę 14 grudnia o 21:00 odbędzie się losowanie grup. Transmisję z tego wydarzenia można będzie śledzić na żywo!
    Zapisywać się można do 14 grudnia do 20:00, dokładnie godzinę później zostanie rozlosowany podział na grupy oraz podane zostaną informacje odnośnie terminów rozgrywania wyścigów. Aby się zapisać należy wysłać email ze swoim nickiem, imieniem i nazwiskiem na adres [email protected], dodatkowo istnieje również możliwość zapisania się poprzez komentarze pod oficjalnymi wpisami o turnieju na Facebooku i forum. Nagrodą losową, którą rozlosujemy wśród uczestników turnieju będzie abonament Xbox Live Gold na 3 miesiące.
    Podział na grupy (zaktualizowany po losowaniu) oraz lista zapisanych osób wraz z wynikami znajduje się pod tym linkiem ---> grupy oraz wyniki
    Regulamin ---> Forza Champions Cup
     
    Autor: Marcin Piekarz
    Danteze
    Pięć lat po premierze GRID: Autosport, światło dzienne ujrzała kontynuacja serii studia Codemasters, nazwana po prostu GRID. Poprzednie tytuły z serii były ciepło przyjęte na rynku, ale też nie pozbawione mankamentów. GRID: Autosport był grą dobrą, ale do ideału dużo jednak brakowało. Codemasters miało sporą listę rzeczy do poprawy, ale czy coś z tym zrobili? Ktoś może pomyśleć, że mieli przecież pięć lat na stworzenie świetnego tytułu. Czy ten czas został dobrze wykorzystany? Po premierze, możemy już na te pytania odpowiedzieć, ale po kolei.
    Dla większości z nas, czyli wirtualnych kierowców, za którymi już nie jedna gra wyścigowa, model jazdy będzie kluczowy. Niestety już na wstępie zaznaczę, że bardziej będą zadowoleni kierowcy z mniejszym doświadczeniem w motorsporcie. Fizyka i model jazdy jest uproszczony, zapewne dlatego, aby był przystępny dla wszystkich graczy. Trochę się jednak zapędziłem, mam na myśli wszystkich graczy, za wyjątkiem motorsportowych wyjadaczy, bo ci będą po prostu zawiedzeni. Ale chwilę, ktoś może powiedzieć, że ta gra właśnie miała taka być, aby wypełnić lukę między arcade a simcade i będzie miał tutaj rację. Dlatego jeśli jesteś kierowcą o mniejszym doświadczeniu, ale seria NFS stylem jazdy kompletnie do Ciebie nie przemawia to powinieneś być zadowolony. Samochody w grze można podzielić na kilka klas, które różnią się w znaczący sposób prowadzeniem. Te mocniejsze łatwiej wpadają w poślizg, ale po chwili treningu da się je opanować z wyłączonymi wszystkimi asystami. Również do hamowania trzeba się przyzwyczaić, ale nawet przy wyłączonym systemie ABS nie sprawia ono problemów. Asysty takie jak ABS, TC i SC możemy ustawić pod siebie w pięciostopniowej skali, daje to spore pole do manewrów i dopasowania do własnego stylu. Oczywiście zachęcam do ustawienia wszystkiego na 0, w szczególności tym graczom o troszkę większym doświadczeniu. To co serię GRID wyróżniało na tle innych gier wyścigowych to model zniszczeń. Jest on bardzo efektowny, ale z realizmem, nawet na włączonych pełnych uszkodzeniach ma niewiele wspólnego. Wielokrotne obijanie się od band wpłynie jedynie na wizualny wygląd samochodu, oczywiście stracimy przez to trochę czasu, ale aby uszkodzić mechanicznie pojazd trzeba bardziej się postarać.
    Grę testowałem głównie na padzie, co nie znaczy, że na kierownicy jeździ się źle, ale pad jakoś bardziej mi pasował do gry, której bliżej do zręcznościówki. Przyczepić się mogę do działania wibracji, która delikatnie utrudniała czucie samochodu. Mimo wszystko da się do tego szybko przyzwyczaić.

    Jakie formy rozgrywki oferuje GRID? Mamy tutaj czasówki, karierę oraz tryb multiplayer. Nieśmiertelna trójca, ale czy to nie za mało? Oczywiście! Niestety wszystko dodatkowo szybko się nudzi, nawet tryb kariery, który pozbawiony jest głębszego wątku fabularnego. Codemasters postawiło na suche ściganie się, bez większej otoczki, bez emocji, szkoda. Kariera podzielona jest na kilka serii, co prawda każda z nich oferuje różnorodność, niestety wszystkie po jakimś czasie zaczynają nudzić. Również ilość tras jest rozczarowująca. Trzynaście różnych lokacji daje nam co prawda w sumie 81 wariantów, ale jest to za mało, aby gra zatrzymała nas na dłużej. Do plusów natomiast można zaliczyć to, że każdy z wariantów możemy przejechać w deszczu oraz w nocy. Trasy są głównie uliczne, co wpasowuje się w kanon serii GRID, dzięki czemu wyścigi są bardzo kontaktowe. Ilość dostępnych samochodów, które można podzielić na pięć różnych klas jest zadowalająca. Pamiętajmy, że sporo nowych pojazdów otrzymamy też wraz z DLC. GRID oferuje nam między innymi takie klasyki jak Mini, Alfa Romeo 155, Volvo 850 Estate, oraz dużo mocniejsze BMW M1 i Acura DPi. Wielbiciele tuningu raczej nie mają czego szukać w nowej odsłonie serii. Samochód można dostosować pod tor zmieniając raptem parę wartości.
    Podczas kariery będziemy mogli zmierzyć się z Fernando Alonso w paru patronowanych przez niego wyzwaniach. Jest to niewątpliwie plusik, ale warto zaznaczyć, że Fernando coraz bardziej udziela się w grach motorsportowych, więc nie powinno to już dziwić.

