Driver San Francisco - powrót do korzeni
0

7 odpowiedzi w tym temacie

Bardzo obawiałem się testu najnowszego Drivera, aż do tego stopnia, że nie zagrałem w demo a jedynie widziałem jak grał w nie mój brat. Nawet nie przymierzałem się do jego zakupu, tu znów przyszedł z pomocą brat. W ten sposób stałem się posiadaczem gry w którą nie wierzyłem, z góry założyłem, że będzie to kolejna prób przywrócenia świetności serii, odbiciem się od dna, bo za takie uważam poprzednie części gry. Praktycznie mogę powiedzieć, że poza pierwszym Driverem, kolejne części nawet nie miały prawa nosić jego nazwy. Zapewne wielu z was pamięta jedynkę, była to gra na której dorastałem, nie do zapomnienia, swego rodzaju działo sztuki którego markę psuły kolejne jej części. To wszystko sprawiło, że do nowego Drivera podchodziłem bez emocji, bez wiary, ale z odrobiną nadziei.

Na początku postanowiłem przyjrzeć się grze w punktu widzenia widza. Oglądałem jak grał w nią mój brat, trwało to jakąś godzinę i sprawiło, że moje obawy wróciły. Zagmatwana fabuła, dziwny model zmiany pojazdów. Brat narzekał na model sterowania, ale postanowiłem poczekać, aż sam usiądę za kierownicą.

No i stało się, chwyciłem pada i odpaliłem grę, na początku wita nas akcja rodem z filmów. Przyjemna grafika i niewątpliwie ciekawy pomysł. Po chwili siadamy za kierownicą i mkniemy ulicami San Francisco w pościgu za furgonetką która taranuje wszystko na swojej drodze tak jak gdyby ważyło tyle co garść pierza. Nie wygląda to naturalnie, czasami wręcz śmiesznie gdy widzimy jak owa furgonetka taranuje inna nie zwalniając przy zderzeniu czołowym ani o kilometr. Staramy się o tym zapomnieć, może to wypadek przy pracy, skupiamy się na pościgu, przypadkiem wjeżdżamy na chodnik, piesi niczym sprawni akrobaci unikają zderzenia z naszym pojazdem. Nie jesteśmy tu zaskoczeni, to przecież nie GTA. O tym również zapominamy bo jeździ się bardzo przyjemnie, sama jazda potrafi dostarczyć sporej ilości zabawy, fizyka typowo arkadowa i bardzo dobrze. Przypomina pierwszą część Drivera. W tym właśnie momencie dostajemy olśnienia. To jest właśnie to! Na coś takiego przyszło nam czekać tyle lat. Wspomnę jeszcze, że sama jazda ma coś w sobie z serii Need For Speed, ale tych wcześniejszych, typu Most Wanted. Grafika stoi na dobrym poziomie, widząc dym spod kół mamy nadzieję, że jego ilość będzie podobna w Forzie Motorsport 4, wygląda świetnie. Również ruch uliczny został dopracowany, szczególnie w centrum jest duży i tak właśnie powinno to wyglądać.

Spójrzmy teraz na sam tryb rozgrywki co do której miałem wątpliwości i sądziłem, że jest trochę zagmatwana. Zdania nie zmieniam, ale jej zalety odkrywamy stopniowo by wreszcie stwierdzić, że nawet model zmiany samochodów jest wygodny i ma sens. Fabuła jest dopracowana, wciąga i to bardzo, usiadłem do gry na godzinę, skończyło się na trzech, gdy trzeba było kłaść się spać. Łezka w oku kręci się gdy wykonujemy misję przeniesioną ze starego dobrego Drivera. Tera z czystym sercem mogę powiedzieć, że Driver powrócił, kazał na siebie długo czekać, ale w końcu mamy grę, która zasługuje na to aby nazywać ją Driverem.

Grę oceniam na 8/10.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
0

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.