    Sztuczna inteligencja to całkiem nowy projekt studia Codemasters o groźnej nazwie Nemezis, który miał nam oferować różnorodne style jazdy wirtualnych przeciwników. Styli jest naprawdę dużo i każdy wirtualny kierowca może poszczycić się unikalną kompozycją zalet i wad, które wpływają na jego zachowanie na torze. Niestety owej różnorodności ciężko doświadczyć na torze. Nie zauważyłem, aby jakiś kierowca zachowywał się szczególnie agresywnie, albo któraś z zalet dawała mu przewagę. Często wszystko dzieje się zbyt szybko aby uchwycić niuanse.
    Graficznie nowy GRID wypada słabo, obecna generacja konsol przyzwyczaiła nas jednak do dużo lepszych graficznie pozycji. W zasadnie nie wiem, co odnośnie grafiki jeszcze tutaj dodać. Kompletnie nie zrobiła na mnie wrażenia, na dodatek widać wszechobecną optymalizację. Szczegółowość pojazdów jest na średnim poziomie, tras podobnie. W grze natkniemy się niestety na sporą ilość literówek. Oczekiwałem tutaj dużo więcej, tym bardziej, że do testów użyłem Xboxa One X i jednego z najbardziej gamingowych TV od Samsunga z HDR. Usprawiedliwieniem może być duży dynamizm wyścigów, co zazwyczaj nie idzie w parze z piękną grafiką.
    Czy oprawa audio wypada podobnie jak ta wizualna? Tutaj zaskoczę, bo do kwestii dźwiękowej studio podeszło z większą uwagą. Nie ma może wielkiego szału, ale jest całkiem znośnie. Dubbing natomiast mówiąc lekko nie porywa. Oczywiście lektorzy cieszą ale ilość ich kwestii już nie. Po godzinie gry mamy wrażenie, że słyszeliśmy już wszystko.

    Czas na podsumowanie. Mimo wielu minusów i paru plusów gra jest w porządku. Tylko i aż w porządku. Niczym nowym nie zachwyca, otrzymaliśmy produkt, który mógł wyjść równie dobrze pięć lat wcześniej. Mniej wymagający gracze będą się przy niej dobrze bawić, do czasu aż gra zacznie nudzić monotonią. Mnie jako gracza, który na co dzień obcuje z takimi tytułami jak Forza Motorsport 7, znudziła już po godzinie jazdy. Nawet na najwyższym poziomie trudności i wyłączonych asystach gra nie jest bardzo wymagająca. Wiele osób zapewne zarzuci mi, że oczekuje zbyt wiele od gry, która ledwo wychodzi poza ramy arcadowe. Zapewne mają rację, ale pragnę ponownie zaznaczyć, że gra jest przeznaczona w głównej mierze do mniej doświadczonych graczy, którzy chcą spróbować czegoś innego niż NFS. Mam wrażenie, że Codemasters nie umie w pełnie wykorzystać potencjału drzemiącego w serii GRID.
    Bardzo dziękujemy Koch Media Poland za udostępnienie gry do testów.
    Ocena: 6/10
    Autor: Marcin Piekarz (FTP Danteze)
     
    Danteze
    Po wakacyjnej przerwie powraca największa liga Forza Motorsport w naszym kraju, jest nią oczywiście Polish Masters Championship! To będzie już piąty sezon rywalizacji, w poprzednim walczyliśmy samochodami z serii TCR, a już w przyszłym miesiąc zasiądziemy za kierownicą Porsche Cayman GT4 Clubsport. Warto zauważyć, że wzorować się będziemy na realnej serii wyścigowej  Porsche Sprint Challenge Central Europe, która rozgrywana jest między innymi na Torze Poznań. Również formuła wyścigów będzie zbliżona do tej realnej i składać się będzie z dwóch wyścigów, pierwszy sprint, a drugi endurance. Tytułu mistrza z poprzedniego sezonu będzie bronił FTP Kuba. Czy komuś uda się odebrać mu koronę najlepszego polskiego kierowcy Forza Motorsport? Odpowiedz na to pytanie poznamy na początku grudnia. Do rywalizacji poza teamem Forza Team Poland, którego barwy reprezentuje Kuba, zobaczymy drugi całkiem nowy i w całości polski team Alpina Racing Poland. Środowisko drużynowe w naszym kraju stale się rozrasta co niewątpliwie da nam więcej pikanterii w rywalizacji między zespołami. 
    Sezon rozpoczniemy 23 września na torze Monza, ale wcześniej zapraszamy na dwa dni testowe, podczas których będziemy mogli przetestować nasze samochody oraz zapoznać się z zasadami, które będą obowiązywały w nowym sezonie. Testy zaplanowane są na 2 i 16 września. Tydzień wyścigowy będzie składał się z kwalifikacji oraz dwóch wyścigów. Kwalifikacje odbywać się będą od czwartku do poniedziałku i będzie można wybrać dla siebie sesję o dogodnej porze. Ostatnia sesja przypadnie na 21:00 w poniedziałek, przed pierwszym wyścigiem, będzie to sesja dla osób, które nie mogły zjawić się wcześniej. Prosimy wszystkich o obecność na sesjach wcześniejszych aby usprawnić i przyspieszyć system rozgrywki. Pierwszy wyścig (sprint) to szybka rywalizacja na krótszym wariancie toru, która potrwa około 15 minut. Drugi wyścig (endrurance) to walka planowana na około 35 minut i na długim wariancie toru. PMC PSCCE to osiem rund w większości na europejskich torach, urozmaicona dodatkowo jednym torem z USA i Japonii. Kolejne dwa tory wybiorą uczestnicy PMC poprzez głosowanie, które trwa pod tym linkiem.

    Podobnie jak miało to miejsce w poprzednim sezonie kierowcy będą mogli tworzyć drużyny w których będzie mogło startować maksymalnie trzech kierowców pod warunkiem, że jeden z nich będzie miał status amatora. Amatorem jest kierowca który posiada mniejsze doświadczenie w wyścigach ligowych lub na scenie Forza Motorsport jest od niedawna. Zapraszamy do zapisów nowych jak i doświadczonych kierowców. Wszystkim oferujemy wsparcie i gwarantujemy opiekę nad nowymi kierowcami. Wszystkie niezbędne informacje oraz regulamin znajdują się w dziale ligowym na naszym forum PMC w języku polskim oraz angielskim. Stworzyliśmy również grupę na facebooku, gdzie będziemy zamieszczać wyniki oraz najświeższe informacje, również tutaj można zapisać się do ligi. Dla uczestników przewidujemy nagrody o których niebawem napiszemy więcej.
    Polish Masters Championship wspierać będą niezmiennie takie marki jak Gamefinity i eWRC-Results, a ponadto on nowego sezonu z radością pragniemy przedstawić naszego patrona medialnego, którym będzie portal motoryzacyjny CarTests Polska.
     
    Autor: Marcin Piekarz
    Danteze
    Bieżący sezon Formuły 1 jest dla nas Polaków wyjątkowy. Do rywalizacji po długiej przerwie wrócił Robert Kubica. Dla wielu ikona i bohater godny naśladowania. Początek sezonu Robert nie może zaliczyć do udanych, niestety nic też nie wskazuje, aby coś się mogło zmienić w najbliższym czasie. Jednakże to co w realnym świecie nie jest możliwe, albo trudne do wykonania, w świecie wirtualnym wygląda zupełnie inaczej. Takich możliwości odmiany losu oraz tworzenia własnej historii dostarcza nam najnowsza odsłona królowej motorsportu od Codemasters, czyli F1 2019. Prace nad grą trwały dwa lata, w tym czasie studio z Southam zapewniało nas o przełomowości, która zostanie nam dostarczona wraz z premierą nowej odsłony gry. Czy tak się stało? Czy F1 2019 wyznaczyło nowe standardy w grach wyścigowych? Postaram się odpowiedzieć na te pytania w dalszej części recenzji. Osobiście miałem tylko wielką nadzieję, że Codemasters niczego nie zepsuje względem poprzedniej edycji, która zawiesiła poprzeczkę bardzo wysoko.
    Zaczynamy od oprawy wizualnej. Podczas ładowania gry oko cieszy grafika z twarzą Roberta Kubicy, jest to bardzo miły ukłon w kierunku fanów. Kto grał w poprzednie części od razu pozna sprawdzony już układ menu i kafelek. Wszystko wygląda przejrzyście i prosto, zmiany są delikatne. Od razu rzuca nam się w oczy zakładka typowo esportowa, gdzie będą zamieszczane relacje z oficjalnych zawodów Formula One eSports Series. Sukces F1 2018 zaowocował jeszcze większym naciskiem na ligi esportowe, nie tylko te oficjalne, ale również tworzone przez graczy. Sama konstrukcja powtórek, przystosowana jest do prezentowania jej szerokiemu gronu odbiorców i zapewnia dużą widowiskowość, co w esporcie jest niezbędne.

    Głównym trybem w grze jest kariera kierowcy F1, jednakże nie od razu zasiądziemy za kierownicą najmocniejszych bolidów. Tak jak w świecie realnym najpierw będziemy musieli się wykazać w F2. Tutaj niestety pierwszy minus, rywalizacja w niższej klasie została ukazana jako prolog. Jedynie trzy wyścigi i tylko jeden pełny, które dopasowane są do przygotowanego wcześniej scenariusza. Wielka szkoda, że nie mamy do dyspozycji pełnego sezonu F2 w karierze. Rekompensuje nam to nieznacznie dodatkowy tryb sezonu F2, który rozegrać można poza karierą. Bolidy Formuły 2 prowadzą się zupełnie inaczej niż F1, dużo łatwiej wpadają w poślizg, trzeba bardzo delikatnie operować gazem. Jeśli tak to wygląda w rzeczywistości, to kierowcy awansujący do F1 wynoszą olbrzymi bagaż doświadczeń uzyskany w rozgrywkach niższej klasy. Wróćmy jednak do gry, poza nami do F1 awansuje jeszcze dwóch kierowców stworzonych na potrzebę scenariusza, zajmą oni miejsce realnych kierowców w stawce. Niestety jak stało się w moim przypadku, jeden z tych kierowców zastąpił Roberta Kubicę. Miałem nadzieję, rywalizować z nim na torze albo nawet stworzyć całkowicie polski duet, ale zostałem pozbawiony tej możliwości. 
    Kariera już po awansie do F1 wygląda identycznie jak w poprzedniej części. Na samym początku wybieramy zespół w jakim chcemy jeździć, są to zarówno topowe teamy takie jak Mercedes czy Farrari oraz te słabsze. To od nas zależy czy chcemy walczyć o zwycięstwo od pierwszego sezonu, czy rozwijając bolid i dochodzić do tego stopniowo. Podczas tygodnia wyścigowego bierzemy udział w treningach, podczas których zdobywamy punkty doświadczenia potrzebne nam w rozwoju naszego bolidu. Gra pozwala nam dopasować długość wyścigu oraz formę kwalifikacji do własnych oczekiwań. Dużym udogodnieniem jest możliwość symulacji treningu z zachowaniem możliwości zdobycia punktów doświadczenia. Dzięki temu rozwijamy się szybciej bez konieczności uczestnictwa w owych treningach. F1 2019 jest doskonale zbalansowane, dzięki czemu kierowcy z małym doświadczeniem będą mogli cieszyć się bardzo emocjonującą rozgrywką dopasowując pod siebie asysty. Również osoby z większym doświadczeniem będą zachwycone trudnością w prowadzeniu bolidu.
    Sztuczna inteligencja została dopracowana niemal do perfekcji. Walka na torze to prawdziwa przyjemność. Widowiskowo prezentuje się również walka między bolidami sterowanymi przez SI, częste ataki i manewry zmiany toru jazdy sprawiają, że stale coś się dzieje. Im wyższy poziom SI, tym bardziej zajadła walka, rywale potrafią wcisnąć się w najmniejszą lukę i często zmuszają nas do odpuszczenia gazu, wrasta też jej agresywność. Fizyka jazdy nie zmieniła się znacząco w porównaniu do poprzedniej części, bolidy prowadzą się wyśmienicie na kierownicy, pad wymaga przyzwyczajenia i większej ilości treningu. Osobiście nie mam przyjemności z jazdy na padzie, do testów używam kierownicy Thrustmaster TX, z której jestem bardzo zadowolony. Mój epizod z padem trwał około 10 minut i się poddałem. Nie twierdzę jednak, że na padzie jeździć się nie da, ale dla kogoś, kto od początku przygody z serią F1 używa kierownicy nic nie skłoni aby przeszedł na pada. Adam Piecuch, który należy do naszej motorsportowej rodziny, również testuje nowe F1 i jego zdaniem fizyka jazdy została trochę uproszczona, ja tej różnicy aż tak nie odczułem, ale ta uwaga jest o tyle ważna, bo Adam jeździ z wyłączonymi wszystkimi asystami, co wpływa na inne czucie bolidu, ja jeszcze muszę się nimi posiłkować. Wszystko sprowadza się do odpowiedniego zbalansowania gry dla mniej jak i bardziej doświadczonych kierowców, które tak jak wspomniałem wcześniej jest świetne.

    Graficznie F1 2019 wygląda bardzo dobrze ze słabszymi momentami. Przed premierą byliśmy zalewni pięknymi zdjęciami prezentującymi nową grafikę oraz zupełnie nowe odwzorowanie sztucznego oświetlenia. Co do oświetlenia to faktycznie mamy tutaj dużą zmianę na plus, natomiast graficznie jest jedynie delikatnie lepiej niż w F1 2018. Wydaje mi się, że mogliśmy oczekiwać czegoś więcej po dwóch latach pracy. Bardzo możliwe, że twórcy bardziej skupili się na wersji PC niż na edycjach konsolowych. Nie uniknięto paru wpadek graficznych takich jak "rozlewająca się czerń" na ekranie, która wymaga restartu gry oraz paru słabszych tekstur, które rażą w oczy. Nie są to jednak duże wpadki i da się to poprawić łatkami. Jedna z takich łatek wyszła dzisiaj i naprawia błąd w grze wieloosobowej związany z wzrostem temperatury opon. Błędów jest na pewno więcej, ale nie wydaje mi się aby było coś czego nie da się naprawić patchami.
    Podsumowując odpowiem na pytania które zadałem na samym początku recenzji. Brzmią one niestety "nie" i "nie". Ale czy to źle, że nie otrzymaliśmy innowacyjnego produktu, że F1 2019 nie wyznaczyło nowych standardów? Ponownie sądzę, że nie i twierdzę, że mogło by to wręcz zniszczyć samą grę i długo budowaną rangę. Bo czego chcieć więcej od F1? Mamy uwzględnione wszystkie zmiany zasad, które weszły w życie od nowego sezonu, aktualne składy i nowe bolidy. Tego w głównej mierze powinniśmy oczekiwać. Brak większej ilości nowości może powodować tylko drobny niedosyt. Nic nie zmieni jednak tego, że przy F1 2019 będziemy się świetnie bawić. To będzie dobry rok dla Codemasters, odświeżyli i usprawnili jeden ze swoich flagowych produktów, nie psując przy tym niczego. Do zobaczenia na torze!
    Osoby które planują zakup gry zapraszamy do zapoznania się z ofertą u naszych partnerów --> www.gamefinity.pl
     
    Ocena: 8,5/10
     
    Autor: Marcin Piekarz (FTP Danteze)
    Źródło: forzamotorsport.pl
    Danteze
    Za nami emocjonujący czwarty sezon Polish Masters Championship, który wyłonił nowego mistrza Polski Forza Motorsport 7! O jego miano walczyło czterdziestu jeden kierowców, a do przejechania było szesnaście wyścigów na torach rozsianych po całym świecie. Bezkonkurencyjny na torze okazał się FTP Kuba, członek zespołu Forza Team Poland. Co ciekawe, w pierwszej dziesiątce znalazło się aż ośmiu kierowców tego teamu! Klasyfikację zespołową wygrywa PRT Mission Winnow, w którego składzie jechał FTP Kuba oraz Imperator360. Polish Masters Championship wyłoniło również najlepszego kierowcę w klasyfikacji amatorów, czyli osób które mają mniejsze doświadczenie w esporcie lub dopiero zaczynają swoją przygodę. Został nim ARTURO V10! Gratulujemy zwycięzcom oraz wszystkim uczestnikom PMC. Na podziękowania zasługują również nasi sponsorzy:  Gamefinity, eWRC-results.com, Forza Motorsport Polska. Zachęcamy również do wzięcia udziału w dwóch ligach przedsezonowych PMC. Pierwsza z nich to Viper Racing League.
    Prezentujemy klasyfikację indywidualną oraz zespołową Polish Masters Championship:

     


     
    Lista laureatów Polish Masters Champiosnhip:
    Mistrz Polski FM7 2019, zwycięzca klasyfikacji profesjonalnej (PRO) - FTP Kuba - bon 200zł (Gamefinity) Wicemistrz Polski FM7 2019, drugie miejsce w klasyfikacji profesjonalnej (PRO) - FTP Damoto - bon 100 zł Trzecie miejsce w klasyfikacji profesjonalnej (PRO) - Imperator360 - bon 50 zł Zwycięzca klasyfikacji amatorskiej (AM) - ARTURO V10 - bon 50 zł Jako że Kuba wygrał główną nagrodę i jest polakiem to nagrody dla polskich zawodników zostały przyznane Damoto i Imperatorowi. Kuba wg regulaminu nie mógł otrzymać dwóch nagród jednocześnie czyli za zwycięstwo w PMC i najlepszego polskiego kierowcy.
    Dwie pozostałe narody losowe zostaną przyznane w najbliższych dniach, czekajcie na więcej informacji. Nagroda Fair Play zostanie wybrana w przeciągu tygodnia na podstawie głosowania i wyboru sędziów.
     
    Autor:
    Marcin Piekarz
    Danteze
    Dzięki firmie Techland, trafiła w nasze ręce najnowsza produkcja Codemasters, czyli DiRT Rally 2.0. Trzy lata, tyle czasu minęło od premiery pierwszej części, która zbierała świetne recenzje, a jej ocena na Metacritic oscyluje w granicach 86%. Już sam ten fakt sprawia, że poprzeczka powędrowała bardzo wysoko. Czy Codemasters podołało wyzwaniu i dalej będzie wiodło prym w graj rajdowych? Na to i na wiele innych pytań poznacie odpowiedź w dalszej części recenzji, którą napisaliśmy wspólnie z rajdowym portalem eWRC-results.com. Na wstępie zaznaczę, że recenzja powstawała przy współpracy paru osób, które wymienię na samym końcu oraz na różnych sprzętach, takich jak Xbox One, Xbox One X oraz PC. Używaliśmy również różnych kontrolerów: pada oraz kierownice Thrustmaster TX wraz z wszystkimi addonami.
    Zaczynamy od menu. Standardowo otrzymujemy je w postaci kafelek i zakładek. Wszystko wygląda bardzo przejrzyście, nie sposób się w nim zgubić. To co na początku może zdziwić, tryb kariery został umieszczony wraz z wyzwaniami i te dwa tryby są ze sobą ściśle powiązane. Ten sam samochód nie może zostać użyty jednocześnie w dwóch różnych zawodach. Musimy najpierw ukończyć jeden z trybów, aby móc wziąć udział w kolejnym, chyba że mamy parę samochodów. Wyzwania składają się z jednego oraz wielu etapów, im większa ich ilość, tym lepiej są płatne. Podzielone są czasowo na dzienne i tygodniowe, a nasze czasy porównywane są do czasów realnych graczy lub wirtualnych. Ukończonych wyzwań nie można powtarzać, brak w nich również restartów pojedynczych etapów. Dzięki temu odczuwamy dużo większe emocje, jeśli będziemy mieli przygody na początku, to odbije się to na kolejnych etapach. Podczas kariery będziemy mogli szkolić swój personel oraz montować w samochodzie lepsze części. Brakuje natomiast większego wpływu na malowanie samochodów, dostajemy do dyspozycji parę gotowych projektów i to wszystko. Nie będzie możliwa również zmiana poziomu przeciwników, ich umiejętność będzie rosła wraz z postępem kariery. Do wybory mamy dwa rodzaje kariery: rajdową oraz rallycrossową. W grze swobodnej możemy wziąć udział w rajdach historycznych lub FIA World Rallycross Championship. Warto wspomnieć, że Codemasters posiada licencję od FIA na zawody rallycrossowe. Jeśli tego będzie nam mało, to możemy stworzyć własne zawody oraz rywalizować w próbach czasowych.

    Baza pojazdów jaką otrzymujemy na wstępie jest dość bogata, ale brakuje klasy WRC oraz Kit Carów. Na szczęście niebawem to się zmieni i otrzymamy DLC, które zawierać będzie samochody WRC przeniesione z poprzedniej edycji gry. Najprawdopodobniej paczka zawierać będzie jeden zupełnie nowy samochód w serii DiRT Rally, czyli Skodę Fabię WRC. Niestety jeszcze tej informacji na 100% nie możemy potwierdzić.
    Jak już wcześniej wspomnieliśmy, możemy startować w zawodach rajdowych oraz w rallycrossie, które zasadniczo się od siebie różnią. Nie będę rozpisywał się o zasadach poszczególnych zawodów, wspomnę natomiast o paru ciekawostkach. Podczas rajdów, wielkie znaczenie będzie miał prawidłowy dobór opon. Musimy odpowiednio zaplanować, jakiej mieszanki użyjemy oraz czy będą to opony na nawierzchnię suchą lub mokrą. Punkty serwisowe najczęściej znajdują się między dwoma lub trzema etapami. Gdy w pierwszym krótkim etapie mamy sucho, a w kolejnym długim pada deszcz, należy zastanowić się nad użyciem opon deszczowych. W innym wypadku bardzo ciężko będzie nam uzyskać dobry wynik. Na trasie oczywiście możemy uszkodzić samochód oraz przebić oponę, która dodatkowo ulega ona degradacji. Mamy możliwość zabrania jednej lub dwóch opon zapasowych, co wpływa na ciężar samochodu, ale zapewni nam możliwość wymiany przebitej opony na trasie bez konieczności wycofywania się z rajdu lub widma dużej straty czasowej przy jeździe z uszkodzoną oponą. Jeśli wolimy zaryzykować, możemy zrezygnować z zabierania opon zapasowych, co pozwoli nam ograniczyć ilość kg. Rallycross to zupełnie inna bajka, zawody są bardzo kontaktowe, zawodnicy często się zderzają, co zapewnia dużą widowiskowość. W grze poza głównymi zespołami mamy sporo prywatnych kierowców WorldRX. Sport ten jest bardzo dynamiczny, zarówno realnie jak i w grze. Opanowanie mocniejszych samochodów klasy Super Cars stanowi spore wyzwanie, szczególnie podczas gry na padzie.
    DiRT Rally 2.0 oferuje nam sześć różnych lokacji w rajdach oraz osiem w rallycross. Trasy są zróżnicowane i o różnym stopniu trudności. Podczas rajdu Argentyny bardzo łatwo rozbić samochód o skały, a odcinki wymagają dużego skupienia. Rajd Polski natomiast jest bardzo szybki i widowiskowy. Wiemy również, że w DLC dodane zostaną trasy z pierwszej części DiRT Rally, co nas niezmiernie cieszy. Podczas rajdów, trasy ulegają degradacji, co wpływa na fizykę jazdy. Schemat odcinków specjalnych pozostał taki sam jak we wcześniejszej części gry. Twórcy przygotowali nam po dwa długie odcinki na każdy rajd, które dodatkowo podzielili na pół dając nam kolejne krótsze wersje. Do tego dochodzą odwrócone wersje każdego z odcinków. Razem daje nam to dziesięć odcinków specjalnych na rajd. Graficznie gra wygląda bardzo dobrze na konsoli Xbox One X, natomiast na "facie" spada płynność i zauważalnie jakość tekstur. HDR robi różnicę, a jazda pod światło potrafi oślepić. W grze mamy polski dubbing. Jeśli chodzi o dyktowanie pilota na trasie, nagrania są na bardzo dobrym poziomie, natomiast kuleją ubogie i często nietrafione uwagi wtrącane przez pilota po odcinku.

    Fizyka, na to wielu z pewnością czekało. Posiadacze kierownic nie będą zawiedzeni, gra jest stworzona właśnie na ten kontroler. Na padzie słabsze pojazdy przednionapędowe są do opanowania bez asyst. Schody robią się w samochodach tylnonapędowych. Tutaj zalecamy włączyć asysty i dopasować je pod siebie. Podczas skręcania takim samochodem mocno rzuca tyłem, przez do wielokrotnie będziemy się obracać na trasie, a uzyskanie dobrego wyniku nie będzie wykonalne. Na szczęście zróżnicowanie asyst pozwala nam ten problem w sporej mierze wyeliminować i cieszyć się przyjemną grą. Podczas testów staraliśmy się zbalansować czas użycia pada i kierownicy, ale to ten drugi kontroler dawał największą frajdę z jazdy. Oczywiście początki bywają ciężkie, ale po chwili zaczynamy panować nad pojazdem i cieszymy się z przyjemności z jazdy. Force feedback świetnie sprawdza się na domyślnych wartościach. Po wielu odcinkach odczuwamy zmęczenie i mięśnie dają o sobie znać. Dla większej wygody zalecamy użycie skórzanych obręczy. Na standardowej kierownicy Thrustmaster TX po pewnym czasie zaczynają boleć palce od źle wyprofilowanej gumy. Świetne odczucia daje jazda po szutrze, na asfaltowych odcinkach samochody sprawiają wrażenie bardziej pływających. Podobnie było w poprzedniej części. Mimo wszystko mamy sporą poprawę, bardzo dobrze czuć przeniesienie masy pojazdu podczas zakrętów. Świetna robota Codemasters!
    W wersji na PC mieliśmy natomiast parę drobnych problemów. Gra była testowana na komputerze z GTX 1080ti, i7700k oraz 16GB RAM. Rozdzielczość 2560x1440 oraz 144Hz. Przy teksturach ustawionych na ultra oraz trasach podczas deszczu występowały spadki klatek z 50 na 36. Winić można tutaj słabszą optymalizację. Drobnych problemów również sprawiła kierownica oraz odpowiednie przypisanie hamulca ręcznego. Jednakże były to jedynie drobne niedogodności. Bardziej brakuje natomiast automatycznego dopasowania kąta skrętu do realnego jakie posiada dany pojazd. Trzeba to dopasowywać z poziomu kierownicy.
    Podsumowując, wysoko postawiona poprzeczka nie przestraszyła producenta. Codemasters odrobiło pracę domową i dało nam produkt jeszcze lepszy od poprzedniego. Gra mimo paru drobnych minusów jest po prostu świetna i zapewni nam wiele godzin zabawy na najwyższym poziomie. Dziękujemy firmie Techland za udostępnienie kopii. A jeśli ktoś nie zakupił jeszcze gry to zapraszam do zapoznania się z ofertą naszych partnerów Gamefinity.pl, a składając zamówienie przed premierą otrzymacie kolekcjonerski steelbook!
    Ocena: 8,5/10
    Autorzy:
    Marcin Piekarz (Danteze)
    Mateusz Zaremba (risto giesche)  - eWRC-Results.com
    Szymon Lenarczyk (Szymkozbogdanca)
    Oskar Kochanowski (PMC Osa)
    Danteze
    Pozostały dni do oficjalnej premiery Metro Exodus, gry przeze mnie bardzo wyczekiwanej. Jako fan całego Uniwersum Metro bardzo wysoko postawiłem poprzeczkę. Dziesiątki przeczytanych książek oraz ograne dwie poprzednie części, które były dobre, ale do hitów sporo zabrakło. Jak wypadł Exodus? Postaram się odpowiedzieć na to pytanie nie zdradzając zbytnio przebiegu fabuły. Pewne jest to, że gra nie opowiada historii z książki Metro 2035, ale jej kontynuację. Niektóre elementy, takie jak bohater i pierwsze chwile w metrze jeszcze w pewnym stopniu nawiązują do książki, ale im dalej tym więcej świeżego spojrzenia na serię. Historia jest bardzo ciekawa i praktycznie cały czas, poza początkiem rozgrywki, jesteśmy na powierzchni postapokaliptycznego świata. Widzę tutaj zlepek powiązanych historii z książek z Uniwersum Metro.
    Początek gry spędzimy w metrze. Ten etap nie należy do pasjonujących, wszystko zmienia się zaraz po wyjściu na powierzchnię. Odczujemy wtedy olbrzymią zmianę klimatu. Będziemy cieszyć się otwartym światem, a w zasadzie paroma lokacjami, które będziemy odwiedzać podczas swojej dalekiej podróży. Graficznie świat wygląda przepięknie, zmienna pogoda oraz pory dnia dodają realizmu. To nam przyjdzie wybierać czy zadanie chcemy wykonać w dzień czy w nocy. Oczywiście to i to ma swoje plusy i minusy. Klimat oraz emocje jakie odczujemy podczas gry przeszły moje najśmielsze oczekiwania. Dokładnie to samo czułem czytając książki. Misje są ciekawe, a normalny poziom trudności dla wielu może okazać się za wysoki. Gra jest trudna, nie możemy szarżować bo niemal pewne jest to, że szybko zginiemy. Trzeba planować oraz wcześniej przemyśleć w jaki sposób wykonamy zadanie. Amunicja jest niezwykle cenna, dlatego wielu wrogów będziemy starali się położyć jednym strzałem.
    Sprzęt oraz uzbrojenie dostępne w grze jest w pełni modyfikowalne. Możemy sami tworzyć naboje oraz akcesoria w specjalnie przygotowanych do tego miejscach. Bardzo ważne jest aby podczas zwiedzania wirtualnego świata zbierać części i chemikalia, które posłużą nam w craftingu. Możliwość modyfikacji jest spora. Dochodzi do tego fakt, ze sprzęt się brudzi i trzeba go czyścić. Jeśli tego nie zrobimy straci on na swojej mocy i celności.

    Wielu fanów serii Metro również nabyło Fallouta 76. Jestem pewny, że Exodus sprawi, że do Fallouta prędko nie wrócicie. Klimat jest podobny, ale dużo lepiej dopracowany i pasjonujący. Nie napiszę też, że gra jest idealna, jest parę błędów, przy czym najbardziej uciążliwy jest odgłos kroków. Z tego co wiem, Artem posiada jedna parę nóg a nie trzy. Grafika bez większych zastrzeżeń, realizm przy normalnym stopniu trudności również dobry, zazwyczaj trzy lub cztery kulki i trzeba wczytywać zapisaną grę, dlatego ważne aby robić to często. Wiele razy zwiedzając mapę mówiłem sobie w myślach "byle nic więcej nie wyskoczyło", co tylko podkreśla świetny klimat. Często trzeba się skradać albo iść za głosem rozsądku i brać nogi za pas. Artem tak jak w poprzednich częściach pozostał niemową, jego głos słyszymy tylko podczas narracji. Szkoda, bo kultura wymaga aby odpowiadać swoim towarzyszom, a mówią do nas naprawdę dużo.
    Podsumowując Metro Exodus jest grą która zachwyci wielu. Zarówno fani serii jak i nowi gracze będą zadowoleni. Z godziny na godzinę moja ogólna ocena gry szła w górę. Mam wielką nadzieję, że nowe Metro będzie liczyło się do miana gry roku. Zasługuje na to, oj tak.
    9/10
    Autor: Marcin Piekarz (Danteze)
    Danteze
    Dokładnie czwartego marca startuje liga Polish Masters Championship, zaliczana do oficjalnych Mistrzostw Polski Forza Motorsport 7. Podczas ośmiu rund zawodnicy będą walczyć o miano najlepszego polskiego kierowcy zasiadając za kierownicą samochodu Audi Sport RS3 LMS. Pierwszy wyścig odbędzie się na torze Brands Hatch, ale wcześniej zapraszamy wszystkich na przedsezonowe testy, które planowane są na 25 lutego. Dodatkowo kierowcy powalczą o atrakcyjne nagrody o wartości 500 zł, takie jak gry i akcesoria oraz karty podarunkowe. Nagrody będą przyznawane nie tylko zwycięzcom klasyfikacji, ale również innym zawodnikom, co sprawia, że każdy ma szansę zgarnąć coś dla siebie. Do ligi dopuszczone są również osoby z zagranicy, co czyni PMC zawodami o randze międzynarodowej. Klasyfikacja generalna będzie podzielona na kilka grup, w tym klasyfikację amatorską, przeznaczoną dla nowych kierowców, którzy posiadają mniejsze doświadczenie ligowe. Kierowcy będą mogli startować indywidualnie lub tworzyć zespoły składające się z dwóch zawodników. Takie zespoły włączą się do rywalizacji w klasyfikacji teamowej. Na potrzeby ligi został stworzony bazowy projekt malowania samochodu, specjalnie dla zawodników, którzy nie mają wielkiego doświadczenia w tworzeniu własnych projektów. Podobnie ma się sprawa z setupem samochodu, kierowcy którzy mają problemy z tuningiem będą mogli otrzymać już gotową konfigurację.
    Rejestracja do PMC została już otwarta. Zapisać się można na forum w dziale ligi PMC oraz na specjalnej grupie na Facebooku, stworzonej na potrzeby ligi. W razie potrzeby służymy pomocą przy rejestracji na wszystkich oficjalnych stronach i profilach Forza Motorsport Polska. Zachęcamy również do zapoznania się z regulaminem ligi Polish Masters Championship. Natomiast dla fanów serii Forza Motorsport stworzyliśmy grupę w aplikacji messenger, gdzie można porozmawiać nie tylko o lidze PMC, ale również na wszystkie tematy związane z grą oraz motoryzacją. Prośby o przyjęcie do takiej grupy messengerowej należy kierować bezpośrednio do administracji serwisu lub na fanpage Forza Motorsport Polska.
    W długoletniej historii ligi Polish Masters Championship zwyciężali tacy kierowcy jak PMC Adi oraz KubaXman. Kto będzie cieszył się mianem Mistrza Polski Forza Motorsport 2019? Odpowiedź poznamy w maju.
    Sponsorami nagród są: Gamefinity, eWRC-Results oraz Forza Motorsport Polska.
    English :
    We are pleased to announce, that exactly on 3rd of March a Polish Masters Championship getting started.  The league is treated as Polish Championship in Forza Motorsport 7. People from abroad are welcome and allowed to take part, which making that league international. All drivers will compete in 8 rounds of season for the title Polish Master, driving Audi Sport RS3 LMS. First race is taking place on Brands Hatch track, but before we would like to invite everyone for pre-season tests, which taking place on 25th of February. The participans will compete to win a prizes worth 500PLN (~120€/£), such as games, accesories or gift cards. Everyone can win a prizes not only a winners of standings. General classification will be split for a few standings, including one for the amateures, in which will take part new or less expirenced drivers. The participans can start individual or as two drivers team. Squads are taking part in teams standings. For the league needs we made a car livery, especially for people which don't have expirence in painting thier own cars. Same as with painting, we made a car setup and you can adjust it, as you want.
    Registration for PMC is already open. You can sign up on our forum in PMC league thread or on special Facebook group created for this competition. We encoruge you to get acquainted with Polish Masters Championship regulations. 
    In a long history of Polish Masters Championship, drivers such as PMC Adi and KubaXman won. Who's gonna be next and enjoy the title Master of Poland 2019 in Forza Motorsport 7 ? We'll see in May .
    Prizes are sponsored by : Gamefinity, eWRC-Results and Forza Motorsport Polska.

    Autor: Marcin Piekarz (Danteze)
    FMPL Szymon
    Magnetyzm jest powszechnie występującym zjawiskiem. Organizatorzy tegorocznego Warsaw Motor Show dobrze je znają i postanowili je wykorzystać. Wszędzie dało się słyszeć i widzieć reklamy promujące owe wydarzenie. Sam się bałem otworzyć lodówkę, w obawie, że gdy tylko uchylę drzwi, wyskoczy z niej Chomik, a zaraz za nim agregat który do tej pory utrzymywał moją żywność w stanie letargu, zostanie przegoniony przez wartego 10 mln złotych Kooooookkkkeniiiiiseeeeeeggaaa. No dobra, ale dość już żartów. Czas coś skrobnąć.

    Tegoroczne targi zajęły aż cztery hale Ptak Warsaw Expo, na których całkiem sporo samochodów sprawiało wrażenie „luźno” rozrzuconych po budynkach. Mimo wielu osób, obyło się dzięki temu bez zbędnego ścisku. Na wejściu, podobnie jak i w zeszłym roku, przywitało nas stanowisko Mercedes’a, który zaprezentował poliftingową klasę C, czy też dwie sztuki AMG-GT, które nie zrobiły na mnie takiego wrażenia jak burgundowy(?) lakier klasy E w nadwoziu o wdzięcznej francuskiej nazwie zakończonej na e z kreseczką ponad nim. Nie wspominając o „diamentowych” lampach tylnych, czy też zmianie kodu na pięć z przodu. Tak, nie ma i prawdopodobnie nie będzie wersji E63 AMG, dlaczego? Otóż wydaje mi się, że istotnie narowistość nie przystoi tej klasie.

    Xenon Grey – tak nazywał się lakier, który odebrał mi mowę. Pochodzi z palety Aston Martina i ma tyle brokatu, że mam wrażenie, jakby w tym lakierze baza nie istniała. Sam brokat, no dosłownie. Zdjęcia nie załączam. I tak nie oddałoby widoku rzeczywistego. Sprawdzone. No i nie sposób nie wspomnieć o dwóch sztukach DBS Superleggera. Tak, te Astony mają coś w sobie. Dobrze, że na swoim stanowisku nie skupili się tylko i wyłącznie na nowoczesnych modelach, ale uraczyli nas lampką nostalgii poprzez modele DB2 i Lagonda.

    Koenigsegg – Główny mechaniczny bohater. Carbon, włókno węglowe i jeszcze raz carbon. Składem użytych materiałów bliżej mu chyba do mojej szopy gdzie trzymam węgiel, niż do przeciętnego samochodu. Z tą różnicą, że ta tona węgla od mojej jest jakieś 10 000 razy droższa… i zdecydowanie bardziej mi się podoba. Więcej słów jest zbędne, sami zresztą spójrzcie:

    Lamborghini - marka z pazurem. Nie, byk ma kopyta. Z kopytem? Nie, to dziwnie brzmi. W każdym razie Aventador w wersji z „kłami” w przednim zderzaku wygląda zdecydowanie bardziej groźnie niż poprzednik. A Urus? W rzeczywistości wygląda moim skromnym zdaniem znacznie lepiej niż na zdjęciach, choć ciężko oprzeć się wrażeniu, że to całkiem udana krzyżówka Macan’a z Huracan’em, który trochę „URUS-ł ”.

    Na koniec trochę tańca, klasyki i jeden chomik.
    Targi przebiegły nam w dosyć spokojnej atmosferze, no chyba, że właśnie nadszedł czas konferencji z gościem specjalnym targów – Richardem Hammondem. Dopiero gdy wszedł na scenę zrozumiałem dlaczego Jeremy i James nabijają się z jego wzrostu. „Hamster” jest bardzo niski, bardziej niż się spodziewałem. Po kilku anegdotach w iście wyspiarskim stylu był czas na to by podejść do niego bliżej, przeciskając się przez tłumy fanów, po to by w końcu uścisnąć mu dłoń, czy zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie.

    Magnesy, bo to przecież o nich mowa, którymi był brytyjski celebryta i szwedzki supersamochód, okazały się strzałem w dziesiątkę ściągając wiele osób do podwarszawskiego Nadarzyna. Czy przyszłoroczna edycja przyciągnie jeszcze więcej osób? Tego nie wiem, ale za to wiem na pewno, że chcę poznać przyszłorocznych gości targów w postaci znanych osób, jak i unikatowych samochodów będących „elektromagnesami” kolejnych targów Warsaw Motor Show!
    Widzimy się wiosną 2019 w Poznaniu!

    Tekst: Jakub Stasierski
    Zdjęcia: Jakub Stasierski
     



  • Upcoming Events

    No upcoming events found
  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Who's Online (See full list)

    There are no registered users currently online

  •  

    Rd0S4jr.png


    Rd0S4jr.png

    Rd0S4jr.png


    Rd0S4jr.png